Radosław Sikorski odniósł się do najnowszych kontraktów podpisanych dla polskiego przemysłu zbrojeniowego i przypomniał wcześniejsze zarzuty obozu prezydenta Karola Nawrockiego. Szef MSZ nie używał dyplomatycznego języka. Wprost napisał, że przeciwnicy programu mieli „kłamać” w sprawie tego, gdzie trafią pieniądze z unijnego mechanizmu.
Program SAFE. Polska podpisuje wielkie umowy
W ostatnich dniach rząd informował o serii umów finansowanych z programu SAFE. Chodzi o unijny mechanizm pożyczkowy na obronność, z którego Polska ma otrzymać około 43,7 mld euro, czyli ponad 180 mld zł. Polska jest największym beneficjentem tego instrumentu w Unii Europejskiej.
Według informacji przekazanych przez pełnomocniczkę rządu ds. SAFE Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką, w trzy dni podpisano 62 umowy o wartości 120 mld zł dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Wśród nich znalazły się m.in. kontrakty na amunicję artyleryjską kalibru 155 mm, bojowe wozy piechoty, wozy dowodzenia i wozy ewakuacji medycznej.
Sikorski wrócił do słów Nawrockiego
To właśnie te kontrakty stały się punktem wyjścia do ostrego komentarza Radosława Sikorskiego. Szef MSZ przypomniał marcowe orędzie Karola Nawrockiego, w którym prezydent tłumaczył, dlaczego nie podpisze ustawy dotyczącej unijnej pożyczki w ramach SAFE. Nawrocki argumentował wtedy swoją decyzję obawami o suwerenność i bezpieczeństwo państwa.
Sikorski już w marcu odpowiadał na tę narrację bardzo stanowczo. Pisał wówczas:
„Sugerował, że europejski SAFE odda kontrolę nad Wojskiem Polskim Brukseli. Jest to bezczelne kłamstwo”.
Teraz minister spraw zagranicznych uznał, że podpisane umowy z polskim przemysłem zbrojeniowym są dowodem, że wcześniejsze zarzuty były nieprawdziwe.
„Jego obóz polityczny kłamał”
Najmocniej wybrzmiał najnowszy wpis Sikorskiego. Szef MSZ stwierdził, że obóz polityczny prezydenta miał przekonywać, iż pieniądze z SAFE zostaną wydane głównie na zagraniczny sprzęt. Według Sikorskiego najnowsze kontrakty podpisane z polskimi firmami mają temu przeczyć.
W swoim komentarzu napisał:
„A jego obóz polityczny kłamał, że pieniądze zostaną wydane, tak jak za ich czasów, na zagraniczny sprzęt. Tym łgarstwom właśnie zadali kłam @KosiniakKamysz i @magdasobkowiak podpisując z polskim przemysłem obronnym 62 umowy na 120 miliardów złotych”.
To zdanie natychmiast nadało sprawie polityczny ciężar. Sikorski nie tylko broni programu SAFE, ale też próbuje pokazać, że rząd wykorzystuje unijne środki do wzmacniania krajowej zbrojeniówki.
O co chodzi w sporze o SAFE?
Program SAFE ma wspierać europejskie państwa w finansowaniu inwestycji obronnych. W przypadku Polski skala środków jest wyjątkowo duża, bo chodzi o dziesiątki miliardów euro przeznaczonych na modernizację armii, rozwój przemysłu zbrojeniowego i zwiększenie bezpieczeństwa. Reuters podawał, że Polska podpisała umowę pożyczkową z Unią Europejską mimo politycznego sporu wokół tego mechanizmu.
Rząd przekonuje, że SAFE to szansa na wzmocnienie polskich zakładów i zwiększenie produkcji w kraju. Przeciwnicy programu wskazywali natomiast na ryzyko większego uzależnienia od Brukseli oraz możliwość wydawania pieniędzy poza Polską. Najnowsze umowy stały się więc dla koalicji rządzącej argumentem w tej dyskusji.
Zbrojeniówka w centrum politycznej walki
Podpisane kontrakty dotyczą obszaru szczególnie wrażliwego: bezpieczeństwa państwa. Dlatego spór o SAFE nie jest tylko techniczną debatą o finansowaniu. To także walka o polityczną narrację. Rząd chce pokazać, że dzięki unijnym pieniądzom wzmacnia polską armię i krajowe firmy. Opozycja i Pałac Prezydencki wcześniej podnosiły argumenty o suwerenności oraz kontroli nad wydatkami.
Sikorski wykorzystał moment podpisania umów, by uderzyć w prezydenta i jego zaplecze polityczne. W jego ocenie faktyczne kontrakty z polskimi zakładami obronnymi obalają zarzut, że pieniądze z programu SAFE miałyby zostać wydane głównie za granicą.
Polityczne emocje dopiero narastają
Najnowszy wpis szefa MSZ pokazuje, że konflikt wokół SAFE może jeszcze długo wracać w debacie publicznej. Kwoty są ogromne, stawka polityczna wysoka, a temat dotyczy jednego z najważniejszych obszarów państwa — obronności.
Dla rządu podpisanie 62 umów za 120 mld zł to argument, że program realnie zasila polski przemysł zbrojeniowy. Dla prezydenta i jego obozu sprawa może pozostać symbolem sporu o granice unijnego finansowania i wpływu Brukseli na polską politykę bezpieczeństwa.
Jedno jest pewne: po słowach Radosława Sikorskiego dyskusja o SAFE przestała być wyłącznie rozmową o kontraktach. Stała się kolejną odsłoną ostrego starcia między rządem a Pałacem Prezydenckim.
To też może cię zainteresować: Duża zmiana dla pacjentów. Do tych specjalistów na NFZ można iść bez skierowania
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Taka naprawdę jest Jolanta Kwaśniewska. Jej wyznanie może zaskoczyć wiele osób