Czy numer PESEL znalazł się w bazie przejętej po ataku na firmę MyDr? Można to już zweryfikować w rządowym serwisie Bezpieczne Dane, jednak ze względu na ogromne zainteresowanie użytkownicy mogą trafić do wirtualnej kolejki.
Cyberatak na MyDr. Wyciek może dotyczyć milionów pacjentów
Sprawa dotyczy firmy MyDr, która dostarcza placówkom ochrony zdrowia system wykorzystywany między innymi do prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej. Z platformy korzystało około 12 tys. przychodni, gabinetów lekarskich i innych podmiotów medycznych.
Po przełamaniu zabezpieczeń nieuprawniona osoba uzyskała dostęp do bazy zawierającej dane niemal 19 mln Polaków. Wśród informacji objętych incydentem mogły znajdować się numery PESEL, dane kontaktowe oraz szczególnie chronione informacje dotyczące leków i recept.
Ważne jest jednak precyzyjne rozróżnienie dwóch pojęć. Potwierdzono nieuprawniony dostęp do systemu, ale służby nie stwierdziły dotychczas, aby przejęta baza została publicznie udostępniona. Nie oznacza to jednak, że osoby, których dane znalazły się w systemie, mogą zignorować zagrożenie.
Rząd udostępnił specjalne narzędzie
Informację o tym, czy numer PESEL znalazł się w bazie objętej incydentem MyDr, można sprawdzić na oficjalnej stronie bezpiecznedane.gov.pl. Serwis gromadzi informacje o wyciekach zarejestrowanych w państwowej bazie incydentów.
Aby rozpocząć weryfikację, należy wybrać opcję „Sprawdź dane”, a następnie potwierdzić swoją tożsamość. Logowanie jest możliwe za pomocą aplikacji mObywatel, profilu zaufanego, e-dowodu lub bankowości elektronicznej.
Po zalogowaniu system sprawdza, czy PESEL użytkownika znajduje się w danych związanych z cyberatakiem na MyDr. Serwis nie przedstawia jednak pełnego zakresu informacji przechowywanych przez konkretną placówkę medyczną. Szczegółów dotyczących leków, recept lub dokumentacji pacjenta może udzielić administrator tych danych, czyli właściwa przychodnia albo gabinet lekarski.
Ogromne zainteresowanie stroną Bezpieczne Dane
Po uruchomieniu możliwości sprawdzania numerów PESEL na stronę zaczęły wchodzić tysiące zainteresowanych osób. W sobotę 29 sierpnia część użytkowników trafiała do wirtualnej kolejki i musiała poczekać na przejście do ekranu logowania.
Taki komunikat nie oznacza, że strona jest fałszywa lub że doszło do kolejnego ataku. To zabezpieczenie wprowadzone z powodu bardzo dużego ruchu. Warto jednak zawsze sprawdzić, czy w pasku przeglądarki widnieje prawidłowy adres: bezpiecznedane.gov.pl. Oszuści mogą próbować wykorzystać zainteresowanie wyciekiem i tworzyć podobnie wyglądające strony służące do wyłudzania loginów lub danych bankowych.
Co zrobić, jeśli PESEL znalazł się w bazie?
Najważniejszym krokiem jest zastrzeżenie numeru PESEL. Można to zrobić bezpłatnie w aplikacji mObywatel, w serwisie gov.pl albo osobiście w urzędzie gminy. Zastrzeżenie utrudnia przestępcom między innymi zaciągnięcie kredytu lub pożyczki na cudze dane.
Ministerstwo Cyfryzacji przypomina, że banki, SKOK-i, operatorzy telekomunikacyjni i inne wskazane prawem podmioty mają obowiązek sprawdzić status numeru PESEL przed zawarciem określonych umów. Dlatego zastrzeżenie numeru jest istotnym zabezpieczeniem także wtedy, gdy nie ma jeszcze dowodów na próbę wykorzystania danych.
Warto również zmienić hasła do najważniejszych kont, zwłaszcza jeśli to samo hasło było używane w kilku serwisach. Każde konto powinno mieć inne, odpowiednio długie hasło. Dodatkową ochronę zapewnia uwierzytelnianie dwuskładnikowe.
Oszuści mogą wykorzystać strach po wycieku
Po tak dużym incydencie należy spodziewać się zwiększonej liczby fałszywych telefonów, wiadomości SMS i e-maili. Przestępcy mogą podszywać się pod przychodnię, Ministerstwo Zdrowia, bank, policję lub pracownika serwisu Bezpieczne Dane.
Żadnemu rozmówcy nie należy podawać kodów BLIK, haseł, kodów autoryzacyjnych ani danych logowania do bankowości. Urzędnik lub pracownik przychodni nie powinien również nakłaniać do instalowania programu umożliwiającego zdalny dostęp do telefonu albo komputera.
Szczególną ostrożność trzeba zachować wobec wiadomości zawierających link rzekomo prowadzący do listy poszkodowanych. Najbezpieczniej samodzielnie wpisać adres oficjalnego serwisu w przeglądarce, zamiast otwierać odnośnik otrzymany SMS-em lub e-mailem.
Kontrola po incydencie i zapowiedź zmian
Sprawą zajmują się odpowiednie służby oraz Urząd Ochrony Danych Osobowych. Zapowiedziano kontrolę firmy MyDr, która ma pomóc ustalić okoliczności incydentu i sposób zabezpieczenia przetwarzanych informacji.
Rząd zapowiedział także prace nad zwiększeniem odpowiedzialności podmiotów przechowujących dane medyczne. Tak duża skala zdarzenia pokazuje, że informacje dotyczące zdrowia wymagają szczególnie skutecznych zabezpieczeń i szybkiego systemu ostrzegania pacjentów.
Jak informuje „Super Biznes”, serwis Bezpieczne Dane pozwala już zweryfikować numer PESEL w związku z incydentem MyDr. Samo sprawdzenie wyniku nie powinno jednak kończyć działań ochronnych. Zastrzeżenie PESEL-u, ostrożność wobec podejrzanych wiadomości i regularna kontrola rachunków mogą ograniczyć ryzyko wykorzystania przejętych informacji.
To też może cię zainteresować: Burza sparaliżowała autostradę. Grad rozbijał szyby w samochodach
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Kobiety o tych imionach długo pamiętają doznane krzywdy. Wybaczenie nie przychodzi im łatwo