Najbardziej poruszające relacje napłynęły jednak ze szpitala, gdzie woda dostała się do budynku i zalała m.in. oddział położniczy. Na nagraniu, które trafiło do mediów, widać pacjentki brodzące po kostki w wodzie, a obok nich łóżeczka z noworodkami, informuje Fakt.
Burza trwała krótko, ale była wyjątkowo gwałtowna. Ulewie towarzyszył silny wiatr i wyładowania atmosferyczne. W wielu miejscach drzewa zostały wyrwane z korzeniami, a gałęzie blokowały przejazd. Służby od pierwszych minut miały pełne ręce pracy.
Woda pojawiła się na oddziałach
Najtrudniejsza sytuacja miała miejsce w Wojewódzkim Centrum Szpitalnym Kotliny Jeleniogórskiej. Woda dostała się do podpiwniczenia oraz na kilka oddziałów. Zalany został także oddział położniczy, co wywołało ogromny niepokój wśród pacjentek.
Młode matki relacjonowały, że wody było po kostki, a w salach znajdowały się ich dzieci. W takich warunkach strach był naturalny. Dla kobiet po porodzie i noworodków szpital powinien być miejscem szczególnego bezpieczeństwa, dlatego widok wody na oddziale wywołał tak duże emocje.
Według przedstawiciela szpitala ulewa była tak intensywna, że kanalizacja burzowa nie była w stanie przyjąć tak dużej ilości wody. Deszczówka miała dostawać się do budynku różnymi drogami, m.in. przez wentylację i otwarte okna.
Personel i strażacy ruszyli do pomocy
Po zalaniu szpitala natychmiast rozpoczęto działania. W usuwanie wody zaangażowali się strażacy oraz personel placówki. Najważniejsze było zabezpieczenie pacjentek, dzieci i infrastruktury, a następnie wypompowanie wody z zalanych pomieszczeń.
Dyrekcja szpitala przekazała, że nikomu nic się nie stało. To najważniejsza informacja po zdarzeniu, które wyglądało bardzo groźnie. Po wypompowaniu wody rozpoczęło się sprawdzanie infrastruktury krytycznej oraz szacowanie strat.
Takie kontrole są konieczne, bo zalanie szpitala to nie tylko mokra podłoga. Woda może uszkodzić instalacje, sprzęt, systemy wentylacyjne, piwnice, zaplecza techniczne i pomieszczenia, które są kluczowe dla funkcjonowania placówki.
Szpital po zalaniu sprawdza szkody
Najważniejsze po tej nawałnicy jest to, że nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Woda została wypompowana ze szpitala, a personel i służby przystąpiły do oceny strat. Dla pacjentek i ich rodzin był to jednak moment ogromnego stresu.
Widok wody na oddziale położniczym trudno potraktować jak zwykłe utrudnienie. To sytuacja, która pokazuje, jak bezradna może być infrastruktura wobec nagłego ataku żywiołu.
Teraz najważniejsze są kontrole, zabezpieczenie szpitala i przywrócenie pełnego bezpieczeństwa pacjentom. Nawałnica minęła, ale jej skutki w Jeleniej Górze będą usuwane jeszcze przez dłuższy czas.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Bezduszny syn wyrzucił matkę na ulicę": Musiała grzebać w śmieciach i żebrać, żeby przeżyć
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Karol Nawrocki został przesłuchany. Prokuratura bada głośną sprawę