Na początku brzmiało to niewinnie. Nawet… troskliwie.

— Powinnaś bardziej dbać o siebie — mówił z uśmiechem. — Chcę dla ciebie jak najlepiej.

Nie protestowałam. Każdy chce wyglądać lepiej, czuć się lepiej. Zgodziłam się na drobne zmiany.

Najpierw dieta.

Z lodówki zniknęło wszystko, co lubiłam. Zastąpiły to sałaty, koktajle, nasiona, jakieś dziwne mieszanki, których nazw nawet nie potrafiłam zapamiętać.

— To dla twojego zdrowia — powtarzał.

Z czasem zaczęło się coś zmieniać.

Komentował każdy mój kęs.

— Naprawdę to zjesz?
— To ci nie służy.
— Powinnaś mieć więcej dyscypliny.

Przestałam jeść przy nim.

Potem przyszła kolej na ubrania.

— To nie pasuje do twojej sylwetki.
— To wygląda niechlujnie.
— Wyrzuć to.

Z mojej szafy powoli znikały rzeczy, które lubiłam. W ich miejsce pojawiały się ubrania, które on wybierał.

Coraz częściej czułam się jak ktoś obcy we własnym ciele.

Ale najgorsze przyszło później.

Pewnego wieczoru wrócił do domu podekscytowany.

— Mam dla ciebie coś — powiedział.

Na stole położył ulotkę.

Klinika.

Zabiegi.

Poprawa wyglądu.

Poczułam, jak robi mi się zimno.

— Co to jest? — zapytałam.

— Pomyślałem, że możemy pójść razem — odpowiedział spokojnie. — Dziś medycyna daje ogromne możliwości. Można naprawdę wiele poprawić.

Spojrzałam na niego.

— Co chcesz poprawić?

Uśmiechnął się lekko.

— Nie obraź się… ale trochę wszystkiego.

Te słowa rozcięły mnie na pół.

W jednej chwili zobaczyłam jasno to, czego wcześniej nie chciałam dostrzec.

To nie chodziło o moje zdrowie.

Nie chodziło o moje dobro.

Chodziło o to, że dla niego nigdy nie byłam wystarczająca.

Stałam w kuchni i patrzyłam na człowieka, który zamiast mnie kochać… próbował mnie zmienić w kogoś innego.

I wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że może największym problemem nie jestem ja.

Tylko on.

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "W niedzielę modlił się w kościele, a w poniedziałek biegł do kochanki": A ja przysięgałam przed Bogiem

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Dzieciom podano niewłaściwy lek podczas chemioterapii. Nastolatek nie żyje