Samorządy i przedsiębiorstwa wodociągowe prowadzą kontrole przyłączy kanalizacyjnych, poszukując nielegalnych odpływów. Wykrycie nieprawidłowości może oznaczać konieczność przebudowania instalacji, a w poważniejszych przypadkach również grzywnę sięgającą 10 tys. zł.
Nie chodzi jednak o zakaz zbierania deszczówki ani o sam fakt posiadania rynien. Problem pojawia się wtedy, gdy wody opadowe, roztopowe lub drenażowe są odprowadzane bezpośrednio do kanalizacji sanitarnej, informuje BiznesInfo.
Kontrole przyłączy na prywatnych posesjach
Lokalne samorządy oraz przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne coraz częściej sprawdzają instalacje znajdujące się na prywatnych posesjach. Kontrolerów interesuje przede wszystkim sposób odprowadzania wody pochodzącej z dachów, utwardzonych podjazdów, chodników, kratek odpływowych oraz drenażu wykonanego wokół budynku.
Warto podkreślić, że nie jest to jedna ogólnopolska akcja prowadzona w tym samym terminie. Kontrole organizowane są lokalnie, dlatego ich zakres oraz sposób przeprowadzania mogą różnić się w zależności od gminy i przedsiębiorstwa zarządzającego siecią.
Najwięcej powodów do niepokoju mogą mieć właściciele starszych domów. Zdarza się, że nie wiedzą oni, w jaki sposób wykonano instalację kilkanaście lub kilkadziesiąt lat wcześniej. Nieprawidłowe połączenie mogło również powstać podczas remontu albo zostać wykonane przez poprzedniego właściciela nieruchomości.
Jeden błąd może szybko wyjść na jaw
Nielegalne przyłącze można wykryć bez rozkopywania całego podwórka. Jedną z metod stosowanych przez przedsiębiorstwa wodociągowe jest tak zwana próba dymowa.
Do przewodów kanalizacyjnych wtłaczany jest specjalny, gęsty i nietoksyczny dym. Jeżeli instalacja została wykonana nieprawidłowo, może on pojawić się w rynnie, kratce odwodnieniowej albo innym elemencie służącym do odprowadzania deszczówki. Badanie pozwala jednocześnie odnaleźć nieszczelności oraz niewłaściwie połączone fragmenty instalacji.
Kontrolerzy mogą sprawdzić także przebieg rur, studzienki rewizyjne oraz miejsce, do którego ostatecznie trafia woda spływająca z posesji. Pojawienie się dymu w rynnie może wskazywać, że odpływ połączono z kanalizacją sanitarną.
Dlaczego deszczówka nie może trafiać do kanalizacji sanitarnej?
Kanalizacja sanitarna została zaprojektowana do odbierania ścieków pochodzących między innymi z łazienek, kuchni i toalet. Nie jest przygotowana na gwałtowny napływ ogromnej ilości wody podczas intensywnych opadów.
Jeżeli rynny, odpływy podwórkowe lub drenaż zostaną podłączone do takiej sieci, podczas ulewy może dojść do jej przeciążenia. Konsekwencją bywają awarie, cofanie się ścieków, zalewanie piwnic oraz problemy z pracą przepompowni i oczyszczalni.
Do rur wraz z wodą opadową przedostają się również piasek, liście i inne zanieczyszczenia. Mogą one ograniczać drożność przewodów i zwiększać koszty eksploatacji całego systemu. Za skutki nielegalnych podłączeń pośrednio płacą więc wszyscy mieszkańcy korzystający z lokalnej sieci kanalizacyjnej.
Przepisy jasno określają zakaz
Zakaz odprowadzania deszczówki do kanalizacji sanitarnej wynika bezpośrednio z art. 9 ust. 1 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków.
Przepis zabrania wprowadzania wód opadowych, roztopowych oraz drenażowych do kanalizacji sanitarnej. Oznacza to, że nie wolno podłączać do niej rur spustowych, kratek zbierających wodę z podjazdu ani instalacji osuszającej teren wokół budynku.
