Śledczy domagali się, aby mężczyzna trafił do bezwzględnego tymczasowego aresztu. Sąd nie przychylił się jednak do tego stanowiska.
Decyzja oznacza, że podejrzany nie wróci do aresztu. Według relacji lokalnych mediów sąd uchylił również zastosowane wcześniej środki zapobiegawcze, w tym dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Wpłacone wcześniej poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł ma wrócić do rodziny 57-latka.
Prokuratura chciała izolacji kierowcy
Prokuratura od początku nie zgadzała się z decyzją, która pozwoliła podejrzanemu opuścić areszt po wpłaceniu kaucji. Śledczy argumentowali, że sprawa jest na wczesnym etapie, a tymczasowe aresztowanie miałoby lepiej zabezpieczyć dalszy tok postępowania.
Wśród powodów wskazywano między innymi obawę utrudniania śledztwa oraz grożącą podejrzanemu wysoką karę. Prokuratura podnosiła także, że część wyjaśnień 57-latka może wymagać dokładnej weryfikacji.
Sąd Okręgowy w Sosnowcu uznał jednak, że na obecnym etapie nie ma podstaw do ponownego osadzenia mężczyzny w areszcie.
Obrońca kierowcy też złożył zażalenie
W sprawie aktywna była nie tylko prokuratura. Zażalenie złożył również obrońca 57-latka, mecenas Dariusz Kawalec. Przed posiedzeniem podkreślał, że jego klient ma centrum życia w województwie śląskim i nie zamierza uciekać ani ukrywać się przed organami ścigania.
Obrona wskazywała też, że mężczyzna przyznał się do zarzucanego czynu i jest świadomy skutków wypadku. Po decyzji sądu mecenas przekazał, że jego klient nie tylko pozostaje na wolności, ale zniesione mają zostać także wcześniejsze ograniczenia.
Podejrzany jest pod ochroną policji
Sprawa śmierci Łukasza Litewki od początku budzi ogromne emocje. Po wyjściu podejrzanego z aresztu policja podjęła wobec niego działania ochronne. Powodem była fala hejtu, komentarzy i dezinformacji pojawiających się w internecie po wypadku.
Prokuratura zaznacza jednak, że dotąd nie stwierdzono bezpośrednich prób ataku na 57-latka ani jego najbliższych. Śledczy apelują, by nie kierować się emocjami i poczekać na wyniki postępowania.
Nowe ustalenia w śledztwie
Śledztwo w sprawie wypadku nadal trwa. Z informacji przekazanych przez Prokuraturę Okręgową w Sosnowcu wynika, że Łukasz Litewka był trzeźwy w chwili zdarzenia. Śledczy ustalili również, że poseł poruszał się rowerem po jezdni prawidłowo.
Ważnym wątkiem jest także rozmowa telefoniczna, którą parlamentarzysta prowadził przed wypadkiem. Przy pośle znaleziono bezprzewodową słuchawkę douszną, co według prokuratury oznacza, że korzystał z dopuszczalnego zestawu i nie naruszył przepisów ruchu drogowego.
Ostatnie minuty przed wypadkiem
Śledczy dotarli do osoby, z którą Łukasz Litewka rozmawiał bezpośrednio przed zderzeniem. Ustalono, że głos posła miał zamilknąć o godzinie 13:14. To właśnie ten moment może mieć kluczowe znaczenie dla odtworzenia przebiegu wypadku.
Zgłoszenie do służb ratunkowych wpłynęło trzy minuty później, o godzinie 13:17. Według ustaleń wykonano je z telefonu należącego do 57-letniego kierowcy Mitsubishi, ale po pomoc miał zadzwonić przypadkowy świadek. Podejrzany miał być po zdarzeniu w silnym szoku i nie był w stanie samodzielnie wezwać ratowników.
Co analizują śledczy?
Prokuratura zabezpieczyła obszerny materiał dowodowy. Analizowane są między innymi nagrania monitoringu, dane z nadajników BTS oraz telefony uczestników zdarzenia. Materiał wideo ma mieć łącznie około godziny długości.
Śledczy przesłuchują także świadków i czekają na specjalistyczne opinie biegłych. To one mają pomóc w odpowiedzi na najważniejsze pytanie: dlaczego samochód Mitsubishi znalazł się na torze jazdy rowerzysty.
Wypadek w Dąbrowie Górniczej
Do wypadku doszło 23 kwietnia 2026 roku na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Łukasz Litewka, 36-letni poseł Lewicy z Sosnowca, jechał rowerem. Zderzył się z samochodem Mitsubishi Colt prowadzonym przez 57-letniego mężczyznę. Parlamentarzysty nie udało się uratować.
Kierowca usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Za taki czyn grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Sprawa nadal nie jest zamknięta
Decyzja Sądu Okręgowego w Sosnowcu dotyczy wyłącznie środków zapobiegawczych wobec podejrzanego. Nie przesądza o jego winie ani o ostatecznej odpowiedzialności karnej.
Postępowanie trwa, a prokuratura nadal gromadzi dowody. Kluczowe będą opinie biegłych, analiza nagrań, dane z telefonów i zeznania świadków. Dopiero pełny materiał dowodowy pozwoli odtworzyć dokładny przebieg ostatnich minut przed wypadkiem.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Siostra przyszła na odczytanie testamentu tylko po pieniądze": To, co dostała, odebrało jej mowę
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Kamilka z Częstochowy można było uratować. Po wyroku wraca bolesne pytanie