W rozmowie z „Faktem” szczegółowo opisali wydarzenia z 1 listopada. Dziennikarka nie ukrywa oburzenia i uważa, że funkcjonariusze potraktowali jej męża w sposób nieproporcjonalny do sytuacji. Mężczyzna opowiedział natomiast o chwili, w której został przewrócony na ziemię i zakuty w kajdanki. Policja przedstawia jednak inną wersję wydarzeń. Sprawą zainteresował się również Rzecznik Praw Obywatelskich.
Wydarzenia z dnia Wszystkich Świętych nadal budzą ogromne emocje. Danuta Holecka wraz z mężem przyjechała na cmentarz na warszawskim Służewie, aby odwiedzić grób zmarłego syna Juliana.
Małżonkowie nie spodziewali się, że wizyta zakończy się policyjną interwencją, a jej przebieg stanie się tematem ogólnopolskich mediów.
Teraz w rozmowie z dziennikarzem „Faktu” przedstawili nowe szczegóły zajścia.
Mąż Danuty Holeckiej opowiedział, jak zaczęła się interwencja
Krzysztof Dunin-Holecki przyznał, że wraz z żoną przyjechał samochodem w miejsce, w którym zwykle parkowali podczas odwiedzin na cmentarzu.
W pewnym momencie podszedł do nich policjant i zwrócił uwagę na znak zakazu ruchu.
Mężczyzna nie zaprzecza, że znak obowiązywał. Tłumaczył jednak, że wcześniej rodzina wielokrotnie korzystała z tego miejsca i nie spotykała się z podobną reakcją służb.
Danuta Holecka zapewniała, że zaproponowała funkcjonariuszom zawrócenie samochodu i zaparkowanie gdzie indziej.
Według relacji małżonków policjant nie zgodził się na takie rozwiązanie i zażądał podania danych osobowych.
Krzysztof Dunin-Holecki przyznał, że początkowo nie chciał ich przekazać. Tłumaczył, że nie ma przy sobie dokumentów i prosił o wyrozumiałość ze względu na świąteczny dzień.
To właśnie wtedy sytuacja miała zacząć się zaostrzać.
„Potraktowali mojego męża jak bandziora”. Holecka nie kryje oburzenia
Najbardziej dramatyczny fragment relacji dotyczy zastosowania przez policjantów siły.
Krzysztof Dunin-Holecki twierdzi, że stał obok samochodu, kiedy jeden z funkcjonariuszy chwycił go za rękę i wykręcił ją.
Następnie, według jego słów, został podcięty i przewrócony na ziemię.
Mężczyzna utrzymuje, że jeden z policjantów dociskał kolanem jego klatkę piersiową, podczas gdy drugi zakładał mu kajdanki.
Po chwili miał poczuć się bardzo źle. Zgłaszał problemy z oddychaniem, wzrost ciśnienia i zaburzenia widzenia. Poprosił o wezwanie pogotowia.
Danuta Holecka relacjonowała, że próbowała przekonać funkcjonariuszy do zdjęcia mężowi kajdanek.
„Potraktowali mojego męża jak bandziora, a on nic nie zrobił” — powiedziała w rozmowie z „Faktem”.
Prezenterka twierdzi również, że jeden z policjantów poinformował ją, iż nie ma kluczy do kajdanek założonych przez drugiego funkcjonariusza.
Na miejsce przyjechała karetka. Policja przedstawia inną wersję
Podczas interwencji rzeczywiście wezwano zespół ratownictwa medycznego.
Krzysztof Dunin-Holecki został zbadany przez ratowników. Według informacji przekazanych Onetowi przez policję nie stwierdzono wówczas wskazań wymagających hospitalizacji, a mężczyzna odmówił przewiezienia do szpitala.
Małżonkowie krytykują jednak przebieg całego zdarzenia.
Z kolei funkcjonariusze utrzymują, że przyczyną interwencji było naruszenie zakazu ruchu obowiązującego w pobliżu cmentarza.
Według policji kierowca odmówił podania danych osobowych, nie wykonywał poleceń i próbował oddalić się z miejsca kontroli.
Mundurowi przekonują, że kajdanki zastosowano właśnie w celu zapobieżenia jego samowolnemu oddaleniu się.
To wyjaśnienie różni się od relacji przedstawionej przez Danutę i Krzysztofa Dunin-Holeckich.
Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich. Są pytania o użycie kajdanek
Kontrowersje wokół zatrzymania sprawiły, że sprawą zajęło się również Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.
Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta stołecznego policji o przedstawienie szczegółowych informacji.
Pytania dotyczą przede wszystkim podstaw prawnych i faktycznych interwencji oraz okoliczności zastosowania kajdanek.
RPO chce także poznać przebieg czynności wyjaśniających.
Istotne jest to, że funkcjonariusze uczestniczący w zdarzeniu nie byli wyposażeni w kamery nasobne. Dostępne nagrania nie przedstawiają więc całego początku interwencji.
Samo wystąpienie RPO nie oznacza stwierdzenia, że policjanci złamali prawo. Ma ono pomóc wyjaśnić, czy ich działania były uzasadnione i proporcjonalne.
Mąż Danuty Holeckiej odpowie przed sądem. Sprawa nie jest zakończona
Policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie Krzysztofa Dunin-Holeckiego.
Dotyczy on dwóch zarzucanych wykroczeń: niezastosowania się do znaku drogowego oraz odmowy podania danych osobowych.
Po przeprowadzeniu czynności, które trwały około godziny, mężczyzna został zwolniony. Wcześniej zapoznał się z protokołem zatrzymania, naniósł swoje uwagi i złożył podpis.
Danuta Holecka nadal uważa, że sposób potraktowania jej męża był nieadekwatny do sytuacji.
Policja podtrzymuje natomiast stanowisko, że interwencję przeprowadzono w związku z naruszeniem przepisów i zachowaniem kierowcy.
Ostatecznie to sąd oceni zarzucane mężczyźnie wykroczenia. Odrębnego wyjaśnienia wymaga zasadność użycia siły przez funkcjonariuszy.
Na razie obie strony pozostają przy swoich wersjach wydarzeń, a sprawa, która rozpoczęła się od kontroli drogowej przed cmentarzem, nadal wywołuje duże zainteresowanie.
To też może cię zainteresować: Alarm bombowy w dwóch samolotach lecących do Warszawy. 181 osób na pokładzie
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Zaskakujące nagranie z królem Karolem III. Wszystko wydarzyło się na oczach królowej Camilli