Dla wielu pasażerów to zupełnie normalna procedura. Eksperci zwracają jednak uwagę na możliwy schemat oszustwa, w którym przestępca podszywa się pod kontrolera i zamiast urządzenia do sprawdzania biletów podsuwa terminal płatniczy. Jedno zbliżenie karty lub telefonu może wtedy zakończyć się obciążeniem rachunku. Jest jednak ważne zastrzeżenie – na razie nie odnotowano potwierdzonych przypadków takiej kradzieży.
Technologia coraz mocniej zmienia sposób korzystania z komunikacji miejskiej. W wielu polskich miastach nie trzeba już kupować papierowego biletu ani zapisywać go na osobnej karcie miejskiej.
Pasażer przykłada własną kartę płatniczą lub telefon do urządzenia znajdującego się w autobusie czy tramwaju, a system rejestruje przejazd. Podczas późniejszej kontroli ta sama karta może służyć do odnalezienia informacji o zakupionym bilecie. Takie rozwiązania funkcjonują m.in. w Trójmieście, Bydgoszczy, Wrocławiu i Łodzi.
I właśnie ten mechanizm może potencjalnie próbować wykorzystać oszust.
Pada jedna prośba. „Proszę przyłożyć kartę”
Pasażer widzi osobę podającą się za kontrolera. Ta trzyma urządzenie wyglądające podobnie do sprzętu używanego podczas prawdziwej kontroli i prosi o zbliżenie karty albo telefonu.
Człowiek robi to automatycznie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy urządzenie nie jest czytnikiem służącym do weryfikacji biletu, lecz terminalem umożliwiającym przyjęcie płatności.
Biuro Rzecznika Finansowego potwierdziło w rozmowie z Interią, że taki scenariusz jest technicznie możliwy. Jeżeli oszust wprowadzi pasażera w błąd co do celu zbliżenia karty, może dojść do obciążenia jego rachunku.
Na razie nie ma zgłoszeń takich kradzieży
To szczególnie ważne przy interpretowaniu ostrzeżeń pojawiających się w internecie.
Rzecznik Finansowy nie otrzymał dotąd informacji o potwierdzonych przypadkach oszustwa przeprowadzonego dokładnie według takiego schematu. Podobnie Innobaltica, odpowiedzialna za system FALA na Pomorzu, przekazała, że nie odnotowała sytuacji, w której fałszywy kontroler nakłonił pasażera do zbliżenia karty, a następnie pobrał pieniądze.
Nie oznacza to jednak, że ostrzeżenie można zignorować.
Nowe systemy biletowe sprawiają bowiem, że dla pasażera przykładanie zwykłej karty bankowej do urządzenia kontrolera staje się czymś normalnym. To właśnie taki nawyk potencjalnie może wykorzystać przestępca.
Prawdziwy kontroler powinien mieć identyfikator
Przed przyłożeniem karty warto spojrzeć nie tylko na urządzenie, ale również na osobę prowadzącą kontrolę.
Prawo przewozowe określa, jakie informacje powinny znajdować się na identyfikatorze kontrolera. Są to m.in. nazwa przewoźnika lub organizatora transportu, numer identyfikacyjny kontrolera, jego zdjęcie, zakres upoważnienia oraz okres ważności identyfikatora.
Nie warto więc ulegać presji osoby, która każe natychmiast przyłożyć kartę, ale nie chce pokazać identyfikatora albo zachowuje się nietypowo.
Monika Ostrowska z Innobaltiki radzi, aby w przypadku wątpliwości nie wykonywać czynności, których zasadności pasażer nie jest pewien. Podejrzane zachowanie można zweryfikować u operatora systemu lub firmy odpowiedzialnej za kontrolę biletów.
Spójrz na ekran, zanim zbliżysz kartę
Warto wyrobić sobie prosty nawyk.
Nie przykładaj karty czy telefonu mechanicznie do każdego urządzenia podsuniętego przez osobę podającą się za kontrolera.
Sprawdź identyfikator, zwróć uwagę na wygląd urządzenia i przeczytaj to, co pojawia się na ekranie. Jeśli widzisz informacje sugerujące płatność albo podaną kwotę, a przecież jedynie okazujesz bilet, przerwij czynność.
Jeżeli coś budzi wątpliwości, można poprosić kontrolera o wyjaśnienie procedury albo skontaktować się z operatorem komunikacji.
To nie jest „kradzież przez kieszeń”
Wokół kart zbliżeniowych od lat krąży inna historia – o osobach chodzących po zatłoczonych autobusach z terminalem i przykładających go do kieszeni pasażerów.
Policja już wcześniej zwracała uwagę, że taki prosty scenariusz kradzieży „przez kieszeń” jest mocno przesadzony i nie należy utożsamiać go z realnymi metodami oszustów.
Opisywane obecnie zagrożenie wygląda inaczej.
Tutaj potencjalny przestępca miałby nakłonić człowieka do świadomego przyłożenia karty lub telefonu do urządzenia, ale oszukać go co do tego, do czego urządzenie naprawdę służy.
Kluczowa jest więc socjotechnika, a nie potajemne zbliżenie terminala do portfela.
Z konta zniknęły pieniądze. Reaguj od razu
Jeżeli po kontroli pojawi się na rachunku transakcja, której nie wykonywałeś świadomie, nie warto czekać.
Pierwszym krokiem powinien być natychmiastowy kontakt z bankiem – najlepiej poprzez oficjalną aplikację lub infolinię. Transakcję należy zgłosić jako nieautoryzowaną.
Jeżeli istnieje ryzyko kolejnych obciążeń, bank może zalecić również zastrzeżenie karty.
Sprawę warto zgłosić policji i zachować potwierdzenie przyjęcia zawiadomienia. Dokument może później przydać się podczas postępowania reklamacyjnego.
Bank ma obowiązki przy nieautoryzowanej transakcji
Rzecznik Finansowy przypomina, że co do zasady bank powinien zwrócić kwotę nieautoryzowanej transakcji.
Zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, najpóźniej do końca następnego dnia roboczego po stwierdzeniu przez bank takiej transakcji lub otrzymaniu zgłoszenia klienta. Przepisy przewidują przy tym określone wyjątki.
Jeśli reklamacja zostanie odrzucona, klient po wykorzystaniu procedury reklamacyjnej może zwrócić się o pomoc do Rzecznika Finansowego.
Karta w komunikacji miejskiej jest wygodna, ale zachowaj jeden nawyk
Nie ma powodu rezygnować z biletów kupowanych kartą czy telefonem tylko dlatego, że pojawił się możliwy scenariusz oszustwa.
Warto jednak przestać działać automatycznie.
Gdy ktoś prosi cię w autobusie lub tramwaju o przyłożenie karty bankowej do urządzenia, najpierw upewnij się, że rzeczywiście jest kontrolerem i że sprzęt służy do kontroli biletu.
Na razie nie ma potwierdzonych przypadków opisanej kradzieży, ale eksperci potwierdzają, że z technicznego punktu widzenia taki mechanizm może zadziałać. Kilka sekund potrzebnych na sprawdzenie identyfikatora i urządzenia może więc oszczędzić znacznie większych problemów.
To też może cię zainteresować: Tomasz Kammel ujawnił diagnozę. Chorobę wykryto przypadkiem
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Szpital dostał milion złotych ze zbiórki Łatwoganga. Teraz sprzeciwia się warunkom umowy