Obecnie prochów po kremacji nie można swobodnie przechowywać w domu, rozsypywać w lesie, nad wodą ani na prywatnej działce. Ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych wciąż opiera się na regulacjach z 1959 roku, a pochówek co do zasady pozostaje związany z terenem cmentarza.
Teraz jednak temat wraca z nową siłą. Senatorowie zajęli się petycją dotyczącą liberalizacji przepisów. Propozycje obejmują m.in. legalizację rozsypywania prochów w wyznaczonych miejscach, dopuszczenie pochówków poza tradycyjnymi nekropoliami oraz tworzenie cmentarzy leśnych.
Cmentarze są coraz bardziej zatłoczone
Dyskusja nie dotyczy wyłącznie światopoglądu czy rodzinnych tradycji. Coraz częściej pojawia się bardzo praktyczny problem: brakuje miejsca na nowe pochówki. Samorządy muszą szukać terenów pod cmentarze, rozbudowywać istniejące nekropolie albo inwestować w kolumbaria. To kosztowne i nie zawsze możliwe.
W materiałach przekazanych do opracowania podkreślono, że obecny model coraz częściej rozmija się z potrzebami rodzin. Część osób chce pożegnać bliskich w sposób bardziej osobisty: w miejscu ważnym dla zmarłego, w ogrodzie, na łonie natury albo w przestrzeni symbolicznej, która nie przypomina klasycznego cmentarza.
Senator Piotr Masłowski zwracał uwagę, że w praktyce zdarzają się sytuacje, w których rodziny rozsypują prochy bliskich nieoficjalnie, a później dokonują symbolicznego pochówku pustej urny. Jego zdaniem, jeżeli takie rozwiązania nie budzą zastrzeżeń epidemiologicznych, państwo powinno zacząć o nich poważnie rozmawiać.
Ministerstwo Zdrowia nie widzi zagrożenia sanitarnego
Najważniejszy przełom dotyczy stanowiska Ministerstwa Zdrowia. Resort miał uznać, że kremacja oraz rozsypywanie prochów nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego. To istotne, bo przez lata właśnie argument sanitarny był jedną z głównych przeszkód w liberalizacji prawa pogrzebowego.
Po kremacji szczątki są spopielone w bardzo wysokiej temperaturze, dlatego prochy nie są traktowane jak materiał mogący wywołać ryzyko biologiczne. Otwiera to drogę do dyskusji o tym, czy państwo powinno nadal wymagać, aby każda urna trafiła wyłącznie na cmentarz.
Nie oznacza to jednak, że zmiany są już przesądzone. Według doniesień medialnych potrzebne są jeszcze opinie kilku resortów, a temat dotyka spraw religijnych, kulturowych i obyczajowych.
Co mogłoby się zmienić?
Propozycje omawiane w Senacie idą w kilku kierunkach. Pierwszy zakłada tworzenie specjalnych miejsc, w których prochy można byłoby legalnie rozsypywać. Mogłyby to być wydzielone tereny zielone, łąki pamięci albo określone akweny.
Drugi pomysł dotyczy pochówków na gruntach prywatnych. W praktyce oznaczałoby to możliwość upamiętnienia bliskiej osoby np. w przydomowym ogrodzie, ale wyłącznie po spełnieniu wymogów formalnych i pod kontrolą przepisów.
Trzecia koncepcja to cmentarze leśne. Zamiast tradycyjnego nagrobka pojawiałoby się drzewo, a miejsce pochówku miałoby bardziej naturalny charakter. Taki model jest znany m.in. z Niemiec, gdzie funkcjonują tzw. lasy pamięci.
Polska może pójść śladem innych krajów
Podobne rozwiązania działają już w części państw europejskich. W Czechach przepisy są bardziej liberalne niż w Polsce, a prochy można rozsypywać na wyznaczonych łąkach pamięci. Na Słowacji funkcjonują zbliżone rozwiązania, choć kremacja nie jest tam aż tak popularna.
Inaczej wygląda sytuacja w Niemczech. Tam kremacja jest częsta, ale prawo nadal ogranicza przechowywanie urn w domach. Prochy można natomiast składać na cmentarzach, w specjalnych lasach pamięci albo rozsypywać na morzu przy zachowaniu określonych zasad.
Dla zwolenników zmian to dowód, że można pogodzić godność pochówku, bezpieczeństwo sanitarne i większą swobodę rodzin. Dla przeciwników to temat wymagający ostrożności, bo dotyczy nie tylko prawa, ale też szacunku do zmarłych i tradycji.
Opłaty cmentarne także pod lupą
Równolegle toczy się inny spór: o pieniądze pobierane przez zarządców cmentarzy. W materiałach źródłowych wskazano, że sądy administracyjne zaczęły kwestionować część opłat nakładanych na rodziny zmarłych. Chodzi zwłaszcza o należności, które nie są bezpośrednio związane z samym pochówkiem.
Jeżeli takie podejście utrzyma się w orzecznictwie, część rodzin może próbować odzyskać nienależnie pobrane pieniądze. Konieczne byłoby jednak wykazanie, za co dokładnie naliczono opłatę, zebranie dokumentów i złożenie reklamacji do zarządcy nekropolii.
To może być dla cmentarzy drugi poważny cios. Pierwszym byłaby liberalizacja przepisów o pochówkach, drugim — ograniczenie dodatkowych opłat, które przez lata funkcjonowały jako stały element cmentarnych cenników.
Zmiana prawa pogrzebowego będzie budzić emocje
Nowe przepisy, jeżeli wejdą w życie, mogą całkowicie zmienić sposób, w jaki Polacy żegnają bliskich. Cmentarz nie musiałby być jedynym miejscem pamięci. Rodzina mogłaby wybrać bardziej osobistą, ekologiczną albo symboliczną formę pożegnania.
Nie będzie to jednak prosta zmiana. Senator Monika Piątkowska podkreślała, że inicjatywa dotyczy spraw szczególnie wrażliwych: kulturowych, religijnych i społecznych. Dlatego przed podjęciem decyzji potrzebna jest szeroka dyskusja i poznanie stanowisk różnych środowisk.
Jedno jest pewne: temat, który przez lata pozostawał na marginesie, trafił do centrum debaty publicznej. Polska może stanąć przed wyborem, czy utrzymać model pochówku oparty niemal wyłącznie na cmentarzach, czy otworzyć się na rozwiązania, które w innych krajach od dawna przestały być kontrowersyjną nowością.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Od jakiegoś czasu znikały mi pieniądze z emerytury": Okazało się, że 55-letni syn mnie okrada
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Przez 15 lat mąż żył w kłamstwie": Po odkryciu jego sekretu nie wiem, czy wyrzucić go z domu, czy spróbować zapomnieć