18-miesięczny chłopiec trafił do szpitala po wypadku w przydomowym basenie. Lekarz stwierdził jego zgon, a zrozpaczona rodzina pożegnała dziecko. Ponad pięć godzin później wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Pracownicy kostnicy odkryli, że chłopiec nadal oddycha. Teraz na jaw wychodzą nowe szczegóły dotyczące decyzji lekarza.

Do zdarzenia doszło 8 lutego 2026 roku w Gilbert w amerykańskim stanie Arizona. 18-miesięczny Vincent Fiordilino został znaleziony twarzą w dół w przydomowym basenie.

Rodzina natychmiast rozpoczęła reanimację, a wezwani ratownicy przewieźli chłopca do szpitala Mercy Gilbert Medical Center.

Niestety, niedługo później lekarz poinformował rodziców, że dziecko nie żyje.

Matka pożegnała synka. Nagle ktoś zauważył, że oddycha

Lekarz stwierdził zgon Vincenta o godzinie 18.20. Rodzina mogła pożegnać chłopca, zanim został przewieziony do szpitalnej kostnicy.

Matka dziecka, Alexus Fiordilino, wspominała później, że jej teściowa zauważyła odgłosy przypominające oddychanie.

Personel miał jednak wyjaśnić, że są to oddechy agonalne, które mogą występować w stanie skrajnego niedotlenienia.

Chłopca przewieziono do chłodni.

Dopiero ponad pięć godzin po stwierdzeniu zgonu pracownicy odbierający ciało odkryli, że Vincent żyje.

Dziecko natychmiast przetransportowano do innego szpitala, gdzie otrzymało dalszą pomoc medyczną.

Wyniki badań przyszły po stwierdzeniu zgonu. Rodzina żąda wyjaśnień

Sprawa ponownie trafiła na pierwsze strony amerykańskich mediów w październiku 2026 roku.

Dziennikarze stacji ABC15 dotarli do dokumentacji medycznej, która wzbudziła poważne pytania dotyczące postępowania lekarza.

Według przedstawionych informacji wyniki badania gazometrycznego były dostępne dopiero o godzinie 18.38, czyli 18 minut po oficjalnym stwierdzeniu śmierci dziecka.

Pełnomocnik rodziny zwrócił uwagę, że lekarz powoływał się na wyniki tego badania, uzasadniając niektóre decyzje dotyczące leczenia.

Bliscy Vincenta chcą ustalenia, czy chłopiec otrzymał odpowiednią pomoc.

Przedstawiciele szpitala nie komentują szczegółów leczenia, powołując się na ochronę prywatności pacjenta.

Chłopiec przeżył, ale konsekwencje są poważne

Choć Vincent wrócił do domu, jego stan zdrowia pozostaje poważny.

Według informacji przekazanych przez rodzinę i jej prawnika dziecko doznało ciężkiego uszkodzenia mózgu i wymaga długotrwałej rehabilitacji oraz stałej opieki.

Bliscy obawiają się, że skutki zdarzenia będą towarzyszyć mu przez całe życie.

Sprawą zajmowała się policja w Gilbert. Dotychczasowe ustalenia nie dały podstaw do postawienia zarzutów karnych personelowi medycznemu. Materiały skierowano jednak do dalszej oceny przez biuro prokuratora generalnego Arizony.

To też może cię zainteresować: Na grobach na polskich cmentarzach pojawiają się tajemnicze naklejki. Wyjaśniamy, co oznaczają

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Zamiast chryzantem postaw na grobie tę roślinę. Jesienią zachwyca niezwykłym kolorem