Niewielki górski potok w krótkim czasie zamienił się w rwącą rzekę. Woda porywała drzewa, mosty i przepusty, a jedną z dróg niemal całkowicie zniszczyła. W sieci pojawiło się nagranie pokazujące siłę żywiołu.
Niewielki potok zamienił się w rwącą rzekę
Do gwałtownego zdarzenia doszło w poniedziałek, 3 sierpnia 2026 roku, w rejonie Tatr Bielskich. Około południa nad górskimi terenami przeszła intensywna burza. Opady skoncentrowały się na stosunkowo niewielkim obszarze, jednak były na tyle silne, że woda zaczęła gwałtownie spływać w kierunku doliny.
Według wójta Zdziaru Pavola Bekeša burza trwała mniej więcej od godz. 12 do 13.15. W rejonie nazywanym Veľký košiar pojawił się również grad. Z górskich zboczy zaczęły spływać ogromne ilości wody, błota, żwiru oraz fragmentów drzew.
Mały potok, który w normalnych warunkach nie stanowi zagrożenia, w krótkim czasie zmienił się w rwącą rzekę. Powstała fala powodziowa miała osiągnąć około dwóch metrów wysokości. Jej przejście zostało zarejestrowane przez jednego z mieszkańców. Nagranie szybko zaczęło rozchodzić się w mediach społecznościowych, informuje portl O2.
Woda zabierała mosty i przepusty
Żywioł zniszczył elementy infrastruktury znajdujące się na swojej drodze. Wójt przekazał, że zniknęły wszystkie drewniane mosty. Woda porwała również nowy stalowy przepust, którego po przejściu fali nie udało się odnaleźć. Kolejny został przesunięty i zasypany żwirem.
Poważnie ucierpiał także most na trasie rowerowej, wybudowany zaledwie dwa lata wcześniej. Jego konstrukcja została uszkodzona w takim stopniu, że obiekt najprawdopodobniej trzeba będzie rozebrać, a następnie zbudować od podstaw.
Woda z gór porwała również korzenie, konary i kamienie. Cały ten materiał trafił następnie do Potoku Zdziarskiego, który jest dopływem rzeki Białej. Nagromadzone przeszkody przyczyniły się do gwałtownego podniesienia poziomu wody.
Droga praktycznie przestała istnieć
Największe zniszczenia odnotowano w Babiej Dolinie oraz na drodze dojazdowej od strony Kardoliny. Trasa prowadząca w kierunku Tatr Bielskich została w wielu miejscach rozmyta.
W nawierzchni powstały wyrwy osiągające nawet trzy metry. Woda zabrała przepusty i wypłukała podłoże, przez co fragmenty drogi stały się nieprzejezdne. Jak relacjonował wójt, w niektórych miejscach potok płynął w różnych kierunkach, całkowicie zakrywając dojazd.
Uszkodzona została również instalacja ochronna w rejonie przepompowni. Do jej wnętrza naniesione zostały znaczne ilości żwiru. Pełna skala strat nie była początkowo znana, ponieważ służby i przedstawiciele samorządu nie mogli bezpiecznie dotrzeć do całego dotkniętego obszaru.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Wykupiliśmy część mieszkania od własnego syna": Jego szantaż rozbił naszą rodzinę na kawałki
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Powiedziała, że lekarze przestraszą się mojej córeczki": Wtedy zrozumiałam, że nie mogę już milczeć