Właściciele domów i działek coraz częściej ustawiają przy rynnach pojemniki albo montują większe zbiorniki retencyjne, by podlewać ogród bez korzystania z wodociągów. Warto jednak wiedzieć, że nie każda instalacja jest traktowana tak samo. Zwykła beczka przy domu nie powinna nikogo martwić, ale większy, szczególnie podziemny zbiornik może już wymagać zgłoszenia. Brak odpowiedniego dokumentu może skończyć się karą.
Deszczówka jest darmowa, ale instalacja już podlega przepisom
Samo zbieranie wody opadowej nie jest zakazane. Przeciwnie, w czasie suszy i rosnących rachunków za wodę to rozwiązanie coraz częściej polecane właścicielom posesji. Deszczówkę można wykorzystać do podlewania ogrodu, mycia narzędzi, spłukiwania nawierzchni czy prac porządkowych wokół domu.
Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast małego pojemnika właściciel decyduje się na większy system retencyjny. Montaż podziemnego zbiornika, wykonanie wykopów, zmiana sposobu odprowadzania wody z dachu albo budowa instalacji ingerującej w grunt mogą już wymagać sprawdzenia przepisów budowlanych i wodnych.
Kiedy nie trzeba nic zgłaszać?
Najmniej formalności dotyczy małych rozwiązań. Znowelizowane przepisy Prawa budowlanego wskazują, że bezodpływowe zbiorniki na wody opadowe lub roztopowe o łącznej pojemności nie większej niż 5 m sześc. nie wymagają ani pozwolenia na budowę, ani zgłoszenia.
W praktyce oznacza to, że typowe pojemniki ogrodowe ustawione przy rynnie nie powinny być problemem. Właściciel może zbierać deszczówkę do podlewania roślin i nie musi z tego powodu iść do urzędu. Ważne jednak, by instalacja była bezpieczna, szczelna i nie powodowała zalewania sąsiednich działek.
Większy zbiornik może wymagać zgłoszenia
Inaczej wygląda sytuacja przy większych zbiornikach. Zgodnie ze zmianami w Prawie budowlanym, budowa bezodpływowych zbiorników na wody opadowe lub roztopowe o łącznej pojemności większej niż 5 m sześc. i nie większej niż 15 m sześc. wymaga zgłoszenia.
To właśnie ten etap bywa najczęściej pomijany przez właścicieli działek. Ktoś kupuje duży zbiornik, zamawia koparkę, montuje instalację i dopiero po czasie dowiaduje się, że formalności powinny zostać załatwione wcześniej. BiznesInfo przypomina, że problemem może być właśnie brak wymaganego dokumentu, a w skrajnych sytuacjach sprawa może zostać potraktowana jako samowola budowlana.
Kara może sięgnąć 5 tys. zł
Według BiznesInfo za samowolne wykonanie takiego zbiornika grozi grzywna, która może wynieść nawet 5 tys. zł. Kontrola może pojawić się m.in. po zgłoszeniu sąsiada, szczególnie jeśli nowa instalacja powoduje podtopienia albo zmienia sposób odpływu wody z działki.
Warto podkreślić: kara nie grozi za samo łapanie deszczówki do małego pojemnika. Ryzyko pojawia się przy większych inwestycjach wykonanych bez wymaganej procedury. Najbezpieczniej przed montażem dużego zbiornika sprawdzić jego pojemność, sposób posadowienia oraz to, czy konieczne jest zgłoszenie albo pozwolenie.
Nie wolno zalewać sąsiada
Formalności budowlane to jedno, ale równie ważne są przepisy dotyczące stosunków wodnych. Właściciel gruntu nie może zmieniać kierunku ani natężenia odpływu wód opadowych lub roztopowych ze szkodą dla sąsiednich nieruchomości. Nie może też odprowadzać wody na cudzy teren. Takie zasady wynikają z art. 234 Prawa wodnego, przypominanego m.in. w informacjach urzędowych dotyczących zmiany stanu wody na gruncie.
To oznacza, że nawet legalnie postawiony zbiornik nie może działać w sposób, który powoduje szkody u sąsiada. Jeśli po zmianach na posesji woda zaczyna spływać na cudzą działkę, podmywa ogród, garaż albo fundamenty, właściciel może zostać zobowiązany do usunięcia problemu.
Pozwolenie wodnoprawne też może być potrzebne
W niektórych przypadkach zwykłe zgłoszenie budowlane może nie wystarczyć. Wody Polskie wyjaśniają, że pozwolenie wodnoprawne może być wymagane m.in. przy wykonywaniu urządzeń wodnych, robotach mogących zmienić naturalne przepływy wód albo inwestycjach wpływających na stan wód poza granicami nieruchomości.
Nie dotyczy to każdej beczki ani każdego ogrodowego zbiornika. Chodzi raczej o większe lub bardziej skomplikowane inwestycje, które ingerują w grunt, odpływ wody albo lokalne stosunki wodne. W razie wątpliwości najlepiej zapytać w starostwie, urzędzie miasta lub właściwej jednostce Wód Polskich.
Jak uniknąć kłopotów?
Przed zakupem zbiornika warto sprawdzić trzy rzeczy: jego pojemność, miejsce montażu i sposób odprowadzania nadmiaru wody. Mały pojemnik przy rynnie zwykle nie wymaga żadnych formalności. Większy zbiornik może wymagać zgłoszenia, a bardziej rozbudowany system — dodatkowych uzgodnień.
Dobrze też zachować dokumentację: fakturę, instrukcję montażu, schemat instalacji i potwierdzenie zgłoszenia, jeśli było wymagane. W razie kontroli albo sporu z sąsiadem takie dokumenty mogą okazać się bardzo ważne.
Ekologia tak, ale z głową
Zbieranie deszczówki nadal jest dobrym pomysłem. Pozwala oszczędzać wodę, zmniejsza rachunki i pomaga ogrodowi przetrwać upalne tygodnie. Trzeba jednak pamiętać, że przy większych instalacjach właściciel działki nie działa już wyłącznie „u siebie”. Zmiana sposobu gromadzenia i odprowadzania wody może wpływać na grunt, sąsiadów i bezpieczeństwo całej posesji.
Dlatego najprostsza zasada brzmi: mała beczka przy rynnie nie powinna budzić obaw, ale duży zbiornik lepiej najpierw skonsultować z urzędem. Jeden pominięty dokument może zamienić ekologiczną inwestycję w kosztowny problem.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Poświęciłam się opiece nad dziadkami": Ich testament złamał mi serce
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Nowe informacje po wypadku Łukasza Litewki. Wiadomo, co pokazały kamery