Podczas nabożeństwa mężczyzna wstał z ławki i publicznie oskarżył duchownego o utrzymywanie intymnej relacji z jego żoną oraz doprowadzenie do rozpadu rodziny. Ksiądz kategorycznie zaprzecza. Głos zabrała również lubelska kuria, która poinformowała o podjęciu przez kapłana „działań naprawczych”.

Mężczyzna przyjechał do nowej parafii księdza

Sprawę jako pierwszy opisał „Dziennik Wschodni”. Według relacji mediów do zdarzenia doszło już po przeniesieniu duchownego do innej parafii. Decyzją metropolity lubelskiego ksiądz 1 lipca zakończył dotychczasową posługę i rozpoczął pracę w nowym miejscu.

Na jedną z pierwszych odprawianych tam mszy przyjechał 37-letni mężczyzna. Po zakończeniu kazania wstał i zwrócił się do zgromadzonych wiernych. Publicznie oskarżył kapłana o rozbicie jego małżeństwa. Jak później tłumaczył, chciał ostrzec nowych parafian.

Mężczyzna wypowiedział również pod adresem księdza mocne słowa, po czym opuścił świątynię. Duchowny przerwał nabożeństwo i zawiadomił policję o jego zakłóceniu. 37-latek potwierdził, że w związku z tym zdarzeniem składał wyjaśnienia na komisariacie. Nie ma jednak informacji o ostatecznym rozstrzygnięciu tej sprawy.

Podejrzenia pojawiły się pod koniec 2024 roku

Mężczyzna przez około sześć lat pracował w Norwegii. Przez pewien czas przebywała tam z nim żona. Małżonkowie doczekali się trojga dzieci, a po powrocie do Polski kupili mieszkanie w Wielkopolsce. Kobieta zamieszkała tam z dziećmi, natomiast jej mąż pozostał za granicą, aby zarobić na remont.

Według jego relacji przez długi czas małżeństwo funkcjonowało prawidłowo. Sytuacja miała zmienić się w listopadzie 2024 roku. Rozmowy stawały się coraz rzadsze, a kobieta miała spędzać znacznie więcej czasu w kościele.

37-latek postanowił sprawdzić billingi telefonu używanego przez żonę, ponieważ numer był zarejestrowany na niego. Twierdzi, że zauważył wielogodzinne rozmowy i liczne wiadomości wymieniane z jednym numerem, szczególnie w godzinach wieczornych.

Wynajął prywatnego detektywa

Narastające podejrzenia sprawiły, że mężczyzna zwrócił się o pomoc do prywatnego detektywa. Według jego relacji przeprowadzone obserwacje miały wykazać, że żona spotykała się z duchownym. Samo odnotowanie spotkań nie rozstrzyga jednak, jaki charakter miała ta relacja.

Dla męża sytuacja była szczególnie bolesna, ponieważ znał księdza od wielu lat. Duchowny miał uczestniczyć w ważnych wydarzeniach rodzinnych, udzielić małżonkom ślubu i ochrzcić ich dzieci.

Mężczyzna zgłosił swoje podejrzenia przedstawicielom archidiecezji lubelskiej oraz rozmawiał na ten temat z arcybiskupem Stanisławem Budzikiem. Sprawa trafiła również do sądu w związku z postępowaniem rozwodowym.

Duchowny stanowczo zaprzecza

Ksiądz odrzuca oskarżenia dotyczące romansu i rozbicia rodziny. W komentarzu dla „Dziennika Wschodniego” stwierdził, że to mężczyzna zostawił żonę, a teraz próbuje obarczyć kapłana odpowiedzialnością za rozpad małżeństwa.

Duchowny zaznaczył również, że sprawa jest przedmiotem postępowania sądowego. Zapowiedział możliwość podjęcia kroków prawnych, jeżeli w mediach zostaną opublikowane nieprawdziwe informacje.

Według relacji księdza kobieta miała wcześniej mówić o niewłaściwym zachowaniu męża wobec niej. 37-latek stanowczo temu zaprzecza i twierdzi, że nie przedstawiono mu żadnych dokumentów potwierdzających podobne zarzuty. Są to więc sprzeczne relacje stron, które nie zostały prawomocnie rozstrzygnięte.

Kuria mówi o „działaniach naprawczych”

Do sprawy odniósł się rzecznik archidiecezji lubelskiej ksiądz Adam Jaszcz. Poinformował, że sytuacja duchownego jest znana jego przełożonym. Kapłan miał podjąć wobec siebie działania naprawcze, które kuria uznała za właściwe. Dzięki temu mógł rozpocząć posługę jako wikariusz w parafii wskazanej przez biskupa.

Rzecznik zaznaczył, że także księża mogą popełniać błędy i ponosić ich konsekwencje. Jednocześnie podkreślił, że sprawa jest bardziej skomplikowana, a jej szczegóły nie powinny być rozstrzygane za pośrednictwem mediów. Kuria nie wyjaśniła, na czym konkretnie polegały wspomniane działania naprawcze ani czy były bezpośrednio związane z zarzutem romansu.

Przedstawiciel archidiecezji skrytykował również zakłócenie nabożeństwa. Jego zdaniem dochodzenie sprawiedliwości powinno odbywać się zgodnie z prawem oraz z poszanowaniem godności wszystkich zainteresowanych osób. Stanowiska kurii i duchownego opisały między innymi WP Wiadomości oraz Onet.

Sprawa trafiła do sądu i Watykanu

Małżeństwo pozostaje w trakcie postępowania rozwodowego. Mężczyzna złożył pozew z żądaniem orzeczenia winy żony. Według dostępnych informacji odbyły się cztery rozprawy, natomiast kolejną wyznaczono na listopad. Część świadków nadal czeka na przesłuchanie.

37-latek twierdzi również, że po wybuchu konfliktu stracił kontakt z dziećmi. Zapewnia, że to właśnie możliwość odbudowania relacji z nimi jest obecnie dla niego najważniejsza.

Mężczyzna zdecydował się ponadto wysłać skargę do Stolicy Apostolskiej. Według relacji mediów otrzymał odpowiedź, w której poinformowano go o zapoznaniu się z opisem oskarżeń. Sprawa ma zostać wyjaśniona poprzez kontakt z właściwym biskupem.

Na obecnym etapie nie można przesądzać, która ze stron przedstawia prawdziwy przebieg wydarzeń. Zarzut romansu pozostaje oskarżeniem męża, któremu duchowny stanowczo zaprzecza. Ostateczne ustalenia mogą przynieść dopiero zakończenie postępowań i ocena zgromadzonego materiału.

To też może cię zainteresować: Poszli na cmentarz i dokonali wstrząsającego odkrycia. Na miejsce wezwano policję

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Wyrzuciłaś mojego syna, ale mnie nie wyrzucisz" — oznajmiła była teściowa. Przyjechała z meblami i zażądała pokoju w moim mieszkaniu