Razem zaczynaliśmy od wynajmowanego pokoju, kupowaliśmy pierwsze meble na raty i wychowywaliśmy dwie córki. Była przy mnie, gdy straciłem pracę, zachorowali moi rodzice i przeszedłem operację serca.
Po czterdziestu latach małżeństwa uznałem, że moje życie stało się nudne.
Beatę poznałem na zajęciach rehabilitacyjnych. Miała pięćdziesiąt sześć lat, zawsze była elegancka i potrafiła śmiać się z każdego mojego żartu. Przy niej nie czułem się jak emeryt z tabletkami na ciśnienie.
— Z tobą znów jestem młody — powiedziałem jej podczas jednego ze spotkań.
— Możesz tak czuć się codziennie — odpowiedziała. — Musisz tylko odważyć się zawalczyć o siebie.
Romans trwał ponad rok. Marii mówiłem, że chodzę na dodatkowe zabiegi albo spotykam się z dawnymi kolegami. Beacie obiecywałem, że wkrótce odejdę od żony.
W końcu postawiła ultimatum.
— Albo zamieszkasz ze mną, albo przestajemy się spotykać.
Tego samego wieczoru powiedziałem Marii, że już jej nie kocham. Żona siedziała przy stole i cerowała moją koszulę. Gdy usłyszała o Beacie, odłożyła igłę.
— Od jak dawna? — zapytała.
— Ponad rok.
— A gdy leżałeś w szpitalu i codziennie do ciebie jeździłam?
Spuściłem wzrok.
Maria nie zrobiła awantury. Wstała, wyjęła z szafy walizkę i zaczęła pakować moje rzeczy. W bocznej kieszeni umieściła lekarstwa oraz kartkę z godzinami ich przyjmowania.
— Zabierz wszystko — powiedziała. — Żebym później nie musiała otwierać ci drzwi.
Myślałem, że mówi pod wpływem emocji. Byłem przekonany, że kiedyś mi wybaczy.
Beata powitała mnie winem i uroczystą kolacją. Zapewniła, że zaczynamy najlepszy okres naszego życia. Rozmawialiśmy o podróżach i kupnie większego mieszkania. Powiedziałem jej, że po podziale majątku powinienem otrzymać około trzystu tysięcy złotych.
— Wreszcie będziemy mieli własny kąt — ucieszyła się.
Pierwszej nocy nie mogłem zasnąć. Nowe łóżko było zbyt miękkie, a zza okna dochodził hałas samochodów. Około północy zauważyłem, że Beaty nie ma obok.
Usłyszałem jej głos w kuchni.
— Tak, przeprowadził się — mówiła przez telefon. — Teraz trzeba dopilnować, żeby szybko dostał pieniądze za mieszkanie.
Po chwili odpowiedział jej męski głos. Beata miała włączony tryb głośnomówiący.
— A jeśli żona nie zgodzi się na sprzedaż?
— To będzie ją naciskał. Jest przekonany, że kupimy coś razem.
— I naprawdę odda ci pieniądze?
Beata zaśmiała się.
— Jest zakochany jak nastolatek. Obiecał też pomóc ci spłacić długi. Jak pieniądze znajdą się na moim koncie, wymyślimy, co dalej.
Rozpoznałem głos jej dorosłego syna.
— Tylko nie trzymaj go tutaj zbyt długo — powiedział. — Nie będę mieszkał z jakimś emerytem.
— Wytrzymamy kilka miesięcy. Za taką kwotę warto się pomęczyć.
Stałem w ciemnym korytarzu i czułem, jak serce zaczyna mi walić. Kobieta, dla której porzuciłem całe życie, mówiła o mnie jak o uciążliwym lokatorze z pieniędzmi.
Wróciłem do sypialni. Na krześle leżała koszula spakowana przez Marię. W kieszeni znalazłem jej kartkę: „Rano weź białą tabletkę po śniadaniu”.
Żona, którą zdradziłem, pamiętała o moim sercu. Kochanka obliczała, ile miesięcy musi mnie znosić.
Nad ranem spakowałem walizkę.
— Dokąd idziesz? — zapytała Beata.
— Słyszałem waszą rozmowę.
Najpierw zaprzeczała. Później stwierdziła, że źle zrozumiałem, a jej syn jedynie żartował. Kiedy powiedziałem, że nie dostanie ani złotówki, jej twarz natychmiast się zmieniła.
— Myślałeś, że naprawdę chcę opiekować się starym człowiekiem? — rzuciła. — Zostawiłeś żonę po czterdziestu latach. Dlaczego miałabym wierzyć, że mnie nie zrobisz tego samego?
Te słowa bolały, ponieważ były prawdziwe.
Pojechałem do Marii. Stałem pod drzwiami z walizką, z którą wyszedłem poprzedniego dnia. Żona nie wpuściła mnie do środka.
— Pomyliłem się — powiedziałem. — Beata chciała tylko pieniędzy.
— A ty chciałeś tylko młodości — odpowiedziała. — Oboje dostaliście mniej, niż oczekiwaliście.
Błagałem o jeszcze jedną szansę. Maria pokręciła głową.
— Nie wróciłeś dlatego, że zrozumiałeś, jak bardzo mnie skrzywdziłeś. Wróciłeś, bo tamta kobieta skrzywdziła ciebie.
Zamknęła drzwi.
Wynająłem niewielką kawalerkę. Córki odzywają się rzadko. Beata już po kilku tygodniach znalazła innego mężczyznę. Maria rozpoczęła nowe życie, w którym nie musi sprawdzać, czy wziąłem lekarstwa ani wymyślać usprawiedliwień dla moich kłamstw.
Pierwszej nocy u kochanki usłyszałem rozmowę, która mnie otrzeźwiła. Problem w tym, że ocknąłem się dopiero wtedy, gdy zdążyłem zniszczyć wszystko, co przez czterdzieści lat budowała dla mnie żona.
Chciałem poczuć się młody. Zostałem starym człowiekiem z walizką, którego nie chciała już żadna z dwóch kobiet.
To też może cię zainteresować: Mężczyzna ukradł samolot i leciał w stronę elektrowni atomowej. Potem próbował ukraść samochód
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Wisła w Warszawie pobiła niechlubny rekord. Poziom wody jest alarmująco niski