Jak podaje Super Express, odszedł kolejny znakomity polski aktor. Stanisław Jacek Flur zmarł 27 października bieżącego roku w wieku 90 lat. Ukończył łódzką Państwową Wyższą Szkołę Teatralną, dzięki czemu mógł grać na deskach Państwowych Teatrów Dramatycznych w Szczecinie, a także w teatrze Satyry, Polskim i Muzycznym w Poznaniu.
Człowiek o wielu talentach
Jacek Frul urodził się w Krośnie w 1929 roku. Między 1956, a 1958 rokiem, zagrał między innymi Apollodora w sztuce "Cezar i Kleopatra", Motylińskiego w "Klubie Kawalerów, czy Diabła w "Pastorałce". W tymże czasie był inicjatorem i jednym z wykonawców kabaretu "Biedronka" w Klubie 13 Muz.
Oprócz aktorskiej gry teatralnej, Stanisław Jacek Flur był też reżyserem w Ośrodku Telewizji w Poznaniu, oraz w Polskim Radiu, gdzie pracował także jako lektor. Od 1957 roku należał do Związku Artystów Scen Polskich, który z żalem poinformował o śmierci aktora na swoim koncie na Facebooku.
(...) Ostatnie spokojne lata życia spędzał w Domu Artystów w Skolimowie, stając się tam fundatorem paneli fotowoltaicznych. Dołączył tym samym do coraz liczniejszego grona Dobrodziejów DAW.
Aby wyrazić wdzięczność za hojność, pod koniec lata zorganizowano w ogrodach skolimowskich koncert, by uczcić imię darczyńcy. Ten wspaniały gest był powodem szerokiego uśmiechu na twarzy aktora. Jak wspomniano w facebookowym poście, takiego uśmiechniętego Jacka Frula wszyscy zapamiętają.
Gdy przegląda się stare fotografie, na których uwieczniono aktora w pracy, można odbyć niesamowitą podróż w przeszłość.
O tym się mówi: Sanepid pilnie poszukuje parafian, którym ksiądz z pozytywnym wynikiem testu na SARS-CoV-2 rozdawał komunię świętą
Zerknij: Bursztyn i jego niesamowite energetyczne właściwości. Co kryje się w tej skamieniałej żywicy