Jak informuje serwis "Biznes Info", osiągnięcie wieku emerytalnego nie zawsze oznacza dla znanych osób przejście na zawodowy odpoczynek. Coraz częściej okazuje się, że nawet wieloletnia obecność w mediach, na scenie czy w świecie kultury nie gwarantuje wysokiego świadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. O swojej sytuacji opowiedział Maciej Orłoś, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy telewizyjnych.
System emerytalny w Polsce
System emerytalny obowiązujący w Polsce od reformy przeprowadzonej pod koniec lat 90. opiera się przede wszystkim na wysokości składek odprowadzanych przez całe życie zawodowe. Oznacza to, że znaczenie ma nie tyle popularność czy długość kariery, ile realna wartość środków zgromadzonych na koncie emerytalnym. W efekcie osoby pracujące przez lata na umowach cywilnoprawnych lub prowadzące działalność gospodarczą często otrzymują znacznie niższe świadczenia, niż mogłoby się wydawać.
Z takim problemem mierzy się również Maciej Orłoś. Dziennikarz, który przez ponad 25 lat był gospodarzem programu „Teleexpress”, ukończył już 65 lat i może ubiegać się o emeryturę. Jak przyznał, nadal kompletuje dokumenty potrzebne do ustalenia kapitału początkowego, od którego zależy ostateczna wysokość świadczenia.
Skromna emerytura Macieja Orłosia
Według jego szacunków kwota wypłacana przez ZUS może okazać się bardzo skromna. Powodem jest specyfika jego ścieżki zawodowej, obejmującej między innymi prowadzenie własnej działalności oraz pracę na kontraktach.
„Jestem na etapie zbierania kapitału początkowego. To znaczy, już kończę to robić. Złożę to w ZUS i zobaczę, ile wyjdzie. Zdaje się, że jest coś takiego jak minimalna emerytura, która jest na poziomie bodajże 1,5 tys. zł, więc prawdopodobnie tyle będę miał” – powiedział.
Mimo tego prezenter nie zamierza publicznie narzekać na system. Jak sam podkreśla, zdaje sobie sprawę z zasad, według których naliczane są świadczenia.
„Nie zamierzam ani o tym mówić, ani się na to skarżyć. Po prostu tak to działa. Może nie jest to fair, ale nic na to nie poradzimy” – stwierdził.
Orłoś zaznacza jednocześnie, że nie planuje rezygnować z aktywności zawodowej. Dzięki dodatkowym źródłom dochodu i kolejnym projektom medialnym patrzy na przyszłość z optymizmem.
Jego historia pokazuje jednak szerszy problem, z którym mierzy się wielu przedstawicieli branży artystycznej i medialnej. Wieloletnia kariera oraz rozpoznawalność nie zawsze przekładają się na wysokość emerytury, jeśli przez znaczną część życia zawodowego odprowadzane były niskie składki lub nie były one odprowadzane wcale.
To też może cię zainteresować: Mentzen zaatakował dopłaty dla artystów. Rząd odpowiada na mocne słowa
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Rok po wyborach Polacy ocenili Nawrockiego. Wyniki mogą zaskakiwać
O tym się mówi: Noworodek żył tylko kilka dni. Sprawą zajęła się prokuratura