Po zwycięstwie w czwartej rundzie Australian Open Polka zwróciła uwagę kibiców i mediów na temat, który w najbliższych dniach może zdominować rywalizację — ekstremalne upały.
Mecz pod pełną kontrolą Polki
W starciu o awans do ćwierćfinału Świątek zmierzyła się z Australijką Maddison Inglis, notowaną na 168. miejscu w rankingu WTA. Wynik 6:0, 6:3 oddaje różnicę klas — od pierwszych piłek to Polka dyktowała tempo, spokojnie realizując swój plan taktyczny. Rywalka próbowała walczyć, a każdy wygrany gem świętowała z dużymi emocjami, jednak przebieg spotkania nie pozostawiał wątpliwości, kto ma wszystko pod kontrolą.
Niespodziewany moment po ostatniej piłce
Gdy emocje sportowe zaczęły opadać, Świątek zrobiła coś, co natychmiast przyciągnęło uwagę widzów. Zamiast od razu zejść z kortu, sięgnęła po flamaster i podeszła do kamery. Na obiektywie pojawił się krótki, ale znaczący napis: „Stay cool tomorrow”.
Te trzy słowa wystarczyły, by kibice na trybunach i w mediach społecznościowych zaczęli mówić nie tylko o samym wyniku. Gest Polki został odebrany jako ostrzeżenie i jednocześnie wyraz troski — zarówno o zawodników, jak i o publiczność.
Upał jako niewidzialny rywal turnieju
Wpis Świątek nawiązywał do prognoz pogody dla Melbourne. Synoptycy zapowiadają, że we wtorek temperatura może sięgnąć nawet 45 stopni Celsjusza, co w realiach wielkoszlemowej rywalizacji oznacza ogromne wyzwanie dla wszystkich uczestników turnieju.
To nie pierwszy raz, gdy wysokie temperatury dają się we znaki w trakcie Australian Open. Już wcześniej zawodnicy sygnalizowali, że warunki potrafią być ekstremalne i wpływają na przebieg meczów oraz samopoczucie.
Przed Świątek ćwierćfinałowy hit
W ćwierćfinale Polka zmierzy się z Jeleną Rybakiną z Kazachstanu, zajmującą piąte miejsce w rankingu WTA. Ich pojedynek zaplanowano na środę i już teraz zapowiada się jako jedno z najciekawszych spotkań tej fazy turnieju — zarówno pod względem sportowym, jak i w kontekście warunków atmosferycznych.
Gest, który zostaje w pamięci
Krótka wiadomość na kamerze pokazała Świątek z innej strony: jako zawodniczkę, która reaguje na to, co dzieje się poza liniami kortu. W erze mediów społecznościowych takie momenty często żyją własnym życiem i potrafią zostać zapamiętane równie mocno jak efektowne zagrania.
W Melbourne Świątek udowadnia, że potrafi przyciągać uwagę nie tylko świetną grą. Czasem wystarczy jeden gest i trzy słowa, by przypomnieć, że w Australian Open rywalem bywa nie tylko przeciwniczka po drugiej stronie siatki.