Zaledwie 3,5-letni Kacperek trafił do szpitala z silnym bólem brzucha i wymiotami. Lekarze podejrzewali zakażenie meningokokami, jednak późniejsza sekcja zwłok wykazała zupełnie inną przyczynę śmierci. Rodzice chłopca nie mogą pogodzić się z tragedią i domagają się odpowiedzi na pytanie, czy ich syn mógł zostać uratowany. Teraz głos zabrał przedstawiciel Narodowego Funduszu Zdrowia. Jego słowa nie pozostawiają wątpliwości, że okoliczności zdarzenia wymagają szczegółowego wyjaśnienia.

Jeszcze niedawno Kacperek bawił się z rówieśnikami w przedszkolu. Był energicznym, pogodnym dzieckiem, które uwielbiało spędzać czas z rodziną.

24 września 2026 roku jego życie zakończyło się w Szpitalu Zachodnim w Grodzisku Mazowieckim.

Od tamtej chwili rodzice chłopca próbują ustalić, dlaczego mimo hospitalizacji i pomocy personelu medycznego nie udało się uratować ich syna.

Sprawą ponownie zajęli się dziennikarze programu „Uwaga!” TVN. Ujawnione informacje wywołały kolejne pytania dotyczące przebiegu diagnostyki.

Kacperek zmarł po kilku godzinach w szpitalu. Sekcja zwłok ujawniła prawdę

Chłopiec trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy z bólem brzucha, gorączką i wymiotami. Jego stan stopniowo się pogarszał.

Lekarze początkowo podejrzewali zakażenie meningokokowe. Wdrożono leczenie, jednak nie przyniosło ono oczekiwanych rezultatów.

Jak wynika z relacji przedstawionych przez „Uwagę!” TVN, przez niemal trzy godziny pobytu na SOR-ze dziecku nie wykonano badań obrazowych jamy brzusznej, takich jak USG czy RTG.

Kacperek zmarł pomimo prowadzonej reanimacji.

Sekcja zwłok wykazała zadzierzgnięcie jelita połączone z martwicą.

Jest to poważny stan, w którym dochodzi do zablokowania jelita i zaburzenia jego ukrwienia. Może prowadzić do nieodwracalnego uszkodzenia tkanek i bezpośredniego zagrożenia życia.

Rodzice nie zgadzają się ze stanowiskiem dyrekcji szpitala, według którego dziecka nie można było uratować. Chcą wiedzieć, czy wcześniejsze wykonanie odpowiednich badań mogło zmienić przebieg leczenia.

Przedstawiciel NFZ zabrał głos. Padły mocne słowa o szpitalu

Po nagłośnieniu sprawy instytucje kontrolne zainteresowały się okolicznościami śmierci chłopca.

W reportażu „Uwagi!” wypowiedział się Jakub Gołąb z Narodowego Funduszu Zdrowia.

„Było coś nie w porządku” — ocenił, odnosząc się do sposobu udzielania pomocy Kacperkowi.

Przedstawiciel NFZ zwrócił uwagę na konieczność sprawdzenia organizacji pracy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego i oddziału pediatrycznego.

Istotne jest również ustalenie, czy w placówce pracowała odpowiednia liczba przygotowanych do udzielania pomocy osób oraz czy diagnostyka została przeprowadzona we właściwym czasie.

Gołąb podkreślił znaczenie badań obrazowych, które w podobnych sytuacjach mogą umożliwić szybsze postawienie rozpoznania.

Jego wypowiedź nie oznacza jednak, że kontrola już potwierdziła zaniedbania lub odpowiedzialność konkretnych lekarzy.

Śmierć 3,5-letniego Kacperka bada prokuratura. Sprawdzają również organizację szpitala

Postępowanie dotyczące tragedii prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Jej rzecznik, prokurator Piotr Antoni Skiba, poinformował, że zabezpieczono dokumentację medyczną i zlecono przesłuchania personelu szpitala.

Śledczy analizują nie tylko działania poszczególnych lekarzy, ale także sposób funkcjonowania placówki.

Nie wykluczają bowiem, że ewentualne nieprawidłowości mogły mieć charakter organizacyjny.

Najważniejsze jest ustalenie, czy doszło do zaniedbań i czy mogły one mieć wpływ na śmierć dziecka.

Ordynatorka Iwona Bubisz-Dukat wyjaśniała wcześniej, że diagnostyka w szpitalu rozpoczyna się od sprawdzania najbardziej prawdopodobnych przyczyn występujących objawów.

Dopiero zakończenie postępowania pozwoli ocenić, czy działania personelu były zgodne z wymaganymi standardami.

Ojciec Kacperka nie może pogodzić się ze stratą. Jego słowa chwytają za serce

W najnowszym reportażu głos zabrał również ojciec chłopca, pan Adam.

Mężczyzna przyznał, że każdego dnia wracają do niego wspomnienia związane z synem.

Opowiedział, że grób Kacperka znajduje się niedaleko przedszkola, do którego uczęszczał. Odwiedzają go nawet dawni koledzy.

„Jestem zaszczycony tym, że mogłem być jego tatą” — mówił wzruszony ojciec.

Rodzice chłopca zwrócili również uwagę na brak odpowiedniej pomocy psychologicznej po tragedii.

Pan Adam podkreślił, że rodziny, które tracą dziecko, potrzebują natychmiastowej interwencji kryzysowej i profesjonalnego wsparcia w radzeniu sobie z traumą.

Sprawa Kacperka wciąż nie jest zakończona. Rodzice czekają na odpowiedzi

Śmierć 3,5-letniego chłopca wywołała pytania dotyczące szybkości diagnostyki, organizacji pracy szpitala oraz dostępności specjalistycznej pomocy medycznej.

Rodzice chcą przede wszystkim wiedzieć, czy ich syn miał szansę przeżyć.

Przedstawiciel NFZ wskazuje na okoliczności wymagające kontroli, a prokuratura bada przebieg leczenia i możliwe nieprawidłowości.

Na razie nie ustalono prawomocnie, czy za śmierć dziecka odpowiadają błędy medyczne lub zaniedbania organizacyjne.

Najbliższe ustalenia śledczych mogą mieć kluczowe znaczenie nie tylko dla rodziny Kacperka, ale również dla oceny bezpieczeństwa najmłodszych pacjentów korzystających z pomocy szpitalnej.

To też może cię zainteresować: Młodzieżowe Słowo Roku 2026. Znamy finałową dwunastkę. Niektóre określenia zaskoczą dorosłych

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Wstrząsające sceny podczas meczu piłkarskiego. Nie żyje 30-letni zawodnik. Lekarze walczyli o jego życie