Dopiero teraz Małgorzata Ostrowska-Królikowska zdecydowała się ją jednoznacznie sprostować. W szczerej rozmowie w Polskim Radiu RDC aktorka opowiedziała o prawdziwej chorobie swojego męża, Paweł Królikowski, oraz o tym, jak wyglądało jego odchodzenie – bez sensacji, za to z ogromnym ładunkiem emocji.
„Media tak pisały. To nie była prawda”
Podczas audycji Kobiety Rakiety prowadząca nawiązała do powielanej przez lata informacji o tętniaku mózgu. Reakcja Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej była natychmiastowa i stanowcza.
„Nie, to nie była prawda. To media tak pisały. Paweł miał glejaka. Nie umarł z powodu tętniaka” – powiedziała aktorka.
Tymi słowami po raz pierwszy publicznie i jednoznacznie wyjaśniła, z jaką chorobą zmagał się jej mąż. Przez długi czas rodzina nie prostowała doniesień medialnych, skupiając się na prywatnym przeżywaniu choroby i straty.
Choroba, o której wszyscy wiedzieli
Małgorzata Ostrowska-Królikowska podkreśliła, że diagnoza nie była dla rodziny tajemnicą. Paweł Królikowski wiedział, na co choruje, podobnie jak jego najbliżsi. Ta świadomość – choć niezwykle bolesna – dała im coś bezcennego: czas.
„To trwało, odchodzenie Pawła. My wiedzieliśmy, na co jest chory. On też zresztą wiedział” – wyznała.
Dzięki temu rodzina mogła być razem, rozmawiać, okazywać sobie bliskość i stopniowo oswajać się z tym, co nieuchronne.
„Dzieci miały czas się przytulać”
W rozmowie aktorka wróciła także do najbardziej poruszającego aspektu tamtego okresu – relacji Pawła z dziećmi. Jak przyznała, choć wiedziały, jak poważna jest choroba ojca, mogły przeżyć z nim ostatnie wspólne chwile.
„Dzieci są bardzo wdzięczne, że jeszcze mogły się do taty przytulać, że jeszcze mogły z nim pobyć. Wiedziały, jaka to jest choroba” – mówiła.
Ten czas, choć naznaczony lękiem i nadzieją, stał się dla rodziny fundamentem późniejszego przeżywania żałoby.
Paweł Królikowski myślał o rodzinie do końca
Aktorka ujawniła również, że jej mąż jeszcze za życia zadbał o uporządkowanie spraw rodzinnych i finansowych. Dzięki temu po jego odejściu bliscy nie musieli mierzyć się z dodatkowymi problemami organizacyjnymi.
„Paweł był mądrym człowiekiem i nie zostawił mnie samej takiej, niepotrafiącej nic samodzielnie zrobić. Przygotował mnie na życie bez niego” – przyznała.
Te słowa pokazują Pawła Królikowskiego nie tylko jako znanego aktora, pamiętanego m.in. z serialu Ranczo, ale przede wszystkim jako odpowiedzialnego męża i ojca.
„Nie mogłam się załamać”
Małgorzata Ostrowska-Królikowska przyznała, że po śmierci męża przez długi czas nie mogła pozwolić sobie na pełne przeżycie żałoby. Czuła ogromną odpowiedzialność za dzieci i całą rodzinę.
„Czułam się odpowiedzialna za te wszystkie osoby, które są w tej rodzinie. Musiałam dawać przykład, nie mogłam spaść” – mówiła.
Dopiero z czasem pozwoliła sobie na prawdziwą, osobistą żałobę – z dala od kamer i oczekiwań otoczenia.
To też może cię zainteresować: ZUS oddaje pieniądze po zmarłym. Wniosek można złożyć szybko
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Stylistka pierwszej damy zdradziła sekret Marty Nawrockiej. Oto co powiedziała