W kościołach ustawiają się kolejki do konfesjonałów, a wierni zadają sobie odwieczne pytanie: czy naprawdę muszę wyznać wszystkie grzechy, jakie pamiętam? Z pomocą przychodzi dominikanin, ojciec Adam Szustak, który prostym językiem i bez zbędnego moralizowania tłumaczy, na czym polega sens spowiedzi i które grzechy rzeczywiście należy wyznać.
Dla wielu katolików spowiedź bywa stresującym doświadczeniem – lista grzechów w głowie, lęk przed oceną i pytanie: „czy powiedziałem wszystko, co trzeba?”. Tymczasem ojciec Adam Szustak – dominikanin i popularny rekolekcjonista z kanału Langusta na Palmie – zachęca do odrzucenia strachu na rzecz zrozumienia.
– Mam wrażenie, że bardzo wiele grzechów, które nie są grzechami ciężkimi, wrzuciliśmy do worka z napisem „grzechy ciężkie” – mówi zakonnik.
Nie każdy grzech wymaga spowiedzi. Kościół katolicki jasno rozróżnia grzechy lekkie i ciężkie. Grzech ciężki występuje tylko wtedy, gdy:
- Dotyczy poważnej materii (np. cudzołóstwo, kradzież, zabójstwo),
- Został popełniony świadomie,
- Został popełniony dobrowolnie.
W takich przypadkach spowiedź jest konieczna, zwłaszcza jeśli chcemy przystąpić do Komunii Świętej. Ale wiele codziennych uchybień, jak rozkojarzenie na modlitwie, zniecierpliwienie, lenistwo, czy drobne kłamstwa, nie spełnia tych warunków. To nie są grzechy ciężkie, a zatem nie muszą być wyznawane podczas sakramentu pokuty.
Co z grzechami lekkimi? Tu dobra wiadomość: są one odpuszczane podczas każdej mszy świętej, w czasie tzw. spowiedzi powszechnej („Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu…”). Oznacza to, że nie musimy ich wyznawać w konfesjonale, o ile nie obciążają naszego sumienia i nie oddzielają nas świadomie od Boga.
– Nie ma znaczenia liczba grzechów lekkich – ich „kumulacja” nie czyni ich nagle ciężkimi – podkreśla ojciec Szustak.
Duchowny zaznacza również, że pokusy i emocje same w sobie nie są grzechem. Jeśli ktoś w modlitwie czuje się rozproszony, miewa negatywne myśli czy zmaga się z wewnętrznymi konfliktami – to ludzka rzecz. Grzech pojawia się dopiero wtedy, gdy świadomie wybieramy zło.
Ojciec Szustak zachęca, by do spowiedzi nie podchodzić jak do obowiązku formalnego czy emocjonalnego rachunku sumienia, lecz jak do osobistego spotkania z Bogiem, który zna nasze serce.
– To, co wyznajemy, powinno wypływać z sumienia, nie z lęku. Spowiedź to nie tylko sakrament winy, to sakrament miłości i zaufania – przypomina.
To też może cię zainteresować: Emerytura może być wyższa nawet o 500 zł. Tak można podnieść wysokość swojego świadczenia z ZUS
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Nowe informacje w sprawie Beaty Klimek. Detektyw nie owija w bawełnę