W krótkim czasie ulice zamieniły się w rwące potoki, a woda zaczęła wdzierać się do piwnic i niżej położonych budynków. Strażacy otrzymali ponad 50 zgłoszeń. Do walki ze skutkami nawałnicy skierowano jednostki Państwowej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej.

Oberwanie chmury nad Głuchołazami

Intensywne opady pojawiły się nad miastem w poniedziałkowe popołudnie. Wystarczyło kilkadziesiąt minut, aby studzienki i system odprowadzania wody przestały radzić sobie z napływającym deszczem. Na publikowanych w internecie nagraniach widać samochody poruszające się po zalanych jezdniach oraz wodę płynącą pomiędzy budynkami.

Jak informuje Goniec.pl, najwięcej zgłoszeń dotyczyło podtopionych ulic, posesji, piwnic, zatkanych przepustów oraz rowów melioracyjnych. Duża ilość wody spływała z wyżej położonych części miasta, szybko gromadząc się w zagłębieniach terenu.

Trudna sytuacja panowała między innymi w rejonie ulic Skłodowskiej, Wyszyńskiego, Andersa oraz Strzelców Bytomskich. Problemy wystąpiły również w Bodzanowie. Zalane zostały fragmenty drogi krajowej numer 40, co spowodowało poważne utrudnienia dla kierowców.

Woda dostała się do budynków i szpitala

Skutki ulewy odczuli mieszkańcy domów położonych przy zalanych ulicach. Woda przedostała się do piwnic i najniższych kondygnacji budynków. Z lokalnych doniesień wynika, że pojawiła się także w części pomieszczeń szpitala.

Strażacy wypompowywali wodę, oczyszczali przepusty i usuwali przeszkody blokujące jej odpływ. Zajmowali się również drzewami oraz konarami przewróconymi na drogi. W działaniach uczestniczyły miejscowe jednostki OSP oraz strażacy Państwowej Straży Pożarnej z powiatu nyskiego.

Do godziny 18 służby odnotowały ponad 50 interwencji związanych ze skutkami frontu burzowego. Akcja miała potrwać jeszcze kilka godzin, ponieważ kolejne zgłoszenia napływały także po ustaniu najbardziej intensywnych opadów.

Jak relacjonował przedstawiciel nyskiej straży pożarnej, wysuszona po wcześniejszych upałach ziemia nie była w stanie szybko przyjąć tak dużej ilości deszczu. Woda spływała więc po powierzchni, zalewając drogi, posesje i niżej położone części budynków.

Mieszkańcy pamiętają powódź z 2024 roku

Widok wody ponownie płynącej ulicami wywołał szczególne emocje wśród mieszkańców Głuchołaz. Miasto zostało bardzo poważnie zniszczone podczas powodzi we wrześniu 2024 roku. Wtedy Biała Głuchołaska wystąpiła z koryta, zalała znaczną część miejscowości i doprowadziła do zniszczenia mostu.

Poniedziałkowe podtopienia nie powinny być jednak automatycznie porównywane ze skalą tamtej katastrofy. Z dostępnych informacji wynika, że tym razem głównym problemem była ogromna ilość deszczówki, która w krótkim czasie zgromadziła się na ulicach i przeciążyła system odwodnienia. Nie pojawiło się potwierdzenie, że doszło do powtórzenia powodzi rzecznej z 2024 roku.

Mieszkańcy zwracają jednak uwagę, że nawet stosunkowo krótki opad ponownie doprowadził do zalania ważnych ulic i budynków. Sytuacja wywołała pytania o stan kanalizacji deszczowej, przepustów oraz tempo odbudowy i wzmacniania miejskich zabezpieczeń.

IMGW ostrzegało przed silnymi burzami

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej prognozował na poniedziałek burze oraz intensywne opady na południu kraju. Według prognozy IMGW miejscami mogło spaść do 35 litrów wody na metr kwadratowy. Burzom mogły towarzyszyć porywy wiatru osiągające 85 kilometrów na godzinę oraz lokalne opady gradu.

Dla województwa opolskiego obowiązywało ostrzeżenie drugiego stopnia przed burzami. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało także wiadomości ostrzegające przed silnym wiatrem, intensywnym deszczem i możliwymi przerwami w dostawie prądu. W komunikacie RCB zalecono unikanie otwartych przestrzeni.

Podczas gwałtownych opadów kierowcy nie powinni próbować przejeżdżać przez głęboko zalane odcinki dróg. Nie można łatwo ocenić poziomu wody ani stanu nawierzchni, która może być uszkodzona lub podmyta. Mieszkańcy zagrożonych terenów powinni śledzić komunikaty służb i reagować na wydawane polecenia.

To też może cię zainteresować: Nie żyje ceniony polski aktor. Był prawdziwą legendą

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. Obiecałam córce sprzedać mieszkanie, aby pomóc jej spłacić kredyt hipoteczny. Mój syn był tak wściekły, że spakował moje rzeczy