W niektórych przypadkach roszczenia mają sięgać 2 tys. zł. Sprawa wywołała ogromne emocje, a bliscy zmarłego posła opublikowali stanowcze oświadczenie.

Fundacje wykorzystały zdjęcie w pożegnalnych wpisach

Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia 2026 roku w wypadku drogowym w Dąbrowie Górniczej. Miał 36 lat. Poseł był znany nie tylko ze swojej działalności politycznej, lecz przede wszystkim z organizowania zbiórek i niesienia pomocy ludziom oraz zwierzętom.

Po wiadomości o jego odejściu w internecie pojawiły się tysiące pożegnalnych publikacji. Jedną z fotografii polityka wykorzystywały również organizacje charytatywne i prozwierzęce. Zdjęcie wcześniej widniało między innymi jako fotografia profilowa na oficjalnej stronie Łukasza Litewki.

Kilka miesięcy później część organizacji poinformowała o otrzymaniu wezwań do zapłaty za naruszenie praw autorskich. Pisma miały trafić między innymi do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, Fundacji z Rąk do Rąk oraz Fundacji na Rzecz Zwierząt Marzenia Zwierzaków. Według relacji opublikowanych w mediach żądane kwoty w niektórych przypadkach dochodzą do 2 tys. zł.

Organizacje tłumaczą, dlaczego opublikowały fotografię

Fundacje podkreślają, że zdjęcie nie zostało wykorzystane w reklamie ani przy sprzedaży produktów. Miało stanowić element pożegnania człowieka, który przez lata angażował się w działalność społeczną i pomoc zwierzętom.

Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przekazało, że fotografia znalazła się w publikacji informującej o odejściu posła. Organizacja zwróciła uwagę na szczególny kontekst wykorzystania wizerunku oraz na wcześniejsze publiczne udostępnianie zdjęcia.

Podobne stanowisko przedstawiła Fundacja z Rąk do Rąk. Jej przedstawiciele zaznaczyli, że rozumieją znaczenie praw autorskich, ale ich zdaniem w tej sprawie należy brać pod uwagę również cel publikacji i jej niekomercyjny charakter. Szczegóły reakcji organizacji opisał między innymi serwis Deon.

Bliscy Łukasza Litewki wydali oświadczenie

Do narastającego sporu odnieśli się bliscy Łukasza Litewki. Na jego oficjalnym profilu pojawił się komunikat, w którym wyjaśniono, że sesja fotograficzna została wykonana jeszcze za życia polityka. Rodzina podkreśliła, że szczególnie bolesne są dla niej roszczenia kierowane do organizacji zajmujących się pomocą zwierzętom.

Zdaniem bliskich w takich okolicznościach żądania finansowe nie powinny być kierowane do fundacji, których działalność była tak ważna dla Łukasza Litewki. Z oświadczenia wynika również, że doszło do rozmowy z autorką fotografii.

„Poprosiliśmy o przeprosiny i wycofanie się z żądań” – przekazano na oficjalnym profilu. Treść stanowiska przytacza serwis Warszawa w Pigułce.

Kto wysłał wezwania do zapłaty?

Z dostępnych informacji wynika, że pisma nie zostały wysłane bezpośrednio przez fotografkę. Za ich przygotowanie odpowiadała firma zajmująca się monitorowaniem naruszeń praw autorskich, która miała działać w imieniu autorki zdjęcia.

Ta okoliczność sprawia, że sytuacja może być bardziej skomplikowana, niż początkowo przedstawiano ją w mediach społecznościowych. Nie wiadomo, czy każde wezwanie zostało poprzedzone indywidualną analizą sposobu wykorzystania fotografii. Nie została również publicznie ujawniona pełna treść umowy dotyczącej sesji zdjęciowej, dlatego nie sposób obecnie jednoznacznie określić, komu przysługują poszczególne prawa majątkowe.

Komentujący sprawę prawnik Karol Hojda przyznał, że samo roszczenie może mieć podstawę w przepisach, ale wyraził wątpliwość, czy w tych konkretnych okolicznościach zostałoby w całości uwzględnione przez sąd.

Publiczne zdjęcie nadal może być chronione

Fakt, że fotografia wcześniej znajdowała się na publicznym profilu, nie oznacza automatycznie, że można ją bez ograniczeń kopiować i publikować w innych miejscach. Zdjęcia zamieszczone w internecie nadal mogą podlegać ochronie, a ich wykorzystanie zazwyczaj wymaga odpowiedniej licencji albo zgody osoby posiadającej prawa.

Znaczenie mogą mieć jednak również szczegóły konkretnej sprawy: charakter publikacji, zakres wykorzystania fotografii, wskazanie autora, zawarte wcześniej umowy oraz wysokość dochodzonej kwoty. Jak przypomina rządowy serwis edukacyjny Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej, właściciel praw może domagać się między innymi zaprzestania naruszenia, usunięcia jego skutków lub naprawienia szkody. Ostateczna ocena sporu należy jednak do sądu, jeśli strony nie osiągną porozumienia.

Sprawa nadal jest rozwojowa. Bliscy Łukasza Litewki oczekują wycofania żądań, natomiast organizacje, które otrzymały wezwania, rozważają wspólne działania prawne.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. Córka powiedziała, że nie będzie wozić mnie do lekarza. Następnego dnia poprosiła, żebym odebrała wnuki z drugiego końca miasta

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: BLIK wprowadza ważną zmianę od 1 września. Część płatności zostanie automatycznie zablokowana