Jak donosi serwis „Goniec”, jedno zdanie wyrwane z internetowego wywiadu wystarczyło, by rozpalić polityczny spór na najwyższym szczeblu. Kilkanaście sekund nagrania z udziałem Sławomira Mentzena wywołało reakcję samego Donalda Tuska i przerodziło się w ostrą, choć niecodzienną wymianę ciosów między liderem Konfederacji a premierem, która w ekspresowym tempie przejęła media społecznościowe i komentarze polityczne.
Wypowiedź, która zaskoczyła internet
Kilkunastosekundowa wypowiedź z internetowego wywiadu wystarczyła, by wywołać zaskakującą reakcję na samej górze politycznej hierarchii. Sławomir Mentzen, jeden z liderów Konfederacji, w rozmowie na kanale „Żurnalista” przedstawił ocenę relacji Polski z Unią Europejską, która wyraźnie odbiegała od jego dotychczasowej, ostrej narracji wobec obozu rządzącego.
Zamiast frontalnego ataku na Donalda Tuska, polityk zwrócił uwagę na rozdźwięk między publiczną retoryką a realnymi działaniami rządów w Brukseli. Mentzen przekonywał, że obecny premier – wbrew temu, co sugerują jego krytycy – potrafi prowadzić twardszą i bardziej asertywną grę na forum unijnym niż jego poprzednik Mateusz Morawiecki. Kluczowa różnica, jak podkreślał, nie leży w ostrych deklaracjach, lecz w konkretnych decyzjach i stylu negocjacyjnym.
Według lidera Konfederacji Tusk od lat dobrze rozumie oczekiwania własnego elektoratu i umiejętnie oddziela polityczny przekaz na użytek krajowy od realnej walki o interesy państwa w Unii. W tym kontekście krytycznie oceniał rządy PiS, które – jego zdaniem – często sięgały po antyunijną retorykę, by ostatecznie bez większego oporu akceptować unijne rozwiązania.
Donald Tusk zareagował
Na te słowa błyskawicznie zareagował sam Donald Tusk. Premier, zamiast klasycznej polemiki, zdecydował się na gest rzadko spotykany w polskiej polityce: zacytował swojego przeciwnika w mediach społecznościowych.
We wpisie na platformie X udostępnił fragment wypowiedzi Mentzena, opatrując go krótkim komentarzem: „Tak oczywiste, że nawet poseł Mentzen to zauważył”. Lakoniczna uwaga została odebrana jednocześnie jako ironia i jako próba wzmocnienia narracji o skuteczności rządu w relacjach z Brukselą – tym bardziej, że pochodziła z ust politycznego adwersarza.
Tusk nie rozwijał myśli ani nie atakował Konfederacji wprost. Pozwolił, by cytat „zagrał” sam, budując wizerunek premiera, którego działania są dostrzegane nawet przez krytyków. Wpis szybko obiegł media społecznościowe i stał się paliwem do dyskusji o nowym stylu komunikacji politycznej, w której oponenci bywają wykorzystywani jako nieoczekiwane wsparcie argumentów.
To też może cię zainteresować: Kilka sekund wystarczyło. Niespodziewany gość zmienił studniówkę w wyjątkowy wieczór
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Nowe napięcia w Pałacu. Pojawiły się ostre komentarze na temat księżnej Kate
O tyn się mówi: Są nowe informacje w sprawie Stanisława Soyki. Prokuratura wydała komunikat. Chodzi o decyzję rodziny