Muzealnicy podejrzewają, że mogą to być pozostałości brytyjskiego bombowca Lancaster zestrzelonego w sierpniu 1944 roku. Miejsce jest traktowane jako potencjalna mogiła wojenna, ponieważ pod ziemią mogą znajdować się szczątki trzech zaginionych członków załogi RAF. Na razie jest to jednak hipoteza, którą muszą potwierdzić specjalistyczne badania.

Niezwykłe odkrycie w lesie pod Świnoujściem

Historia rozpoczęła się od przypadkowego znaleziska dokonanego przez mieszkańca zbierającego w lesie jagody. Mężczyzna zauważył rozkopane zagłębienie, wokół którego leżały kawałki aluminiowych blach, elementy konstrukcji oraz pozostałości wypalonej amunicji. Jeden z fragmentów przekazał pracownikom Muzeum Obrony Wybrzeża w Świnoujściu.

Muzealnicy szybko ustalili, że nie był to zwykły złom. Sposób łączenia blach, nitowania oraz charakter poszczególnych części wskazywały na konstrukcję lotniczą. Podczas oględzin miejsca znaleziono kilkadziesiąt kolejnych elementów.

Teren położony jest w lesie niedaleko Fortu Gerharda i Podziemnego Miasta. Ziemia w tym miejscu jest nienaturalnie pofałdowana, a na części obszaru nie rosną stare drzewa. Badania ferromagnetyczne wykazały również obecność kolejnych metalowych obiektów ukrytych pod powierzchnią, informuje Super Express.

Amunicja wskazuje na brytyjski samolot

Jednym z najważniejszych znalezisk jest wypalona amunicja kalibru .303 British. Tego rodzaju naboje wykorzystywano między innymi w lotniczych karabinach maszynowych montowanych w brytyjskich samolotach podczas II wojny światowej.

Kolejną wskazówkę stanowi fragment miedzianej rurki z oznaczeniem i charakterystycznym złączem typu Avimo. Takie elementy stosowano w instalacjach wysokociśnieniowych brytyjskich maszyn, w tym samolotów wyposażonych w silniki Rolls-Royce Merlin.

Silniki tego typu napędzały między innymi ciężkie bombowce Avro Lancaster, ale również samoloty de Havilland Mosquito. Z tego powodu badacze zachowują ostrożność. Brytyjskie pochodzenie części wydaje się bardzo prawdopodobne, jednak dokładny typ maszyny nie został jeszcze ostatecznie potwierdzony.

Jak informował wcześniej Euronews, odnalezione elementy mogą pochodzić z tego samego samolotu, którego fragment skrzydła wydobyto z Bałtyku kilkanaście lat temu.

Pięciometrowe skrzydło wyłowiono z Bałtyku

W 2009 roku rybacy wyciągnęli z morza duży, mający około pięciu metrów długości fragment skrzydła Lancastera. Znalezisko trafiło do zbiorów Muzeum Obrony Wybrzeża. Miejsce jego wydobycia znajduje się w niewielkiej odległości od lasu, w którym teraz odkryto kolejne części.

Możliwe więc, że skrzydło oraz fragmenty rozrzucone w lesie należały do tej samej maszyny. Według jednej z analiz samolot mógł rozpaść się jeszcze w powietrzu. Jego tylna część miała spaść do morza, natomiast pozostała część kadłuba mogła runąć w kierunku lądu.

Odpowiedź może znajdować się kilka metrów pod powierzchnią ziemi. Jeżeli uda się odnaleźć większe elementy konstrukcji z numerami seryjnymi, badacze będą mogli dokładniej określić typ samolotu, jego jednostkę oraz skład załogi.

Lancaster miał zostać zestrzelony w sierpniu 1944 roku

Historycy analizują meldunki dotyczące operacji brytyjskiego lotnictwa nad ówczesnym Swinemünde, czyli dzisiejszym Świnoujściem. W sierpniu 1944 roku brytyjskie Lancastery brały udział w akcji minowania wejścia do portu. Był to strategiczny obszar chroniony przez silną niemiecką obronę przeciwlotniczą.

Jeden z bombowców miał zostać trafiony i rozpaść się w powietrzu. Rozmieszczenie odnalezionych elementów oraz wcześniejsze wydobycie fragmentu skrzydła z Bałtyku pasują do takiego przebiegu zdarzeń. Nadal nie stanowi to jednak rozstrzygającego dowodu.

Muzealnicy przypuszczają, że w ziemi mogą spoczywać trzej członkowie załogi, których losu dotąd nie udało się ostatecznie wyjaśnić. Dopiero badania archeologiczne mogą potwierdzić, czy las rzeczywiście skrywa miejsce katastrofy oraz wojenną mogiłę.

Rozpoczną się badania sondażowe

Teren obejrzeli przedstawiciele Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego oraz pracownicy Muzeum Obrony Wybrzeża. Wykonano dokumentację fotograficzną i przygotowano materiały potrzebne do rozpoczęcia formalnych poszukiwań.

W działania mają zostać włączeni specjaliści zajmujący się archeologią wojenną, Instytut Pamięci Narodowej, Wojewódzki Konserwator Zabytków oraz Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście. Postępowanie prowadzone jest z uwzględnieniem przepisów dotyczących ochrony grobów i cmentarzy wojennych.

Pierwszym etapem będą badania sondażowe. Mają one umożliwić sprawdzenie, jakie obiekty znajdują się pod ziemią, bez prowadzenia od razu rozległych wykopalisk. Jeśli zostaną odnalezione szczątki członków załogi, konieczne będzie rozpoczęcie odpowiednich procedur identyfikacyjnych oraz nawiązanie współpracy ze stroną brytyjską.

Dokładna lokalizacja znaleziska nie powinna być ujawniana. Nieautoryzowane poszukiwania mogłyby zniszczyć ważne dowody, naruszyć potencjalną mogiłę wojenną oraz narazić przypadkowe osoby na kontakt z niebezpiecznymi pozostałościami amunicji.

Ponad osiem dekad po zakończeniu wojny przypadkowo odnaleziony kawałek metalu może pomóc wyjaśnić los zaginionej załogi. Ostateczne odpowiedzi przyniosą jednak dopiero profesjonalne badania lasu pod Świnoujściem.

To też może cię zainteresować: Ulewa sparaliżowała część polskiego miasta. Ulice znalazły się pod wodą

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Woda zalała miasto. Burza nagle przetoczyła się przez województwo