Jeszcze 28 sierpnia tamtejsza policja informowała o 547 ofiarach gwałtownej powodzi. Najnowszy bilans jest znacznie wyższy: w Nepalu potwierdzono co najmniej 626 zgonów, a po chińskiej stronie Tybetu siedem kolejnych. Blisko trzy tysiące osób wciąż uznaje się za zaginione.
Bilans powodzi w Nepalu gwałtownie wzrósł
Katastrofalna fala przeszła 26 sierpnia przez górskie tereny położone przy granicy Nepalu i Tybetu. Woda niosła ze sobą błoto, skały, lód oraz ogromne ilości gruzu. Całe osady znalazły się pod wodą, a budynki, mosty, drogi i elektrownie zostały zniszczone lub poważnie uszkodzone.
W pierwszych komunikatach liczba ofiar była znacznie niższa. W piątek nepalski urząd do spraw zarządzania kryzysowego informował o 538 zgonach, a policja podniosła później bilans do 547. To właśnie tę liczbę przytaczał między innymi Goniec.
Poszukiwania przyniosły jednak kolejne tragiczne odkrycia. Według danych przekazanych 29 sierpnia przez Reutersa w samym Nepalu potwierdzono już co najmniej 626 ofiar. Kolejnych siedem osób zginęło w Tybecie.
Bilans nie jest ostateczny. Około 2426 osób pozostaje zaginionych w Nepalu, a co najmniej 558 w tybetańskim powiecie Gyirong. Wśród poszukiwanych są mieszkańcy, pracownicy, turyści oraz pielgrzymi zmierzający w kierunku świętej góry Kajlas.
Żywioł zniszczył całe miejscowości
Powódź uderzyła nagle i z ogromną siłą. Mieszkańcy niektórych osad mieli zaledwie kilka minut na ucieczkę w wyżej położone miejsca. Ci, którzy ocaleli, opowiadają o ścianie wody i błota porywającej domy, pojazdy oraz elementy infrastruktury.
Najbardziej dotknięte zostały górskie regiony, do których już wcześniej prowadziło niewiele dróg. Po zniszczeniu mostów i zasypaniu tras część miejscowości została niemal całkowicie odcięta od świata. Dostarczenie żywności, wody, leków i sprzętu ratowniczego wymaga wykorzystania śmigłowców.
Jak informuje Associated Press, Międzynarodowy Czerwony Krzyż szacuje, że skutki kataklizmu odczuło co najmniej 93 tys. osób. Wiele rodzin straciło domy i cały dobytek, a ocaleni znaleźli schronienie w szkołach, wojskowych ośrodkach oraz prowizorycznych punktach pomocy.
Zła pogoda zatrzymała ratowników
Akcję poszukiwawczą utrudniają kolejne opady, gęsta mgła i niestabilny teren. W sobotę działania w części Nepalu zostały czasowo wstrzymane ze względu na warunki zagrażające również ratownikom. Wcześniej do poszukiwań skierowano prawie 15 tys. funkcjonariuszy i żołnierzy, a w trudno dostępnych miejscach wykorzystywano drony.
Władze podkreślają, że Nepal nie potrzebuje obecnie zastąpienia krajowych zespołów prowadzących ogólne poszukiwania. Zwrócił się jednak do zagranicznych partnerów o specjalistyczną pomoc techniczną. Chodzi między innymi o wydobywanie ludzi z tuneli, przywrócenie transportu i łączności, budowę tymczasowych przepraw oraz identyfikację ofiar za pomocą badań DNA.
Indie dostarczyły już około 60 ton materiałów pomocowych, w tym leki, żywność, koce oraz tabletki służące do uzdatniania wody. Zapowiedziały również wysłanie zespołów medycznych i specjalistów od ratownictwa tunelowego.
Tysiące dzieci potrzebują natychmiastowej pomocy
Katastrofa szczególnie mocno dotknęła najmłodszych. UNICEF poinformował, że co najmniej 17 tys. dzieci wymaga pilnego wsparcia humanitarnego. Część została oddzielona od rodziców i przebywa w tymczasowych ośrodkach, gdzie służby próbują połączyć rodziny.
Żywioł całkowicie zniszczył 18 szkół, a kolejnych 20 placówek zostało uszkodzonych. Cztery ośrodki zdrowia nie mogą normalnie funkcjonować. Brakuje bezpiecznej wody, środków higienicznych, żywności i miejsc do spania.
Specjaliści ostrzegają, że po przejściu powodzi pojawiają się kolejne zagrożenia. Zanieczyszczona woda zwiększa ryzyko chorób, a odcięcie od opieki medycznej jest szczególnie niebezpieczne dla dzieci, seniorów, kobiet w ciąży i osób przewlekle chorych.
Co wywołało katastrofalną falę?
Wstępne analizy wskazują, że bezpośrednią przyczyną mogło być oderwanie się ogromnego fragmentu lodowca. Masa lodu i skał miała zablokować górską rzekę, tworząc naturalną zaporę. Gdy nagromadzona woda przerwała blokadę, gwałtownie ruszyła w dół doliny.
Naukowcy nadal analizują zdjęcia satelitarne i dane z terenu, dlatego dokładny przebieg zdarzeń nie został jeszcze ostatecznie potwierdzony. Nie ma jednak wątpliwości, że połączenie ogromnej ilości wody, lodu, skał i błota stworzyło falę zdolną niszczyć całe osady.
Dodatkowe obawy wywołują dwa jeziora powstałe powyżej obszaru dotkniętego powodzią. Jedno z nich zaczęło się przelewać, co doprowadziło do czasowego wstrzymania działań ratowniczych. Zbiorniki są stale obserwowane, ponieważ ich destabilizacja mogłaby spowodować kolejną falę.
Odbudowa może kosztować miliardy dolarów
Nepalski minister finansów ocenił wstępnie, że odbudowa kraju może pochłonąć od 4 do 5 mld dolarów. Kwota może wzrosnąć po zakończeniu szacowania strat. Konieczna będzie rekonstrukcja dróg, mostów, sieci energetycznych, wodociągów, szkół i placówek medycznych.
Najważniejsze pozostają jednak poszukiwania osób, z którymi rodziny nadal nie mają kontaktu. Władze podkreślają, że liczby mogą zmieniać się bardzo szybko wraz z docieraniem zespołów do kolejnych odciętych miejsc. Najnowszy bilans należy więc traktować jako aktualny na 29 sierpnia, a nie jako ostateczne podsumowanie katastrofy.
To też może cię zainteresować: Magda Gessler szczerze o operacjach plastycznych. Zaskakujące wyznanie
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Rodzinna awantura przed pogrzebem. Poszło o brak księdza