Choć prace nad projektem mają dopiero ruszyć, już teraz widać, że konstytucja może stać się jednym z głównych pól konfliktu między Pałacem Prezydenckim a rządem.
Iskrą był krótki wpis Donalda Tuska. Premier odniósł się do planów prezydenta w mediach społecznościowych, sugerując, że rozmowę o nowej ustawie zasadniczej należałoby zacząć od respektowania obecnie obowiązującej.
Nawrocki chce Rady ds. nowej Konstytucji
Zgodnie z zapowiedzią rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza pierwsi członkowie Rady ds. nowej Konstytucji mają zostać powołani 3 maja. Data jest symboliczna, bo właśnie wtedy obchodzone jest Święto Narodowe Trzeciego Maja, nawiązujące do uchwalenia Konstytucji z 1791 roku.
Gremium ma pracować przy prezydencie Karolu Nawrockim. Według zapowiedzi w jego skład mają wejść przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych, eksperci oraz osoby reprezentujące różne poglądy. Celem ma być przygotowanie projektu nowej ustawy zasadniczej do końca obecnej prezydentury, czyli do 2030 roku.
Tusk: zacząć od przestrzegania obecnej
Na prezydencką inicjatywę szybko zareagował Donald Tusk. Premier napisał: „Pan Karol Nawrocki ogłosił, że będzie pracował nad nową konstytucją. Proponuję zacząć od przestrzegania aktualnej”.
To zdanie zostało odebrane jako bezpośrednia polityczna szpilka. Tusk nie odniósł się szczegółowo do samej konstrukcji rady, ale postawił akcent na kwestię legalizmu i stosunku do obecnych przepisów. W praktyce przeniósł debatę z pytania „jaka ma być nowa konstytucja?” na pytanie „czy obecna jest przestrzegana?”.
Przydacz odpowiada. „Deal?”
Odpowiedź z Pałacu Prezydenckiego przyszła szybko. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta, napisał: „Dobra, to my pracujemy nad nową, lepszą konstytucją dla Polski. A pan, zgodnie z własną propozycją, zaczyna przestrzegać przepisy aktualnej. Deal?”.
Na tym nie poprzestał. Dodał również: „PS. Proszę nie zapominać o ustawach. Też musi pan ich przestrzegać. Ustawach, nie uchwałach!”.
Riposta Przydacza sprawiła, że spór wokół konstytucji natychmiast nabrał ostrzejszego tonu. Zamiast spokojnej rozmowy o ustroju państwa pojawiła się wymiana oskarżeń o stosunek do obecnego porządku prawnego.
To już nie tylko spór o dokument
Konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w państwie, dlatego każda propozycja jej zmiany ma wyjątkowy ciężar polityczny. W tym przypadku spór dotyczy jednak nie tylko przyszłej treści ustawy zasadniczej, ale także zaufania między najważniejszymi ośrodkami władzy.
Pałac Prezydencki pokazuje inicjatywę jako próbę rozpoczęcia poważnej debaty ustrojowej. Rządzący odpowiadają, że zanim zacznie się pisać nową konstytucję, trzeba respektować obecną. Już na starcie widać więc, że prace rady mogą być obciążone konfliktem politycznym.
Największy problem: większość konstytucyjna
Nawet jeśli prezydencka rada przygotuje projekt, sama nie zmieni konstytucji. Do tego potrzebne są decyzje parlamentu i bardzo szerokie poparcie polityczne. To oznacza, że bez porozumienia ponad podziałami projekt może pozostać wyłącznie propozycją ustrojową, a nie realną zmianą prawa.
Właśnie dlatego wymiana między Tuskiem a Przydaczem jest ważna. Pokazuje, że droga do ewentualnej nowej konstytucji może być trudna już na poziomie podstawowej rozmowy między rządem a Pałacem Prezydenckim.
3 maja może rozpocząć długi polityczny konflikt
Powołanie Rady ds. nowej Konstytucji ma nastąpić w dniu o ogromnym znaczeniu symbolicznym. Taki wybór daty wzmacnia przekaz prezydenta, ale jednocześnie zwiększa polityczną temperaturę całej inicjatywy.
Jeśli pierwsze reakcje są zapowiedzią dalszego przebiegu debaty, konstytucyjny projekt Nawrockiego może stać się jednym z najważniejszych tematów najbliższych miesięcy. Pytanie brzmi, czy będzie to realna rozmowa o państwie, czy kolejny front wojny politycznej.
To też może cię zainteresować: Niepokojąca wizja Krzysztofa Jackowskiego. Jasnowidz mówi o zagrożeniu dla Polaków
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Jerzy Owsiak ponownie komentuje zbiórkę Łatwoganga. Padły ważne słowa