Zamiast ciszy i pojednania pojawił się jednak otwarty rodzinny konflikt. Na klatce schodowej, tuż pod informacją o świeckim pogrzebie, zawisł drugi nekrolog. Jego autorzy zapowiedzieli, że nie wezmą udziału w uroczystości bez księdza.

Córki zdecydowały o świeckim pogrzebie ojca

71-letni Zbigniew zmarł 22 sierpnia. Organizacją ostatniego pożegnania zajęły się jego córki, które wybrały ceremonię świecką na Cmentarzu Komunalnym w Stalowej Woli. Pogrzeb odbył się 27 sierpnia, a poprowadziła go mistrzyni ceremonii Aneta Dobroch.

Według jej relacji taka forma pożegnania odpowiadała woli zmarłego oraz przekonaniom jego córek. Nie wszyscy krewni zaakceptowali jednak podjętą decyzję. Rodzeństwo pana Zbigniewa sprzeciwiło się rezygnacji z tradycyjnego pogrzebu katolickiego.

Sprawę jako jeden z pierwszych opisał Onet, opierając się na nagraniu opublikowanym przez prowadzącą uroczystość. Historia szybko wywołała dyskusję o tym, czy w czasie żałoby da się pogodzić odmienne oczekiwania najbliższych.

Pod pierwszym nekrologiem pojawił się drugi

Konflikt stał się widoczny dla sąsiadów, gdy na klatce schodowej budynku, w którym mieszkał 71-latek, zawisły dwa różne nekrologi. Pierwszy informował o świeckim pogrzebie organizowanym przez córki. Pod nim rodzeństwo zmarłego umieściło własne zawiadomienie.

Z drugiego nekrologu wynikało, że jego autorzy nie wezmą udziału w świeckiej uroczystości. Zapowiedzieli natomiast Mszę Świętą i modlitwę różańcową w intencji pana Zbigniewa. Jak podaje lokalny portal StaloweMiasto.pl, krewni uzasadniali swoją decyzję przekonaniem, że zmarły był katolikiem i powinien zostać pożegnany zgodnie z tym obrządkiem.

W ten sposób na jednej klatce schodowej znalazły się dwa komunikaty pokazujące całkowicie odmienne spojrzenia na ostatnią wolę mężczyzny. Jedna strona wskazywała na wolę zmarłego i decyzję jego córek, druga odwoływała się do jego domniemanej przynależności religijnej.

Córki miały żegnać ojca bez dalszej rodziny

Według Anety Dobroch spór nie zakończył się na wywieszeniu drugiego nekrologu. Mistrzyni ceremonii przekazała, że podczas pożegnania przed kremacją przy zmarłym obecne były jego córki, natomiast dalsi krewni nie przyszli.

Prowadząca uroczystość relacjonowała również, że ceremonia, choć określana jako świecka, nie była wymierzona w osoby wierzące. Miała pojawić się podczas niej modlitwa, a na zakończenie odtworzono „Barkę”. Według Dobroch córki proponowały rodzinie możliwość zaproszenia księdza, lecz nie doprowadziło to do porozumienia. Szczegóły tej relacji przytoczył Fakt.

Kobieta nie ukrywała, że sytuacja mocno ją poruszyła. Najbardziej dotknąć miał ją widok córek przeżywających jednocześnie śmierć ojca i ostry konflikt z jego rodzeństwem.

Pogrzeb świecki nie oznacza braku szacunku

Świecka ceremonia pogrzebowa nie jest nabożeństwem i nie prowadzi jej duchowny. Za jej przebieg odpowiada zazwyczaj mistrz ceremonii, który przygotowuje mowę pożegnalną, przedstawia życiorys zmarłego i pomaga bliskim nadać uroczystości osobisty charakter.

Taki pogrzeb może obejmować muzykę, wspomnienia rodziny, odczytanie listów oraz symboliczne gesty związane z życiem zmarłego. Jego najważniejszym elementem pozostaje pożegnanie człowieka, a nie realizacja określonego obrzędu religijnego.

Polskie przepisy nie nakazują organizowania pogrzebu wyznaniowego. Co więcej, ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych chroni możliwość pochówku osób innych wyznań oraz niewierzących, także w określonych przypadkach na cmentarzach wyznaniowych. W opisywanej sprawie ceremonia odbyła się na cmentarzu komunalnym.

Dwie strony rodzinnego sporu

Większość medialnych opisów wydarzenia opiera się na relacji mistrzyni ceremonii. Nie przedstawiono natomiast szerszego stanowiska rodzeństwa zmarłego poza treścią przypisywaną drugiemu nekrologowi. Z tego powodu nie da się niezależnie rozstrzygnąć, jak pan Zbigniew chciał zostać pochowany i czy pozostawił w tej sprawie jednoznaczne instrukcje.

Bezsporne pozostaje, że różnica zdań przerodziła się w publiczny protest, a dwa nekrologi ujawniły głęboki podział w rodzinie. Historia ze Stalowej Woli pokazuje również, jak ważne może być wcześniejsze przekazanie bliskim własnej woli dotyczącej pogrzebu. Jasna deklaracja nie zawsze usuwa emocje, ale może ograniczyć ryzyko, że ostatnie pożegnanie stanie się kolejnym polem rodzinnego konfliktu.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Ktoś nocami niszczył kwiaty na grobie mojego męża": Gdy zobaczyłam nagranie, rozpoznałam bliską osobę

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Donald Tusk zdobył się na zaskakujące wyznanie. Wszystko wydarzyło się na Campusie Trzaskowskiego