Mężczyzna miał uszkodzić ciągnikiem blisko 200-metrowy fragment niedawno wyremontowanej ulicy. Po zatrzymaniu trafił do policyjnego aresztu. Decyzja służb podzieliła komentujących, a w internecie pojawiły się oskarżenia o niewspółmierną reakcję.
Rolnik zaorał asfalt w Gliwicach
Do nietypowego zdarzenia doszło 7 sierpnia na ulicy Rybackiej w Gliwicach. Drogowcy niedawno zakończyli tam prace związane z układaniem nowej nawierzchni. Asfalt nie pozostał jednak długo w nienaruszonym stanie.
Na drodze pojawił się ciągnik z podpiętą maszyną rolniczą. Jej metalowe elementy miały zagłębić się w nawierzchnię i pozostawić rozległe uszkodzenia. Ślady ciągnęły się na odcinku liczącym niemal 200 metrów.
Zdjęcia zniszczonej jezdni szybko obiegły media społecznościowe. Na świeżym asfalcie widoczne były głębokie bruzdy, przez co konieczne może okazać się przeprowadzenie kolejnych prac. Dokładna wartość szkód ma zostać ustalona.
Policjanci rozpoczęli poszukiwania osoby odpowiedzialnej za uszkodzenie nawierzchni. Ustalenie właściciela ciągnika nie trwało długo. Ślady pozostawione na drodze miały doprowadzić funkcjonariuszy w okolice posesji należącej do rolnika.
Mężczyzna przedstawił zaskakujące wyjaśnienie
Rolnik nie ukrywał, że przejechał po drodze z podpiętą maszyną. Swoje postępowanie tłumaczył przekonaniem, że fragment ulicy przebiega przez należący do niego teren. Uważał więc, że może korzystać z niego zgodnie z własnymi potrzebami.
Inne stanowisko przedstawił Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach. Według drogowców cały remontowany odcinek znajduje się w granicach pasa drogowego zarządzanego przez miasto. Oznaczałoby to, że rolnik nie miał prawa samodzielnie ingerować w nawierzchnię.
Spór dotyczący przebiegu granic może stać się jednym z najważniejszych elementów postępowania. Ostateczne ustalenia będą zależały między innymi od dokumentacji geodezyjnej oraz materiałów zgromadzonych przez śledczych.
Rolnik trafił do policyjnego aresztu
Po zatrzymaniu mężczyzna został przewieziony do jednostki policji i osadzony w policyjnym areszcie. Sprawa jest rozpatrywana pod kątem uszkodzenia mienia. Wysokość potencjalnej kary może zależeć od wartości zniszczonej nawierzchni i dokładnych okoliczności zdarzenia.
Informacja o osadzeniu rolnika wywołała kolejną falę komentarzy. Część internautów uważa, że zatrzymanie było zbyt surową reakcją na spór dotyczący drogi. W komentarzach pojawiły się nawet określenia takie jak „skandal”.
Inni przypominają, że zniszczona została nawierzchnia sfinansowana z publicznych pieniędzy, a jej naprawa ponownie obciąży budżet. Ich zdaniem rolnik powinien był wyjaśnić kwestię własności w urzędzie lub przed sądem, zamiast wjeżdżać na asfalt z opuszczoną maszyną.
Burza po zatrzymaniu rolnika z Gliwic
Dyskusja wokół sprawy szybko wykroczyła poza samo uszkodzenie drogi. Internauci zaczęli porównywać sposób traktowania rolnika z reakcjami służb na inne przypadki niszczenia mienia publicznego. Pojawiły się pytania, czy umieszczenie mężczyzny w policyjnym areszcie było konieczne.
Należy jednak pamiętać, że zatrzymanie nie jest równoznaczne z uznaniem winy. Rolnik ma prawo przedstawić własną wersję wydarzeń, a wszystkie okoliczności powinny zostać dokładnie sprawdzone. Dopiero zgromadzony materiał pozwoli ustalić, czy nawierzchnia została uszkodzona celowo oraz czy mężczyzna rzeczywiście sądził, że porusza się po swoim gruncie.
Bez względu na wynik postępowania nowy asfalt będzie wymagał naprawy. Nie wiadomo jeszcze, ile będzie ona kosztowała ani kto ostatecznie pokryje wydatki. Sprawa rolnika z Gliwic prawdopodobnie nie zakończy się więc wyłącznie na internetowej burzy.
To też może cię zainteresować:
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: