Wizyta na plebanii miała jednak zakończyć się ostrą wymianą zdań. Według relacji wnuka duchowny nie zaakceptował ofiary w wysokości 400 zł i odmówił udziału w ceremonii. Ksiądz przedstawił własne wyjaśnienia, a sprawa wywołała ogromne emocje.

Rodzina przyszła ustalić szczegóły pogrzebu

Opisywane wydarzenia rozegrały się w grudniu 2024 roku w Węglińcu na Dolnym Śląsku. Pani Władysława zmarła w wieku 82 lat, zaledwie kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Jak opowiadał jej wnuk Paweł Hein, kobieta była wierząca i przez lata regularnie uczestniczyła w nabożeństwach. Gdy stan zdrowia przestał jej na to pozwalać, oglądała msze w telewizji.

Bliscy chcieli, aby ceremonia pogrzebowa odbyła się w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Węglińcu. Wnuk zmarłej wraz z żoną udał się więc do proboszcza, aby omówić szczegóły uroczystości.

Początkowo rozmowa miała przebiegać spokojnie. Sytuacja zmieniła się, gdy pojawił się temat pieniędzy. Według relacji rodziny ksiądz przekazał, że wierni zazwyczaj ofiarują za pogrzeb 800 zł. Bliscy zapytali wówczas, czy jest to obowiązująca stawka, czy dobrowolna ofiara „co łaska”. Jak twierdzi Paweł Hein, duchowny miał się zdenerwować i nakazać im opuścić plebanię.

W kopercie znajdowało się 400 zł

Rodzina nie chciała rezygnować z kościelnego pogrzebu. Dwa dni później wnuk ponownie zjawił się na plebanii. Tym razem przyniósł kopertę, w której znajdowało się 400 zł. Jak tłumaczył, była to najwyższa kwota, na jaką bliscy mogli sobie wówczas pozwolić.

Według jego relacji ksiądz początkowo przyjął kopertę i podziękował. Po chwili miał jednak wybiec za mężczyzną, odrzucić pieniądze i powiedzieć, aby rodzina znalazła innego duchownego, który zgodzi się poprowadzić pogrzeb za taką kwotę.

Proboszcz miał następnie poinformować, że ceremonia zostaje odwołana. Rodzina została więc bez duchownego na kilka dni przed zaplanowanym pochówkiem. Pierwszą szczegółową relację rodziny opublikowała Wirtualna Polska.

Proboszcz przedstawił własne stanowisko

Ks. Andrzej Jarosiewicz nie zgodził się z oceną przedstawioną przez rodzinę. W rozmowie z Wirtualną Polską wyjaśniał, że organizacja pogrzebu wiąże się z dodatkowymi kosztami. Duchownemu miała towarzyszyć obsługa kościelna, a na cmentarz należało zabrać odpowiedni sprzęt. Jak przekonywał, osoby uczestniczące w przygotowaniu ceremonii również muszą otrzymać wynagrodzenie.

Proboszcz stwierdził ponadto, że rodzina zachowała się wobec niego nieuczciwie. Zapowiedział możliwość skierowania sprawy do sądu, jeśli medialne relacje uzna za naruszające jego dobre imię.

Wypowiedź duchownego nie zakończyła sporu. Część mieszkańców stanęła po stronie rodziny, inni podkreślali, że wcześniej nie spotkali się z wyznaczaniem przez proboszcza sztywnej stawki. Pojawiły się więc dwie odmienne wersje wydarzeń.

Inny ksiądz zgodził się poprowadzić ceremonię

Rodzina zaczęła szukać pomocy poza miejscową parafią. Ostatecznie zgodził się jej udzielić ksiądz z oddalonego o około 25 kilometrów Lubania. Duchowny miał powiedzieć bliskim, że w tej sytuacji pieniądze nie są najważniejsze.

Kapłan początkowo nie chciał przyjąć żadnej ofiary. Dopiero po naleganiach rodziny zgodził się na przekazanie 400 zł. Dzięki jego pomocy ceremonia odbyła się 23 grudnia, zgodnie z wcześniejszym planem.

Kuria legnicka informowała wówczas, że nie otrzymała oficjalnej skargi dotyczącej zachowania proboszcza. Jej rzecznik podkreślił jednocześnie, że w diecezji nie obowiązuje cennik za posługę kapłańską. Zaznaczył jednak, że parafie utrzymują się z ofiar przekazywanych przez wiernych.

Czy ksiądz może odmówić pogrzebu z powodu braku pieniędzy?

Prawo kanoniczne odnosi się również do kwestii ofiar składanych przy okazji uroczystości pogrzebowych. Kanon 1181 wskazuje, że należy unikać nierównego traktowania, a osoby ubogie nie mogą zostać pozbawione należnego pogrzebu wyłącznie ze względu na brak środków. Takie zasady zawiera oficjalny Kodeks prawa kanonicznego.

Sprawa z Węglińca ponownie rozpoczęła dyskusję o tym, czym w praktyce jest ofiara „co łaska”. Dla wiernych powinna oznaczać dobrowolną kwotę dostosowaną do możliwości rodziny. Parafie wskazują natomiast na koszty związane z utrzymaniem kościoła i przygotowaniem ceremonii. W tym przypadku finansowe nieporozumienie przerodziło się w konflikt, który dodatkowo obciążył rodzinę przeżywającą odejście bliskiej osoby.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Przed Bogiem przysięgała mi miłość i wierność": Dopiero po 35 latach odkryłem, że nasze życie było zbudowane na kłamstwie

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Te trzy znaki zodiaku mają wyjątkowo silną energię. Nawet Baba Wanga miała podchodzić do nich z obawą