W sobotę rano sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 57-letniego kierowcy Mitsubishi tymczasowego aresztu do 22 lipca. Jednocześnie dopuścił możliwość uchylenia tego środka, jeśli mężczyzna w ciągu 14 dni wpłaci 40 tys. zł poręczenia majątkowego. W takim wariancie będzie objęty dozorem i zakazem opuszczania kraju.

Areszt jest, ale nie bezwarunkowy

Decyzja sądu nie oznacza więc klasycznego, bezwzględnego aresztu na trzy miesiące. Śledczy potwierdzili, że podejrzany może opuścić areszt po wpłacie poręczenia, ale dopiero wtedy wejdą w życie dodatkowe ograniczenia, które mają zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania. To właśnie ten element najmocniej zwrócił uwagę po sobotnim posiedzeniu.

Kierowca już wcześniej usłyszał zarzut i przyznał się do czynu

Jeszcze przed posiedzeniem aresztowym prokuratura postawiła 57-latkowi zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prokurator Bartosz Kilian informował, że mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu. To jednak nie oznacza, że śledczy uznali jego wersję wydarzeń za w pełni wiarygodną.

Prokuratura nie ukrywa wątpliwości wobec jego tłumaczeń

Najwięcej pytań budzą dziś wyjaśnienia kierowcy dotyczące tego, co działo się tuż przed zjechaniem auta na przeciwległy pas. Prokuratura przekazała wcześniej, że podejrzany przedstawia relację balansującą między utratą przytomności, rozkojarzeniem i niepamięcią przebiegu zdarzenia. Śledczy zaznaczyli przy tym, że część tych oświadczeń może stanowić jedynie linię obrony i wymaga dalszej weryfikacji.

Nadal trwają badania, które mają sprawdzić wersję o zasłabnięciu

To właśnie dlatego kierowca został objęty dodatkowymi badaniami. Prokuratura wskazywała, że jego ogólny stan zdrowia oceniono jako dobry, ale konieczne są dalsze analizy, aby zweryfikować, czy rzeczywiście mogło dojść do zasłabnięcia albo zaśnięcia za kierownicą. Niezależnie od tego pobrano mu krew do szerokiego panelu toksykologicznego.

Tragedia wydarzyła się 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej

Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia po godz. 13 na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Poseł Lewicy jechał rowerem, gdy został potrącony przez samochód. Wcześniejsze ustalenia policji i prokuratury wskazywały, że auto zjechało na przeciwległy pas ruchu. Kierowca został zatrzymany jeszcze tego samego dnia.

Sprawa wciąż jest otwarta

Sobotnia decyzja sądu nie kończy postępowania, lecz jedynie porządkuje jego najpilniejszy etap. Nadal nie ma ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy wersja o nagłym problemie zdrowotnym za kierownicą znajdzie potwierdzenie w wynikach badań i materiale dowodowym. To właśnie od tych ustaleń będzie zależało, jak dalej potoczy się jedna z najbardziej poruszających spraw ostatnich dni.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Ojciec na emeryturze zakochał się w młodszej kobiecie": Zostawił mamę po 35 latach i powiedział, że nie jesteśmy jego rodziną

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Synowa zrobiła z nas darmową opiekę do dzieci": Nie obchodziło jej, że ledwo mamy siłę