Po wielu miesiącach walki o zdrowie pani Sylwia odzyskała świadomość i zrobiła ogromne postępy w rehabilitacji. Jeszcze niedawno jej rodzina mierzyła się z dramatycznymi rokowaniami i poważnymi komplikacjami medycznymi. Teraz placówka przekazała oficjalny komunikat, który daje nadzieję. Przed kobietą jednak wciąż długa droga do odzyskania sprawności.
Są historie, które przypominają, jak wielkie znaczenie może mieć cierpliwość, specjalistyczna opieka i wsparcie najbliższych.
Jedną z nich jest historia 48-letniej Sylwii Bujalskiej, pacjentki warszawskiej Kliniki „Budzik” dla dorosłych.
22 października 2026 roku placówka podzieliła się wiadomością o jej wybudzeniu i zakończeniu kolejnego etapu leczenia.
Kobieta odzyskała świadomość, nawiązuje kontakt z otoczeniem i stopniowo staje się coraz bardziej samodzielna.
Dla jej rodziny to niezwykle ważny moment po kilkunastu miesiącach niepewności.
Wszystko zaczęło się od ciężkiego udaru. Rodzina usłyszała niepokojące rokowania
31 maja 2025 roku życie Sylwii i jej najbliższych zmieniło się w jednej chwili.
Kobieta doznała rozległego udaru niedokrwiennego mózgu. W ciężkim stanie trafiła na oddział intensywnej terapii.
Jej mąż Piotr wspominał później, że sytuacja była niezwykle trudna, a lekarze nie dawali rodzinie dużych nadziei na poprawę.
Po pewnym czasie wydarzyło się jednak coś, na co wszyscy czekali.
Sylwia odzyskała przytomność. Mogła rozmawiać z mężem, a nawet z nim żartować.
Radość nie trwała długo.
Po kilku dniach stan kobiety ponownie się pogorszył. Pacjentka trafiła na intensywną terapię i straciła przytomność.
Pojawiły się także poważne powikłania, które znacznie utrudniły dalsze leczenie.
Przez kilka miesięcy trwała walka o jej zdrowie. Bliscy nie tracili nadziei
Sytuację dodatkowo skomplikowało zakażenie bakteriami opornymi na leczenie.
Jak opisano w zbiórce założonej przez rodzinę, przez pięć miesięcy Sylwia zmagała się z niegojącą się raną po operacji neurochirurgicznej.
W pewnym momencie najbliżsi usłyszeli sugestię, aby rozważyć opiekę hospicyjną.
Nie chcieli jednak rezygnować z poszukiwania możliwości dalszego leczenia.
Dzięki pomocy specjalistów udało się opanować powikłania i zamknąć ranę.
Kolejnym etapem była intensywna rehabilitacja w Klinice „Budzik” dla dorosłych w Warszawie.
Początki nie były łatwe. Praca koncentrowała się na odzyskiwaniu kontaktu z otoczeniem, świadomych reakcjach oraz stopniowym przywracaniu utraconych funkcji.
Każdy, nawet najmniejszy postęp miał ogromne znaczenie.
Sylwia wybudziła się ze śpiączki. Rehabilitantka opowiedziała o niezwykłych postępach
W październiku Fundacja Ewy Błaszczyk „Akogo?” pokazała efekty rehabilitacji pacjentki.
Na opublikowanym nagraniu specjalistka opowiedziała o drodze, którą przeszła Sylwia.
Początkowo najważniejsze było uzyskanie świadomych reakcji i nawiązanie kontaktu.
Z czasem kobieta zaczęła odzyskiwać kolejne umiejętności.
„Przeszła drogę od pierwszych świadomych gestów i reakcji, przez powrót do świadomości” – relacjonowała rehabilitantka.
Specjalistka zwróciła również uwagę na poprawę sprawności i samodzielności pacjentki.
Dla zespołu medycznego były to efekty wielomiesięcznej pracy, a dla rodziny – potwierdzenie, że podejmowane wysiłki przynoszą rezultaty.
Nie oznacza to jednak całkowitego powrotu do zdrowia.
Sylwia nadal potrzebuje intensywnej rehabilitacji i wsparcia w odzyskiwaniu codziennej sprawności.
Klinika „Budzik” przekazała oficjalny komunikat. To ważny moment dla rodziny
22 października 2026 roku na stronie Kliniki „Budzik” dla dorosłych pojawiła się wiadomość dotycząca Sylwii.
Placówka potwierdziła, że wybudzona pacjentka opuszcza klinikę.
W komunikacie podziękowano również dr Kindze Kozioł-Wójcik z Kliniki Chirurgii Plastycznej Wojskowego Instytutu Medycznego za pomoc w leczeniu kobiety.
Sama Sylwia poprosiła o przekazanie szczególnych podziękowań całemu zespołowi „Budzika”.
To ważny etap, ponieważ możliwość opuszczenia placówki oznacza zakończenie określonej części specjalistycznego leczenia.
Nie jest jednak równoznaczna z zakończeniem rehabilitacji.
Rodzina nadal gromadzi środki na dalszą opiekę i terapię.
Zbiórka na leczenie Sylwii prowadzona jest w serwisie Siepomaga.
Ewa Błaszczyk od lat pomaga pacjentom w śpiączce. Jej działalność zaczęła się od osobistych doświadczeń
Historia Sylwii ponownie skierowała uwagę na działalność Ewy Błaszczyk.
Aktorka od ponad dwóch dekad angażuje się w pomoc osobom z ciężkimi uszkodzeniami mózgu.
Impulsem do założenia fundacji „Akogo?” była choroba jej córki Aleksandry, która w 2000 roku doznała poważnego niedotlenienia mózgu.
W 2002 roku Błaszczyk powołała organizację zajmującą się wsparciem pacjentów w śpiączce i ich rodzin.
Z czasem fundacja doprowadziła do powstania specjalistycznych ośrodków.
W 2013 roku rozpoczęła działalność Klinika „Budzik” dla dzieci, natomiast w 2023 roku uruchomiono Klinikę „Budzik” dla dorosłych przy Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim.
Placówki zajmują się kompleksowym leczeniem i rehabilitacją osób z ciężkimi zaburzeniami świadomości.
Każdy przypadek odzyskania świadomości jest ważnym wydarzeniem, choć rokowania i tempo poprawy mogą znacząco różnić się między pacjentami.
Przed Sylwią kolejny etap. W domu czekają na nią najbliżsi
Dla rodziny Sylwii wiadomość o wybudzeniu jest ogromnym powodem do radości.
Na kobietę czekają mąż Piotr oraz dwie córki, które przez wiele miesięcy musiały mierzyć się z jej nieobecnością.
Teraz najważniejszym celem pozostaje kontynuowanie rehabilitacji.
Powrót do sprawności po ciężkim udarze może trwać długo i wymaga indywidualnie dobranej terapii.
Rodzina ma świadomość, że przed Sylwią nadal wiele wyzwań, ale dotychczasowe postępy dają jej nadzieję.
Oficjalny komunikat „Budzika” potwierdza najważniejszą wiadomość: Sylwia odzyskała świadomość i zakończyła pobyt w klinice. Przed nią dalsza rehabilitacja oraz kolejny etap powrotu do codziennego życia.
Dla jej najbliższych to moment, na który czekali od wielu miesięcy.
To też może cię zainteresować: Rodzina królewska pogrążona w żałobie. Przekazano oficjalny komunikat
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Tak zmienili Anię w programie Małgorzaty Rozenek. Po sześciu miesiącach trudno ją poznać