Jak informuje serwis „Fakt”, odejście Barbary z „Sanatorium miłości” wywołało prawdziwą burzę wśród widzów, a jej kontrowersyjne zachowanie nie pozostawało obojętne także dla innych kuracjuszy. Teraz jeden z uczestników, Henryk Rzepczyński, wprost przyznał w rozmowie z „Faktem”: — Psuła nam humor, byliśmy zniesmaczeni.
Basia szybko zaszła za skórę uczestnikom „Sanatorium miłości”
Odejście Barbary z „Sanatorium miłości” wywołało niemałe poruszenie zarówno wśród widzów, jak i uczestników programu. Pewna siebie i dominująca kuracjuszka szybko zyskała miano jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci w historii show.
Jej zachowanie, które — według relacji Henryka Rzepczyńskiego — „psuło humor i budziło zniesmaczenie”, doprowadziło grupę do dramatycznego ultimatum: albo ona, albo reszta uczestników.
Henryk przyznał, że problemy narastały z czasem. Barbara rzadko dawała innym dojść do głosu, często przerywała i stawiała swoje zdanie ponad wszystkim. „Było nas jedenaście osób i wszyscy potrafiliśmy się dogadać, tylko Basia psuła nam humor. To była nasza wspólna decyzja” – wyznał w rozmowie z „Faktem”.
Konflikt się nie skończył
Sytuacja była tak napięta, że konflikt nie skończył się wraz z zakończeniem nagrań. Henryk zdradził, że musiał zablokować Barbarę na telefonie, bo nawet po pół roku nie potrafiła zaakceptować decyzji grupy. Pomimo krytyki, uczestnik nie żywi do niej złych uczuć: „Chciałbym, żeby była szczęśliwa, ale musi nad sobą popracować. W takim zachowaniu trudno będzie jej zbudować relację” – stwierdził.
Barbara pozostaje jedną z najbardziej pamiętnych postaci w historii programu, a jej wyjście pokazuje, że w „Sanatorium miłości” nie zawsze wygrywa tylko miłość – czasem emocje stają się równie gorące, co uczucia.
To też może cię zainteresować: Meghan Markle pokazała rodzinne chwile w Wielkanoc. Uwagę skradli Archie i Lilibet
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Polak przewidział problem współczesnego świata. Jego wizja wyprzedziła epokę
O tym się mówi: Reanimacja podczas spektaklu z Barbarą Kurdej-Szatan. Teatr i obsługa zareagowali natychmiast