Tegoroczna edycja, odbywająca się pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”, przyniosła już ponad 183 miliony złotych na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Radość ze zbiórki przyćmił jednak incydent, do którego — według relacji świadków — doszło w Chełmie.
Zbiórka po mszy i nagła reakcja proboszcza
Jak informuje Wirtualna Polska, do zdarzenia miało dojść pod kościołem pw. Rozesłania Świętych Apostołów w Chełmie. Po zakończonej mszy wolontariusze, wśród których były dzieci i młodzież, kwestowali na rzecz WOŚP. Wierni wychodzący ze świątyni mieli wrzucać pieniądze do puszek, a niektórzy — jak relacjonują świadkowie — dopytywali nawet o pamiątkowe naklejki.
Sytuacja miała zmienić się w momencie, gdy z kościoła wyszedł proboszcz parafii. Według relacji przekazanej mediom duchowny miał stanowczo zażądać, by wolontariusze opuścili teren sprzed świątyni.
„Nikt się nie spodziewał takiej reakcji”
Jedna z matek, której 10-letnie dziecko brało udział w zbiórce, opisała zdarzenie jako bardzo stresujące i zaskakujące. W rozmowie z dziennikarzami mówiła o podniesionym głosie, strachu wśród dzieci i nagłym chaosie.
— Byłam w ciężkim szoku. Nastolatki stanęły jak wryte, a młodsze dzieci zaczęły uciekać. Nikt się nie spodziewał takiej reakcji. Gdyby poprosił spokojnie, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej — relacjonowała kobieta.
Według jej słów proboszcz miał również powoływać się na monitoring i zapowiadać zgłoszenie sprawy, sugerując, że wolontariusze rzekomo obrażali katolików.
Próby kontaktu bez odpowiedzi
Redakcja Wirtualnej Polski próbowała skontaktować się z proboszczem parafii, by poznać jego wersję wydarzeń. Do momentu publikacji materiału duchowny nie odebrał telefonu i nie odniósł się publicznie do przedstawionych zarzutów.
Brak stanowiska ze strony parafii sprawił, że sprawa szybko zaczęła żyć w mediach społecznościowych, wywołując falę komentarzy i emocjonalnych reakcji.
Finał WOŚP i rekordowa mobilizacja wolontariuszy
Tegoroczny finał WOŚP zgromadził ponad 120 tysięcy wolontariuszy działających w blisko 1700 sztabach w całej Polsce i za granicą. Zbiórki prowadzono w przestrzeni publicznej, podczas koncertów i wydarzeń sportowych oraz — jak co roku — w okolicach kościołów, gdzie po niedzielnych mszach wielu wiernych wspiera akcję.
Incydent w Chełmie pokazuje jednak, że obecność wolontariuszy WOŚP w pobliżu świątyń wciąż bywa źródłem napięć.
Sprawa budzi emocje i pytania
Opisywane zdarzenie wywołało dyskusję na temat granic zbiórek charytatywnych, relacji Kościoła z inicjatywami społecznymi oraz odpowiedzialności dorosłych wobec dzieci zaangażowanych w wolontariat. Dla wielu komentujących szczególnie poruszający jest fakt, że sytuacja dotyczyła najmłodszych kwestujących.
Na razie brak oficjalnego stanowiska parafii sprawia, że sprawa opiera się na relacjach świadków. Jedno jest jednak pewne — incydent z Chełma stał się jednym z najgłośniej komentowanych wydarzeń towarzyszących 34. Finałowi WOŚP.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Moja córka poprosiła, żebym nie przyszła na jej ślub, żeby mógł przyjść jej ojciec": A ja kiedyś nie jadłam, żeby miała wszystko
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Wypadek samolotu na lotnisku. Maszyna stanęła w ogniu