Środowe posiedzenie Sejmu nie należało do najspokojniejszych. Jak informuje portal „Super Express”, zaczęło się od pojawienia się Jarosława Kaczyńskiego na mównicy. Prezes Prawa i Sprawiedliwości nazwał Romana Giertycha „głównym sadystą”. Potem zrobiło się jeszcze goręcej, bo na mównicę pojawił się wywołany do tablicy poseł.
Awantura w Sejmie
Polski Sejm widział już wiele, choć sceny, jakie rozegrały się w środę, na długo zostaną zapamiętane. Wszystko zaczęło się od pojawienia się Jarosława Kaczyńskiego na mównicy. Prezes Prawa i Sprawiedliwości odniósł się m.in. do śmierci Barbary Skrzypek, po raz kolejny wskazując, że mogło się do niej przyczynić przesłuchanie w prokuraturze.
„Mamy do czynienia z doprowadzeniem od śmierci Babra Skrzypek poprzez haniebne przesłuchanie. Mamy tu na sali "głównego statystę" Giertycha, niejakiego Giertycha, bo to jego człowiek, jego adwokat najbardziej się znęcał podczas tego przesłuchania” – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Na epitet skierowany pod swoim adresem od razu zareagował Roman Giertych. Polityk, który kilka lat temu współtworzył rząd z Jarosławem Kaczyńskim, nie pozostał dłużny prezesowi.
„Jarku siadaj!”
Giertych zwrócił się do Kaczyńskiego słowami „Jarku, siadaj, uspokój się!” – powiedział były lider Ligi Polskich Rodzin, kiedy prezes PiS pojawił się obok niego na mównicy. Kaczyński odpowiedział na to, że nie są po imieniu, a Giertych jest „łobuzem”.
Do Jarosława Kaczyńskiego dołączyło wielu innych polityków PiS, którzy wznosili pod adresem Romana Giertycha hasła „morderca”. Politycy nie reagowali na apele marszałka Piotra Zgorzelskiego, który apelował o zejście z mównicy. W końcu polityk PSL zastępujący Szymona Hołownie zdecydował się ogłosić przerwę dla ostudzenia emocji.
W pewnym momencie Roman Giertych stwierdził, że badacze wykazali, że jest on spokrewniony z Kaczyńskim.
Co sądzicie o całej sytuacji?
To też może cię zainteresować: Karol Strasburger ma poważne problemy. Jak zaznacza aktor "sytuacja jest ewidentnie kryminalna"
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Średnio 2 tysiące złotych od skarbówki. Część osób może liczyć na znacznie wyższy przelew
O tym się mówi: Niepokojące informacje o stanie Piotra Huberta Langforta z "Sanatorium miłości". Pojawiła się nietypowa prośba o pomoc