Właściciel nieruchomości powinien zatem wiedzieć, dokąd prowadzą odpływy znajdujące się na jego posesji. Brak wiedzy o przebiegu instalacji nie oznacza, że ewentualne nieprawidłowości mogą pozostać bez konsekwencji.
Kara do 10 tys. zł nie jest automatycznym mandatem
W medialnych doniesieniach często pojawia się informacja o karze wynoszącej 10 tys. zł. Wymaga ona jednak istotnego wyjaśnienia. Jest to maksymalna wysokość grzywny przewidziana przez ustawę, a nie mandat automatycznie nakładany podczas każdej kontroli.
Zgodnie z art. 28 ust. 4 i 4a ustawy osoba, która nie przestrzega zakazu określonego w art. 9, może podlegać karze ograniczenia wolności albo grzywnie do 10 tys. zł. Ostateczna sankcja zależy od okoliczności konkretnej sprawy oraz wyniku odpowiedniego postępowania.
W praktyce właściciel może najpierw otrzymać wezwanie do usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości. Będzie to oznaczało konieczność odłączenia rynny, drenażu lub odpływu od kanalizacji sanitarnej i przebudowania instalacji na własny koszt. Zlekceważenie wezwania może prowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji.
Warto wcześniej sprawdzić instalację
Najlepiej jeszcze przed wizytą kontrolerów ustalić, dokąd trafia woda spływająca z nieruchomości. Należy zwrócić uwagę na rury spustowe, kratki odpływowe na podjeździe, drenaż budynku oraz studzienki znajdujące się na terenie posesji.
Jeśli właściciel posiada projekt instalacji, powinien porównać go z jej rzeczywistym przebiegiem. Dokumentacja nie zawsze uwzględnia późniejsze remonty i samodzielnie wykonane przeróbki.
Osoba, która nie jest w stanie samodzielnie ustalić przebiegu odpływów, może zwrócić się do hydraulika albo właściwego przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego. Nie należy natomiast samowolnie przepinać rur do innej sieci, ponieważ może to stworzyć kolejne nieprawidłowości.
Co legalnie zrobić z wodą opadową?
Sposób zagospodarowania deszczówki należy dostosować do warunków technicznych, rodzaju gruntu oraz lokalnych przepisów. Woda może być zbierana w szczelnym zbiorniku i później wykorzystywana do podlewania ogrodu lub prac porządkowych.
Na niektórych działkach możliwe jest zastosowanie studni chłonnej, skrzynek rozsączających, ogrodu deszczowego albo przepuszczalnej nawierzchni. Każde rozwiązanie powinno jednak uwzględniać warunki gruntowe i nie może stwarzać zagrożenia dla sąsiednich nieruchomości.
Odprowadzanie wody do kanalizacji deszczowej jest dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy istnieją odpowiednie warunki techniczne i zostało to uzgodnione z zarządcą sieci. Deszczówki nie wolno również kierować na sąsiednią działkę ani samowolnie wypuszczać na drogę publiczną.
Najpierw sprawdź rynny i odpływy
Informacje o kontrolach nie powinny niepokoić właścicieli, których instalacje wykonano zgodnie z przepisami. Są jednak ważnym sygnałem dla osób posiadających starsze domy albo nieruchomości, na których w przeszłości dokonywano różnych przeróbek.
Najważniejsze jest rozróżnienie kanalizacji sanitarnej od deszczowej. To dwa systemy przeznaczone do zupełnie innych celów. Podłączenie rynny, odwodnienia podjazdu lub drenażu do kanału sanitarnego może zakończyć się nakazem przebudowy, a w najpoważniejszych przypadkach również grzywną sięgającą 10 tys. zł.
To też może cię zainteresować: GIF wycofuje serie leków. Pacjenci powinni pilnie sprawdzić opakowania
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Testamentu nie ma w domowych dokumentach. Tak można sprawdzić, czy zmarły go zarejestrował