Kamil Durczok podzielił się ze światem tragiczną wiadomością dotyczącą jego zdrowia. Dziennikarz zrobił to przy pomocy mediów społecznościowych.
"Moi Kochani! Tak to czasem bywa, że kalendarz układają nam lekarze, a nie my sami. Mój organizm wystawił rachunek za wiele lat, a zwłaszcza za ostatni rok. Przede mną trudna bitwa. Muszę się teraz skupić na tym, żeby walczyć o swoje zdrowie, i to z całych sił. Znacie mnie trochę, więc wiecie, że nie odpuszczę, do końca. Także po to, żeby wygrać inne bitwy. Zatem przez jakiś czas mnie tu nie będzie. Ale wrócę, obiecuję. Tymczasem trzymajcie mocno kciuki. Zdrówka!
Wasz kd" - napisał dziennikarz.
Zaniepokojona stanem zdrowia i wpisem Kamila Duczoka redakcja Faktu, postanowiła skontaktować się z dziennikarzem celem wyjaśnienia sprawy. Niestetty nie udało im się dotrzeć do Durczoka.
Komentarza udzieliła im za to była żona dziennikarza. Co takiego powiedziała?
- Dostałam go od znajomych, czytałam. Ja sama nawet go nie obserwuję na Facebooku. Uczynni znajomi mi podeślą, ale nie mam kompletnie pojęcia, co się stało - mówi Marianna Dufek
Jak przekonuje jego była małżonka. Nie interesuje się życiem Durczoka.
- Żyję swoim życiem i zupełnie nie wiem co u niego. Zawsze się tylko o psa martwię, żeby miał właściwą opiekę. Za każdym razem jak coś się dzieje, mam psi problem - mówi nam.

Kamil Durczok. Screen: Facebook
Kamil Durczok. Screen: Facebook

Przypomnij sobie o… CZY POLACY ZAPOMNIELI JUŻ O PANDEMII KORONAWIRUSA? NASZE ZACHOWANIA MOGĄ MIEĆ NEGATYWNE SKUTKI

Jak informował portal Życie: JAK KORONAWIRUS WPŁYNĄŁ NA INNE CHOROBY? ŚWIATOWA ORGANIZACJA ZDROWIA ZABRAŁA GŁOS W TEJ SPRAWIE