Jak podaje serwis „Super Express”, między Karolem Nawrockim a Donaldem Tuskiem doszło do kolejnego ostrego spięcia. Tym razem poszło o bezpieczeństwo Polski, relacje z USA i słowa wypowiedziane podczas międzynarodowego szczytu w Bukareszcie. Prezydent odpowiedział premierowi publicznie i nie krył zdziwienia jego reakcją. Największe emocje wywołało jednak krótkie zdanie: „Spokojnie, panie premierze”.
Polityczna wymiana ciosów
Początkiem politycznej wymiany ciosów był wpis Donalda Tuska opublikowany w mediach społecznościowych. Premier zarzucił Karolowi Nawrockiemu oraz Jarosławowi Kaczyńskiemu działania, które – jego zdaniem – mogą szkodzić pozycji Polski w oczach zagranicznych partnerów. Tusk odniósł się m.in. do wypowiedzi prezydenta podczas spotkania państw wschodniej flanki NATO w Bukareszcie.
Szef rządu zasugerował, że część działań polityków opozycji wpisuje się w narrację osłabiającą zaufanie do Polski wśród sojuszników. W jego ocenie spór wokół obecności wojsk USA w Europie jest wykorzystywany do wewnętrznej walki politycznej.
Na odpowiedź ze strony obozu prezydenckiego nie trzeba było długo czekać. Jarosław Kaczyński zarzucił premierowi nadmierne emocje i stwierdził, że to obecny rząd odpowiada za pogorszenie relacji międzynarodowych. Chwilę później głos zabrał również sam Karol Nawrocki.
Karol Nawrocki odpowiada
Prezydent w rozmowie telewizyjnej podkreślił, że podczas wizyty w Bukareszcie skupiał się wyłącznie na kwestiach bezpieczeństwa regionu i wzmacnianiu współpracy państw NATO. Odrzucił zarzuty, jakoby krytykował Polskę na arenie międzynarodowej.
„Współpracownicy powiedzieli mi, że pan premier w swojej »twitterowej polityce« przekazał tego typu słowa, ale naprawdę nie mogę sobie uświadomić, w którym momencie mówiłem źle o Polsce” – powiedział Nawrocki.
Prezydent zaznaczył, że jego działania dotyczyły budowania silniejszej współpracy państw wschodniej flanki NATO oraz rozwijania formatu B9 razem z krajami skandynawskimi. W trakcie rozmowy pozwolił sobie również na uszczypliwość pod adresem premiera.
Najgłośniejszym fragmentem wypowiedzi okazało się jednak krótkie podsumowanie skierowane bezpośrednio do Donalda Tuska. „Ja jeżdżę po to w świat, żeby budować poważne formaty, a nie po to, żeby zajmować się sprawami, które pana premiera Tuska niepokoją. Spokojnie, panie premierze” – powiedział prezydent.
Cały konflikt rozgrywa się w cieniu dyskusji dotyczącej obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. W ostatnich tygodniach pojawiły się medialne informacje sugerujące możliwe ograniczenie części planowanych rotacji wojsk USA w Europie. Temat błyskawicznie stał się elementem politycznej walki między rządem a opozycją.
Choć Pentagon próbował tonować nastroje i podkreślał, że wszelkie decyzje są częścią szerszych analiz strategicznych, atmosfera wokół bezpieczeństwa regionu pozostaje napięta. Zarówno rząd, jak i prezydent przekonują, że działają w interesie państwa, jednak coraz ostrzejszy ton sporu pokazuje, że kampania polityczna wkracza na kolejny poziom.
To też może cię zainteresować: Nowy sondaż o Morawieckim. Takiego wyniku nikt się nie spodziewał
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Dorota Wellman spojrzała wymownie. Marcin Prokop zrobił show za jej plecami
O tym się mówi: Tak wystroiła się Marta Nawrocka we Włoszech. Ekspert mówi wprost Początek formularza
Dół formularz