Jak podaje serwis „Goniec”, prezydent Karol Nawrocki nie zamierza odgrywać roli mediatora w trwającym sporze wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Podczas wizyty na Podkarpaciu został zapytany przez dziennikarzy, czy planuje zaangażować się w rozwiązanie konfliktu między władzami partii a grupą polityków związanych z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. Odpowiedź głowy państwa była krótka i nie pozostawiła pola do interpretacji.
Prezydent zabrał głos na temat zamieszania w PiS
Spotkanie z mieszkańcami Dębicy odbyło się w dniu, w którym upływał termin wyznaczony przez kierownictwo PiS na złożenie deklaracji dotyczących przynależności do stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną. To właśnie w tym kontekście padło pytanie o ewentualną rolę prezydenta w łagodzeniu napięć.
Najpierw prezydent odpowiedział pytaniem:„Czy pan redaktor naprawdę uważa, że to jest moje zadanie?”. Chwilę później jednoznacznie zaznaczył, że nie zamierza angażować się w wewnętrzne spory partyjne. „Jestem prezydentem Polaków, prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej” – podkreślił, dając do zrozumienia, że kwestie dotyczące funkcjonowania partii politycznych nie należą do jego kompetencji. Po krótkiej wypowiedzi zakończył rozmowę z dziennikarzami.
Tymczasem w siedzibie PiS trwały rozmowy pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim. Spotkanie odbyło się na prośbę byłego premiera i trwało kilka godzin. Oprócz obu polityków uczestniczyli w nim również przedstawiciele kierownictwa partii.
Rafał Bochenek zabrał głos
Po zakończeniu rozmów rzecznik PiS Rafał Bochenek przekazał oficjalne stanowisko ugrupowania. Jak poinformował, „rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej”. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Mateusz Morawiecki nie zdecydował się podpisać deklaracji oznaczającej rezygnację z działalności w stowarzyszeniu „Rozwój Plus”. Nie wyraził również zgody na zakończenie działalności tej organizacji.
Zgodnie z uchwałą władz PiS parlamentarzyści mieli określony czas na złożenie odpowiednich oświadczeń. Brak deklaracji może skutkować utratą członkostwa w partii, a także miejsca w klubie parlamentarnym.
Według informacji przekazanych przez Jacka Sasina większość posłów dopełniła już wymaganych formalności, jednak wciąż brakowało kilkudziesięciu podpisów. Ostateczny termin upływał o północy.
Stronnicy Mateusza Morawieckiego
Inaczej sytuację oceniają współpracownicy Mateusza Morawieckiego. Piotr Müller przekonywał, że jeszcze kilka miesięcy wcześniej istniało porozumienie zakładające dalsze funkcjonowanie stowarzyszenia „Rozwój Plus” w ramach środowiska Prawa i Sprawiedliwości. Jego zdaniem obecne działania są efektem inicjatywy niewielkiej grupy osób, które dążą do wyeliminowania byłego premiera oraz jego zwolenników z partii.
Brak porozumienia po rozmowach i utrzymujące się różnice stanowisk sprawiają, że pytania o przyszłość ugrupowania pozostają otwarte. W najbliższych dniach okaże się, czy konflikt zakończy się kompromisem, czy też doprowadzi do najpoważniejszego podziału w PiS od wielu lat.
To też może cię zainteresować: Kamil Stoch podjął ostateczną decyzję. Nie będzie powrotu
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Tak dziś wygląda grób Stanisławy Celińskiej. Zniknęło coś ważnego
O tym się mówi: Bezdzietne kobiety z późniejszą emeryturą. Polacy zabrali głos