Do tragedii doszło przed rokiem w województwie małopolskim. Na terenie przedszkola w miejscowości Zabierzów pod Krakowem doszło do tragicznego wypadku, w wyniku którego życie stracił czteroletni chłopiec.

Nielegalny plac zabaw i opiekunki bez uprawnień?

Historia ta jest tym bardziej ponura, że według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy, tylko jedna z pięciu pracujących w placówce kobiet zajmujących się dziećmi dysponowała wymaganymi uprawnieniami do sprawowania pieczy nad dziećmi.

Jak przypomina Goniec, czteroletni Marek utonął w nieprawidłowo zabezpieczonej studzience, do której wpadł podczas zabawy. Niestety, służby ratunkowe pojawiły się na miejscu zbyt późno, by ocalić życie dziecku.

Po kilku dniach od tragedii dyrektor placówki zwołał zebranie rodziców martwiących się o bezpieczeństwo swoich dzieci. Jak ustaliły media, dyrektor przedszkola poinformował uczestników zebrania, że był świadomy obecności na terenie placówki zbiornika, jednak nie wiedział o tym, że był on pełen wody.

Dziennikarze ustalili ponadto, że na powstałym nielegalnie placu zabaw przebywało feralnego dnia 60 dzieci, którymi opiekowały się tylko dwie osoby dorosłe. Goniec donosi, że nadal trwa dochodzenie w tej sprawie, która swój ponury początek miała 28 września 2023 roku. Do dzisiaj nie ustalono winnych i nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów.

W sprawie wypowiedział się do mediów rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach prok. Daniel Prokopowicz.

Postępowanie pozostaje w toku i jest prowadzone w sprawie, tj. nikomu nie przedstawiono zarzutów, a obecnie kompletowany jest materiał dowodowy. Prokurator na bieżąco monitoruje stan czynności i podejmuje decyzje o realizacji konkretnych czynności procesowych adekwatnie do bieżącego stanu sprawy
- poinformował.

Zerknij: Z życia wzięte. "Późnym wieczorem zobaczyłem samotnego chłopca na ławce na stacji": Jego matka poszła po bilet i zniknęła

Nie przegap tego: Z życia wzięte. "Teściowa domaga się, abyśmy poczekali z dzieckiem": Musimy wychowywać syna mojej szwagierki, która nie ma męża