W Białym Dunajcu i okolicznych miejscowościach woda zalała drogi, posesje i piwnice. Strażacy wypompowują wodę, udrażniają przepusty i próbują ograniczyć skutki żywiołu.
Niebezpieczna pogoda znów pokazała swoją siłę. W poniedziałek, 22 czerwca, intensywne opady deszczu i gradu uderzyły w część Małopolski. Najpoważniejsze skutki odnotowano na Podhalu, gdzie woda spływająca z wyżej położonych terenów błyskawicznie zebrała się w dolinach.
W takich miejscach sytuacja może zmienić się w kilka minut. Woda nie zdążyła wsiąknąć w ziemię ani odpłynąć rowami. Zamiast tego zaczęła zalewać drogi, gospodarstwa, piwnice i przydomowe posesje.
Biały Dunajec pod wodą
Najtrudniejsza sytuacja wystąpiła w Białym Dunajcu. Po intensywnych opadach ulice zaczęły przypominać rwące potoki. Woda niosła ze sobą muł, kamienie, połamane gałęzie i wszystko, co napotkała na swojej drodze.
Mieszkańcy musieli walczyć o zabezpieczenie domów, garaży i piwnic. W wielu miejscach woda wdarła się na posesje tak szybko, że trudno było zareagować na czas.
Takie zjawiska są szczególnie groźne w regionach górskich i podgórskich. Nawet krótka, ale bardzo intensywna ulewa może doprowadzić do powodzi błyskawicznej, bo woda spływa z dużą prędkością z wyżej położonych miejscowości.
Strażacy ruszyli do akcji
Na miejscu pracują liczne zastępy straży pożarnej. Ratownicy wypompowują wodę z budynków, zabezpieczają posesje i udrażniają zatkane przepusty. To właśnie zablokowane odpływy, rowy i przepusty często powodują, że woda zamiast spływać dalej, zatrzymuje się przy domach i zalewa zabudowania.
Strażacy usuwają także naniesione przez wodę kamienie, gałęzie i błoto. W niektórych miejscach utrudniały one przejazd i stanowiły zagrożenie dla kierowców oraz pieszych.
Akcja jest trudna, bo sytuacja pozostaje dynamiczna. Po jednej fali opadów mogą pojawić się kolejne, a nasycona wodą ziemia znacznie gorzej przyjmuje następne deszcze.
Setki interwencji w Małopolsce
Skutki burz odczuli nie tylko mieszkańcy Podhala. W całej Małopolsce strażacy odnotowali liczne zgłoszenia związane z intensywnymi opadami, podtopieniami i powalonymi drzewami.
Najczęściej interwencje dotyczyły zalanych piwnic, podziemnych garaży, posesji i lokalnych dróg. W wielu miejscach mieszkańcy zgłaszali problemy z wodą, która w krótkim czasie dostała się do budynków.
Takie zdarzenia pokazują, że gwałtowne burze nie muszą trwać długo, by spowodować duże straty. Wystarczy kilkanaście minut bardzo intensywnego deszczu, aby kanalizacja, rowy i przepusty przestały nadążać z odprowadzaniem wody.
RCB wysłało ostrzeżenia do mieszkańców
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegło mieszkańców zagrożonych terenów przed burzami, silnym wiatrem i intensywnymi opadami deszczu. W komunikacie wskazano również na możliwość podtopień oraz przerw w dostawie prądu.
Służby apelują, by nie zbliżać się do wezbranych rzek i potoków. To szczególnie ważne w górach i na terenach podgórskich, gdzie poziom wody może podnieść się bardzo szybko.
Mieszkańcy powinni zabezpieczyć piwnice, samochody i przedmioty znajdujące się na posesjach. Warto też sprawdzić drożność odpływów, rowów i przepustów przy domach.
Woda może być groźniejsza, niż wygląda
Podczas powodzi błyskawicznej największym błędem jest lekceważenie siły wody. Nawet jeśli jej warstwa nie wydaje się bardzo głęboka, rwący nurt może przewrócić człowieka albo porwać samochód.
Nie należy przejeżdżać przez zalane drogi. Pod wodą mogą znajdować się wyrwy, kamienie, gałęzie albo uszkodzone fragmenty nawierzchni. Kierowca często nie jest w stanie ocenić, czy przejazd jest bezpieczny.
Podobnie niebezpieczne jest przechodzenie przez wezbrane potoki i rowy. Woda może podmyć drogę albo mostek, a jej prędkość bywa znacznie większa, niż widać na pierwszy rzut oka.
Władze apelują o ostrożność
Lokalne władze proszą mieszkańców o zachowanie spokoju, ale też o czujność. Osoby, które widzą podmyte drogi, uszkodzone przepusty, niebezpieczne miejsca albo zagrożone budynki, powinny zgłaszać to odpowiednim służbom.
Ważne jest również zwrócenie uwagi na osoby starsze, samotne i te, które mogą mieć trudność z samodzielnym zabezpieczeniem domu. W czasie gwałtownych zjawisk pogodowych sąsiedzka pomoc może mieć ogromne znaczenie.
W przypadku bezpośredniego zagrożenia życia, zdrowia lub mienia należy dzwonić pod numer alarmowy 112.
Takie ulewy mogą wracać
Letnie burze coraz częściej mają gwałtowny przebieg. Lokalnie potrafią przynieść ogromne ilości deszczu, grad i silne porywy wiatru. Nawet jeśli w jednej miejscowości opady są umiarkowane, kilka kilometrów dalej mogą doprowadzić do podtopień.
Dlatego mieszkańcy terenów narażonych na szybki spływ wody powinni traktować alerty pogodowe poważnie. Warto wcześniej zabezpieczyć posesję, przenieść cenne rzeczy z piwnicy i nie parkować samochodu w najniżej położonych miejscach.
Powódź błyskawiczna na Podhalu pokazuje, że żywioł potrafi uderzyć nagle. W takich sytuacjach liczy się szybka reakcja, ostrożność i stosowanie się do komunikatów służb.
To też może cię zainteresować: Eurowizja żegna swoją legendę. Artystka odeszła w wieku 79 lat
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Córka przez lata widziała we mnie tylko portfel": Gdy pieniądze się skończyły, uznała, że powinienem trafić do domu opieki