Halloween, które miało być pełne radości, zakończyło się jednak płaczem i strachem. Wszystko przez słowa jednego z sąsiadów, który powiedział dziewczynce, że za udział w takiej zabawie może trafić do piekła. Matka dziecka opowiedziała, jak to spotkanie wpłynęło na jej córkę. Co szczególnie poruszające, skutki nieprzyjemnej sytuacji były odczuwalne jeszcze rok później.

Halloween od lat wywołuje w Polsce skrajne emocje. Dla jednych jest niewinną zabawą, okazją do przebierania się i zbierania słodyczy. Inni stanowczo sprzeciwiają się tej tradycji, wskazując na jej symbolikę i sprzeczność z własnymi przekonaniami religijnymi.

Jednak historia opowiedziana przez panią Dorotę Krawczyk pokazuje, że takie różnice zdań mogą prowadzić do wyjątkowo przykrych sytuacji.

W rozmowie z Wirtualną Polską kobieta wróciła wspomnieniami do wydarzenia sprzed około dwóch lat. Jej sześcioletnia wówczas córka wzięła udział w halloweenowej zabawie z dziećmi sąsiadów. Nikt nie spodziewał się, że zwykłe pukanie do drzwi zakończy się tak nieprzyjemnie.

Sąsiad powiedział 6-latce, że pójdzie do piekła. Dziewczynka wróciła zapłakana

Rodzice postanowili wcześniej poinformować mieszkańców bloku o planowanej zabawie. Na klatce schodowej rozwiesili ogłoszenia, aby sąsiedzi wiedzieli, że 31 października dzieci będą chodziły po mieszkaniach i zbierały cukierki.

Nie oczekiwali, że każdy przygotuje słodycze. Chcieli jedynie uniknąć nieporozumień.

Niestety, jeden z mieszkańców zareagował zupełnie inaczej, niż się spodziewali.

Według relacji pani Doroty mężczyzna zaczął pouczać jej córkę, przekonując, że uczestnictwo w Halloween jest czymś złym.

Powiedział dziewczynce, że „za takie rzeczy idzie się do piekła”. Nazwał również Halloween dziełem szatana i zarzucił dziecku, że w tym wieku powinno już wykazywać się większą mądrością.

Słowa sąsiada wywołały u dziewczynki ogromny strach.

Zamiast wrócić do domu zadowolona z zabawy, sześciolatka pojawiła się u rodziców zapłakana.

Matka dziewczynki ujawniła, co wydarzyło się później. Skutki były dotkliwe

Najbardziej przykre okazało się jednak to, że reakcja dziecka nie ograniczyła się do jednego wieczoru.

Pani Dorota opowiedziała, że córka przez długi czas bała się nawet przechodzić obok mieszkania sąsiada.

Co więcej, rok później całkowicie zrezygnowała ze zbierania słodyczy podczas Halloween.

Rodzice nie zamierzali pozostawić sytuacji bez reakcji. Oboje porozmawiali z mężczyzną i wyrazili sprzeciw wobec jego zachowania.

Według relacji matki sąsiad zaczął później unikać kontaktu z rodziną. Nie zdecydował się jednak na przeprosiny.

Kobieta podkreśliła, że jej córka nie była przebrana za żadną przerażającą postać. Miała na sobie strój wróżki i chciała jedynie spędzić miło czas z rówieśnikami.

W jej ocenie przekonania religijne nie usprawiedliwiają straszenia małych dzieci.

Ksiądz komentuje zachowanie sąsiada. Padły stanowcze słowa

Do kwestii Halloween odniósł się również ksiądz Maciej, duchowny z jednej z podwarszawskich parafii, z którym rozmawiała Wirtualna Polska.

Kapłan przypomniał, że Kościół katolicki krytycznie odnosi się do Halloween, między innymi ze względu na symbolikę śmierci i skojarzenia z okultyzmem.

Jednocześnie zaznaczył, że każdy ma prawo odmówić uczestnictwa w takiej zabawie.

Nie oznacza to jednak przyzwolenia na straszenie najmłodszych.

„Nie wyobrażam sobie jednak karania, rugania czy straszenia małych dzieci” — podkreślił duchowny.

Jego zdaniem dzieci często nie rozumieją religijnych i kulturowych sporów dotyczących Halloween. Dla nich najważniejsze są przebrania, spotkania z kolegami i słodycze.

Jeżeli dorośli mają zastrzeżenia do takiego sposobu spędzania czasu, powinni rozmawiać z rodzicami, zamiast kierować pretensje do kilkuletnich dzieci.

Halloween dzieli Polaków. Czy trzeba otwierać drzwi dzieciom?

Spór wokół Halloween powraca niemal każdego roku. Część Polaków chętnie przygotowuje dekoracje i słodycze, inni wolą nie uczestniczyć w tej tradycji.

Warto jednak pamiętać, że nikt nie ma obowiązku otwierania drzwi ani rozdawania cukierków.

Coraz więcej mieszkańców bloków próbuje wcześniej ustalić zasady zabawy. Niektórzy proponują, aby dzieci odwiedzały wyłącznie mieszkania oznaczone halloweenowymi dekoracjami.

Takie rozwiązanie pozwala uniknąć nieporozumień i uszanować decyzje wszystkich sąsiadów.

Historia córki pani Doroty przypomina jednak o czymś znacznie ważniejszym.

Niezależnie od stosunku do Halloween warto pamiętać, że po drugiej stronie drzwi może stać kilkuletnie dziecko, które nie rozumie światopoglądowych sporów dorosłych.

Wystarczy spokojnie odmówić udziału w zabawie. Nie trzeba przy tym wypowiadać słów, które mogą pozostać w pamięci dziecka na długie miesiące.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. Na emeryturze mąż zaczął codziennie wychodzić z domu o tej samej porze. Pewnego dnia poszłam za nim

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. Zbierałam śmieci z ulicy, żeby mieć na rachunki. Gdy zobaczyła mnie córka, odwróciła wzrok i udała, że mnie nie zna