Wodowskaz pokazał 100 cm, ale liczba może być myląca. Po przeliczeniu według skali stosowanej jeszcze w 2025 roku oznaczałaby dokładnie 0 cm. Niepokojący jest również przepływ wody, który spadł do wartości nienotowanej w oficjalnych pomiarach od 1985 roku.
Rekordowo niski poziom Wisły w Warszawie
W sobotę, 29 sierpnia 2026 roku, stacja hydrologiczna Warszawa–Bulwary wskazała 100 cm. Hydrolog IMGW Janusz Mankiewicz potwierdził, że jest to najniższy wynik od czasu przeniesienia wodowskazu z Portu Praskiego w okolice bulwarów w 2017 roku.
Jeszcze na początku sierpnia poziom wynosił 102 cm. Tę samą wartość pokazały także dane IMGW udostępnione w Regionalnym Systemie Ostrzegania 30 sierpnia. Niewielkie wahania nie zmieniają jednak ogólnego obrazu: Wisła w Warszawie znajduje się głęboko w strefie stanów niskich.
Dla stacji Warszawa–Bulwary dolna granica stanów średnich wynosi 180 cm. Rekordowy wynik jest zatem od niej niższy aż o 80 cm. IMGW informował również o licznych ostrzeżeniach przed suszą hydrologiczną obejmujących zlewnie w różnych częściach kraju.
Dlaczego 100 cm oznaczałoby wcześniej 0 cm?
Odczytu nie można bezpośrednio porównywać z wynikami publikowanymi przed listopadem 2025 roku. Wtedy zmieniono punkt odniesienia stacji Warszawa–Bulwary. Rzędna zera wodowskazu została obniżona dokładnie o metr.
Od 1 listopada 2025 roku do wartości znanych ze starej skali należy więc dodać 100 cm. Jak wyjaśniały Wody Polskie, była to wyłącznie korekta techniczna. Nie oznaczała ona, że w Wiśle pojawiło się więcej wody.
Nową rzędną zera ustalono na poziomie około 75,17 m n.p.m. Dzięki temu kolejne spadki mogą być zapisywane jako wartości dodatnie. Gdyby skala nie została zmieniona, obecne 100 cm zostałoby przedstawione jako 0 cm.
Obecny wynik jest niższy od rekordu z 2025 roku
W ostatnich latach Wisła regularnie ustanawiała kolejne minima. We wrześniu 2024 roku wodowskaz Warszawa–Bulwary pokazał 20 cm według poprzedniej skali. Wcześniejszy rekord z 2015 roku wynosił 26 cm.
Pod koniec sierpnia 2025 roku poziom rzeki spadł do zaledwie 6 cm. Po przeliczeniu na obecną skalę byłoby to 106 cm. Tegoroczny odczyt 100 cm oznacza zatem, że lustro wody znalazło się około 6 cm niżej niż podczas rekordowej niżówki sprzed roku.
Informacje o kolejnych rekordach nie oznaczają jednak, że w każdym miejscu Wisła ma zaledwie kilka centymetrów głębokości. Stan wody i głębokość rzeki są dwiema różnymi wartościami.
Wskazanie wodowskazu nie jest głębokością rzeki
Zero wodowskazu to umownie przyjęty punkt służący do obserwowania zmian położenia lustra wody. Nie znajduje się ono na dnie rzeki. Nawet przy odczycie odpowiadającym zeru według starej skali w głównym nurcie nadal mogą występować miejsca głębokie na kilka metrów.
Ma to duże znaczenie przy interpretowaniu danych. Zdanie „Wisła ma 100 cm” nie oznacza, że cała rzeka w Warszawie jest głęboka na metr. Odczyt pokazuje jedynie położenie powierzchni wody względem ustalonego poziomu odniesienia na konkretnej stacji.
Przepływ Wisły spadł do wyjątkowo niskiej wartości
O powadze sytuacji świadczy nie tylko poziom lustra wody. Według danych opisanych przez WP Info przepływ przez warszawski odcinek Wisły oszacowano na około 146 m³/s.
Na początku sierpnia, gdy wodowskaz wskazywał około 105 cm, zmierzony przepływ wynosił około 154 m³/s. Obecna wartość jest więc jeszcze niższa i pozostaje na poziomie nienotowanym w nowszej oficjalnej serii pomiarowej od stycznia 1985 roku. Starsze dane historyczne wskazują, że w pierwszej połowie XX wieku mogły występować jeszcze mniejsze przepływy.
Rekord ze stacji Warszawa–Bulwary nie jest zatem wyłącznie efektem zmiany skali. Zarówno poziom lustra wody, jak i ilość wody przepływającej przez koryto pokazują, że Wisła zmaga się z wyjątkowo głęboką niżówką.
To też może cię zainteresować: Harry i Meghan wrócili do Wielkiej Brytanii. Decyzja władz rozwścieczyła księcia
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Niepokojące chwile podczas spotkania w Juracie. Karol Nawrocki natychmiast zareagował. Prezydent ruszył na pomoc