Znane są już wstępne wyniki sekcji zwłok księdza Stanisława, który zmarł po przewiezieniu do szpitala. Na jego ciele stwierdzono dziewięć ran, z czego osiem powstało od ciosów nożem. Prokuratura wskazała również, które obrażenia bezpośrednio doprowadziły do śmierci duchownego. Jednocześnie śledztwo nadal trwa, a 31-letni podejrzany ze względu na swój obecny stan psychiczny nie może zostać przesłuchany.
Prokuratura ujawniła wstępne wyniki sekcji zwłok
Sekcja zwłok księdza Stanisława przyniosła pierwsze szczegółowe informacje dotyczące obrażeń odniesionych podczas ataku z 24 września.
Jak przekazała Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, biegli stwierdzili na ciele duchownego dziewięć ran. Osiem z nich było efektem użycia noża. Obrażenia koncentrowały się w obrębie tułowia.
Najpoważniejsze okazały się rany klatki piersiowej oraz okolic płuc. To właśnie one – według wstępnych ustaleń medyków sądowych – bezpośrednio przyczyniły się do śmierci księdza.
Śledczy podkreślają jednak, że są to dopiero pierwsze wnioski. Pełna, pisemna opinia biegłego ma zostać przygotowana w ciągu kolejnych dni i dopiero ona będzie stanowiła kompletną dokumentację wyników sekcji.
Do ataku doszło w czwartek rano
Tragiczne wydarzenia rozegrały się w czwartek, 24 września 2026 roku, około godziny 9.30 na terenie Opactwa Sióstr Benedyktynek przy ul. Benedyktyńskiej w Jarosławiu.
Według oficjalnego komunikatu Prokuratury Okręgowej w Przemyślu 31-letni obywatel Ukrainy zranił pięć osób znajdujących się na terenie kompleksu klasztornego. Wśród poszkodowanych byli duchowni oraz osoby świeckie. Jedna z ofiar – ksiądz Stanisław – zmarła później w szpitalu.
Podejrzany został zatrzymany przez policjantów. Śledczy od początku zaznaczali, że przyczyny jego działania pozostają do ustalenia.
Ksiądz Stanisław miał próbować ochronić innych
Z relacji świadków opisywanych po tragedii wynika, że gdy w opactwie rozpoczął się atak, ksiądz Stanisław znajdował się w kościele.
Siostra Barbara Dendor mówiła „Super Expressowi”, że duchowny usłyszał zamieszanie, gdy przebywał przy konfesjonale przed planowaną mszą. Według tej relacji miał ruszyć w stronę kraty kościelnej, próbując odgrodzić napastnika od osób znajdujących się w świątyni.
To właśnie wtedy sam został zaatakowany.
Są to jednak relacje świadków służące rekonstrukcji wydarzeń. Ostateczny przebieg ataku nadal jest odtwarzany przez policję i prokuraturę na podstawie przesłuchań, zabezpieczonych śladów oraz materiału dowodowego.
Pozostali poszkodowani przeżyli
W ataku rannych zostały jeszcze cztery osoby.
Po tragedii jedna z nich mogła wrócić do miejsca zamieszkania. Pozostali wymagali leczenia szpitalnego, a część przeszła operacje. Według informacji przekazanych przez prokuraturę 25 września stan osób pozostających pod opieką lekarzy był stabilny.
Śledczy kontynuują przesłuchiwanie świadków i analizę przebiegu wydarzeń w poszczególnych częściach kompleksu.
Prokuratura przygotowała zarzuty wobec 31-latka
W piątek prokuratura poinformowała, że wobec Ihora M. sformułowano zarzuty dotyczące zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała.
31-latkowi nie można było jednak formalnie przedstawić zarzutów ani go przesłuchać.
Powodem jest jego aktualny stan zdrowia. Biegli psychiatrzy, którzy zbadali mężczyznę, stwierdzili u niego objawy ostrych, wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych. Według prokuratury występują u niego m.in. silne pobudzenie psychoruchowe, rozkojarzenie toku myślenia i brak logicznego kontaktu.
To nie jest jeszcze ocena jego poczytalności w chwili ataku
Ten element sprawy wymaga szczególnego doprecyzowania.
Aktualna opinia psychiatrów opisuje stan 31-latka po zatrzymaniu i w czasie badania. Nie rozstrzyga, czy był on poczytalny w momencie popełnienia zarzucanych czynów.
Ocena poczytalności w chwili ataku wymaga osobnej opinii biegłych i będzie miała znaczenie dla dalszego postępowania karnego. Prokuratura wyraźnie zaznaczała, że obecne ustalenia psychiatryczne nie odpowiadają jeszcze na to pytanie.
Na razie mężczyzna przebywa w placówce medycznej o profilu psychiatrycznym.
Śledczy chcą tymczasowego aresztowania
Ze względu na stan podejrzanego prokuratura zapowiedziała wystąpienie do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania na trzy miesiące, które miałoby być wykonywane w warunkach szpitalnych.
W najbliższym czasie nie są planowane czynności procesowe z bezpośrednim udziałem 31-latka. Lekarze wskazali, że najpierw wymaga on odpowiedniego leczenia.
Śledztwo może jednak być prowadzone dalej poprzez analizę materiałów, przesłuchiwanie świadków i pozyskiwanie kolejnych opinii biegłych.
Nadal nie ma potwierdzonego motywu ataku
W mediach pojawiły się relacje dotyczące wydarzeń bezpośrednio poprzedzających atak, w tym informacje o wejściu 31-latka do klasztornej kuchni i rozmowie z jednym z duchownych.
Prokuratura nie ogłosiła jednak dotąd oficjalnego motywu.
Już w pierwszym komunikacie po tragedii informowała, że mężczyzna zranił pięć osób z nieustalonych przyczyn.
Dlatego dopóki śledczy nie zakończą kluczowych czynności, nie można przesądzać, dlaczego 31-latek zaatakował ani czy bezpośrednim impulsem było konkretne wydarzenie na terenie opactwa.
Pełna opinia po sekcji będzie ważnym dowodem
Najnowsze wyniki sekcji pozwoliły już wskazać bezpośrednią przyczynę śmierci księdza Stanisława. Duchowny miał osiem ran zadanych nożem, a najpoważniejsze obrażenia dotyczyły klatki piersiowej i płuc.
Prokuratura czeka teraz na pełną pisemną opinię biegłego medycyny sądowej.
Dokument będzie jednym z kluczowych dowodów pozwalających szczegółowo odtworzyć przebieg ataku i mechanizm powstania obrażeń. Jednocześnie trwa badanie pozostałych okoliczności tragedii – od drogi 31-latka do Jarosławia po to, co dokładnie wydarzyło się w kolejnych pomieszczeniach opactwa.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. Gdy zaszłam w ciążę, Adam zostawił mnie dla innej. Po latach wrócił i zapragnął zostać tatusiem roku
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. Rodzice przepisali mieszkanie siostrze, bo nie miała męża ani dzieci. Usłyszałam, że własna rodzina powinna mi wystarczyć