We wtorek 14 lipca nad regionem pojawiły się intensywne opady deszczu, którym miejscami towarzyszył grad. Najtrudniejsza sytuacja była w Chrzanowie i okolicach, gdzie woda zaczęła zalewać ulice, chodniki i niżej położone fragmenty terenu.

Mieszkańcy szybko zaczęli publikować w sieci zdjęcia i nagrania pokazujące skalę zjawiska. Na materiałach widać zalane drogi, duże kałuże i wodę spływającą ulicami. Dla kierowców i pieszych oznaczało to nagłe utrudnienia, a dla służb — konieczność szybkiej reakcji.

Burza przyszła nagle i przyniosła dużo wody

Letnie burze często rozwijają się bardzo dynamicznie, ale tym razem problemem była przede wszystkim ilość deszczu, która spadła w krótkim czasie. Kanalizacja i odpływy nie wszędzie były w stanie odprowadzić wodę na bieżąco. W efekcie część ulic zaczęła przypominać rwące strumienie.

Największe utrudnienia pojawiły się tam, gdzie teren sprzyjał szybkiemu gromadzeniu się deszczówki. Woda zalegała na jezdniach i chodnikach, a przejazd przez niektóre miejsca wymagał dużej ostrożności. Piesi również musieli uważać, bo pod wodą mogły znajdować się nierówności, krawężniki i studzienki.

Dodatkowym problemem był grad. Nawet jeśli nie trwał długo, w połączeniu z ulewą pogarszał widoczność i utrudniał poruszanie się po mieście.

Chrzanów pod wodą. Nagrania obiegły sieć

Skalę nawałnicy najlepiej pokazały nagrania publikowane przez mieszkańców i obserwatorów pogody. Widać na nich, jak woda płynie ulicami i zalewa fragmenty miasta. Takie materiały szybko zaczęły krążyć w mediach społecznościowych, bo sytuacja wyglądała bardzo poważnie.

Profil Sieć Obserwatorów Burz informował o zalaniach, podtopieniach i opadach gradu w Chrzanowie. To właśnie relacje z terenu pokazały, jak gwałtownie pogoda potrafi zmienić spokojne popołudnie w sytuację kryzysową.

Dla mieszkańców najważniejsze było unikanie zalanych miejsc i ostrożność na drogach. W czasie takich ulew nawet pozornie płytka woda może być niebezpieczna, zwłaszcza gdy płynie szybko i zakrywa nawierzchnię.

Strażacy mieli ręce pełne pracy

Po przejściu burzy służby zaczęły usuwać jej skutki. Według lokalnych doniesień strażacy interweniowali kilkadziesiąt razy. Zgłoszenia dotyczyły przede wszystkim lokalnych podtopień, zalanych ulic i miejsc, w których woda utrudniała normalne funkcjonowanie.

W takich sytuacjach działania służb polegają między innymi na wypompowywaniu wody, zabezpieczaniu zagrożonych miejsc i sprawdzaniu, czy nie doszło do dalszych szkód. Szczególnie ważne są piwnice, garaże, przejazdy pod wiaduktami i obniżenia terenu, gdzie woda może gromadzić się bardzo szybko.

Na razie nie ma informacji o poważniejszych stratach materialnych ani o osobach poszkodowanych. Sytuacja była jednak na tyle uciążliwa, że mieszkańcy jeszcze długo mogą odczuwać skutki ulewy.

Ulewa bez silnego wiatru, ale z dużymi utrudnieniami

W wielu nawałnicach największe szkody powoduje wiatr, który łamie drzewa, zrywa dachy i uszkadza linie energetyczne. Tym razem głównym problemem była woda. Intensywny deszcz w krótkim czasie wystarczył, by zalać fragmenty miasta i utrudnić ruch.

To pokazuje, że burza nie musi przynieść huraganowych porywów, aby stała się groźna. Wystarczy gwałtowna ulewa, zwłaszcza nad mocno zurbanizowanym terenem, gdzie beton, asfalt i ograniczona przepustowość kanalizacji deszczowej sprzyjają szybkiemu spływowi wody.

Takie sytuacje są szczególnie niebezpieczne dla kierowców. Wjazd w głęboką kałużę może skończyć się unieruchomieniem auta, zalaniem silnika albo utratą panowania nad pojazdem.

IMGW wcześniej ostrzegał przed burzami

Gwałtowne zjawiska w Małopolsce nie były całkowitym zaskoczeniem. Synoptycy ostrzegali przed burzami, ulewnym deszczem, gradem i silniejszym wiatrem. W takich warunkach lokalne podtopienia mogą pojawić się bardzo szybko, nawet jeśli rzeki nie przekraczają stanów alarmowych.

Największym zagrożeniem podczas burz są opady punktowe. Oznacza to, że w jednej miejscowości może spaść bardzo dużo deszczu, podczas gdy kilka kilometrów dalej sytuacja wygląda znacznie spokojniej. Dlatego mieszkańcy powinni śledzić nie tylko ogólne prognozy, ale też bieżące alerty i komunikaty lokalne.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Myślałam, że znałam swojego męża najlepiej": Wiele lat po jego odejściu zobaczyłam chłopaka z jego oczami

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. Babcia płakała przy oknie w domu opieki. "Kiedy to wszystko się skończy" — myślała każdego dnia