W kampanii nie ukrywał, że jego polityczna droga była związana z decyzjami Jarosława Kaczyńskiego. Rok po wyborach sytuacja wygląda jednak inaczej, niż wielu działaczy PiS mogło zakładać. Prezydent zaczął podejmować decyzje, które nie zawsze pokrywają się z oczekiwaniami Nowogrodzkiej, a w prawicowym obozie coraz wyraźniej widać napięcia.

Nawrocki miał być prezydentem zgodnym z linią PiS

Droga Karola Nawrockiego do wielkiej polityki była przez lata powiązana z instytucjami i środowiskami bliskimi Prawu i Sprawiedliwości. Najpierw kierował Muzeum II Wojny Światowej, później stanął na czele Instytutu Pamięci Narodowej. Gdy Jarosław Kaczyński ogłaszał poparcie dla jego kandydatury w wyborach prezydenckich, dla wielu obserwatorów było jasne, że PiS widzi w nim polityka, który będzie realizował linię partii.

Po objęciu urzędu Nawrocki otoczył się ludźmi kojarzonymi z obozem PiS. W jego otoczeniu znaleźli się m.in. Paweł Szefernaker, Marcin Przydacz i Zbigniew Bogucki. Początkowo decyzje prezydenta dobrze wpisywały się w oczekiwania Nowogrodzkiej, zwłaszcza gdy blokował część ustaw forsowanych przez rządzącą koalicję.

Pierwsze sygnały niezależności

Według „Super Expressu” przełom przyszedł wiosną. Jedną z decyzji, która wywołała niezadowolenie w PiS, było podpisanie nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Prezydent nie zdecydował się na weto, czego oczekiwali politycy PiS, lecz podpisał ustawę i jednocześnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Oficjalny komunikat Kancelarii Prezydenta potwierdza, że ustawa o zmianie ustawy o PIP została podpisana i skierowana do TK w kontroli następczej.

Dla PiS był to sygnał, że Nawrocki nie zawsze będzie korzystał z prezydenckiego weta wtedy, gdy oczekuje tego partia. Prezydent wybrał rozwiązanie pośrednie: pozwolił ustawie wejść w życie, ale zostawił przestrzeń do jej oceny przez Trybunał Konstytucyjny. W politycznym sensie był to ruch pokazujący, że Pałac Prezydencki chce zachować własną sprawczość.

Nominacja w Sądzie Najwyższym dolała oliwy do ognia

Jeszcze większe emocje wywołała decyzja dotycząca Sądu Najwyższego. Karol Nawrocki powołał Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Kancelaria Prezydenta poinformowała, że postanowieniem z 25 maja 2026 roku prezydent powołał Kapińskiego na tę funkcję z dniem 27 maja.

Według „Super Expressu” ta decyzja stała w sprzeczności ze stanowiskiem Jarosława Kaczyńskiego, który miał oczekiwać wyboru innego kandydata. Źródłem kontrowersji wokół Kapińskiego była m.in. jego rola w sprawie lustracyjnej Lecha Wałęsy z 2000 roku. Onet również wskazywał, że prezydent powołał Kapińskiego mimo wcześniejszego sprzeciwu prezesa PiS.

W PiS narasta frustracja

Według ustaleń „Super Expressu” decyzja w sprawie I prezesa Sądu Najwyższego miała wywołać wściekłość Jarosława Kaczyńskiego i niezadowolenie części najtwardszego elektoratu PiS. W artykule przytoczono również ostrą reakcję Sławomira Cenckiewicza, który skrytykował prezydenta za ten wybór.

To pokazuje, że spór nie dotyczy wyłącznie jednej nominacji. W tle jest znacznie większe pytanie: czy Nawrocki pozostanie politykiem działającym zgodnie z oczekiwaniami PiS, czy zacznie budować własną pozycję na prawicy. Im więcej decyzji podejmowanych poza partyjnym scenariuszem, tym większe ryzyko otwartego konfliktu z Nowogrodzką.

Prezydent może budować własne zaplecze

Politolog dr Bartłomiej Machnik, cytowany przez „Super Express”, ocenia, że podobnych napięć może być więcej. Jego zdaniem Nawrocki będzie próbował wzmacniać własną pozycję i budować środowisko znajdujące się między Konfederacją a otoczeniem Mateusza Morawieckiego. Ekspert wskazuje, że bezpośrednie utożsamianie się z PiS może być dla prezydenta coraz mniej korzystne, jeśli partia będzie mierzyć się z problemami politycznymi.

Taka strategia może być dla Nawrockiego atrakcyjna. Z jednej strony pozwala mu korzystać z poparcia prawicowego elektoratu, z drugiej — daje możliwość prezentowania się jako polityk bardziej samodzielny niż partyjny wykonawca poleceń. To jednak gra ryzykowna, bo im mocniej prezydent będzie zaznaczał odrębność, tym większe napięcie może pojawiać się w relacjach z Kaczyńskim.

Rok po wyborach układ na prawicy wygląda inaczej

Pierwszy rok prezydentury pokazał, że Karol Nawrocki nie zamierza ograniczać się wyłącznie do roli strażnika interesów PiS. Nadal pozostaje politykiem prawicy, ale coraz częściej sygnalizuje, że Pałac Prezydencki ma własną logikę działania. Decyzje w sprawie PIP i Sądu Najwyższego stały się dla Nowogrodzkiej ostrzeżeniem, że prezydent może podejmować ruchy niewygodne dla partii, która wyniosła go do władzy.

Dla Jarosława Kaczyńskiego to poważny problem. Prezydent wybrany przy wsparciu PiS miał być atutem w starciu z rządem. Jeśli jednak zacznie budować własny ośrodek wpływu, może stać się nie tylko sojusznikiem, ale także konkurentem w walce o przywództwo po prawej stronie sceny politycznej.

To też może cię zainteresować: Mieszkańcy bloków muszą uważać. Jeden błąd może kosztować nawet 30 tys. zł

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Mężczyzna opisał, co przeżył po zatrzymaniu funkcji życiowych. Jego relacja poruszyła internautów