Trzykrotny mistrz olimpijski zapowiada walkę do samego końca — o jak najlepsze wyniki w Pucharze Świata i o piąty medal igrzysk. To moment, który skłania do powrotu do początków drogi skoczka z Zębu, drogi pełnej cierpliwości, prób i długiego oczekiwania na pierwszy wielki sukces.

Debiut, który był dopiero początkiem

Kamil Stoch od najmłodszych lat związany był ze sportem. Zanim na dobre postawił na skoki narciarskie, trenował kombinację norweską. Ostateczna decyzja o wyborze jednej dyscypliny okazała się przełomowa, choć na jej owoce trzeba było długo czekać.

17 stycznia 2004 roku młody Stoch po raz pierwszy wystartował w zawodach Pucharu Świata. Debiut miał miejsce w Zakopanem, a skok na odległość 105,5 metra dał mu 49. miejsce. Wynik nie zapowiadał jeszcze przyszłej legendy, a na kolejną szansę w elicie Polak musiał czekać niemal rok.

Pierwsze punkty i rosnące oczekiwania

Sezon 2004/05 przyniósł więcej startów wśród najlepszych. W czterech konkursach Stoch zbierał doświadczenie, a 11 lutego 2005 roku we włoskim Pragelato po raz pierwszy zapunktował, zajmując siódme miejsce. Od kolejnego sezonu był już stałym członkiem kadry A, prowadzonej przez ikonę polskich skoków — Adam Małysz.

Młody zawodnik uchodził za ogromny talent, ale wciąż brakowało tego jednego momentu, który potwierdziłby jego potencjał. Blisko było podczas mistrzostw świata w Libercu, gdzie czwarte miejsce na średniej skoczni i niewielka strata do podium pozostawiły niedosyt, ale też wiarę, że przełom jest blisko.

Siedem lat cierpliwości i jeden wyjątkowy dzień

Przełom nastąpił w sezonie 2010/2011. 23 stycznia 2011 roku Zakopane stało się miejscem, które na zawsze zmieniło karierę Stocha. W trzecim konkursie Pucharu Świata Polak po pierwszej serii prowadził po skoku na 123 metry. Presja była ogromna, ale w finałowej próbie poleciał na 128 metrów i nie oddał prowadzenia.

To zwycięstwo miało wymiar symboliczny. Było pierwszym w karierze, odniesionym siedem lat po debiucie, i to na oczach tysięcy polskich kibiców. Sam zawodnik nie krył wzruszenia, mówiąc, że spełnia jedno z największych marzeń — wygrać właśnie w Zakopanem.

Triumf w cieniu dramatu

Tamta niedziela miała jednak również dramatyczny wymiar. W pierwszej serii konkursu upadek zaliczył Adam Małysz, który opuścił skocznię na noszach. Chwile grozy na trybunach sprawiły, że radość mieszała się z niepokojem. Na szczęście uraz nie okazał się poważny, a zwycięstwo Stocha stało się symbolicznym momentem zmiany pokoleniowej w polskich skokach.

Od jednego zwycięstwa do wielkiej kariery

Jeszcze w tym samym sezonie Kamil Stoch triumfował w Klingenthal i Planicy, kończąc zimę na 10. miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Dalszy ciąg kariery przeszedł już do historii — olimpijskie złoto, Kryształowe Kule i status jednego z najwybitniejszych skoczków w dziejach tej dyscypliny.

Dziś, gdy zbliża się do sportowego pożegnania, tamten dzień w Zakopanem wciąż pozostaje dla niego jednym z najważniejszych wspomnień. To właśnie wtedy narodziła się legenda, która na lata odmieniła oblicze polskich skoków narciarskich.

To też może cię zainteresować: Coraz więcej osób chce takiego pochówku. W Polsce wciąż jest zakazany. Czy prawo się zmieni

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Coraz więcej osób chce takiego pochówku. W Polsce wciąż jest zakazany. Czy prawo się zmieni