Starsza siostra – Anka – była piękna. Wysoka, pewna siebie, z uśmiechem, który otwierał każde drzwi. Nauczyciele ją uwielbiali. Rodzina stawiała za wzór.

– Ucz się od siostry – słyszałam latami.

Ja byłam poprawna. Niewidzialna. Zawsze o krok za nią.

Kiedy wychodziła za mąż, sala pękała w szwach. Suknia jak z katalogu. Mąż – przystojny, z dobrą pracą. Rodzice płakali ze szczęścia.

– Zobaczysz, ty też tak będziesz miała – mówiła mama, ale w jej głosie słyszałam wątpliwość.

Nie miałam.

Mój związek rozpadł się po trzech latach. On powiedział, że „nie ma chemii”. Patrzyłam na zdjęcia Anki z wakacji w Grecji i czułam, jak coś we mnie gnije.

Zazdrość ma zapach. Słodko-gorzki. Lepki.

Pewnego wieczoru wracałam z pracy wcześniej niż zwykle. Mijałam hotel przy wylotówce z miasta, kiedy zobaczyłam znajomy samochód.

Jej samochód.

Nie powinnam była się zatrzymywać.

Zrobiłam to.

Stałam w cieniu drzew i patrzyłam, jak Anka wysiada z auta. Nie była sama. Mężczyzna wysiadł z drugiej strony. Nie jej mąż.

Obcy. Młodszy. Zbyt blisko.

Śmiali się. On położył jej rękę na plecach w sposób, który nie zostawiał wątpliwości.

Poczułam, jak świat na chwilę staje w miejscu.

Anka. Idealna Anka.

Zdradzała.

Zrobiłam zdjęcie.

Nie wiem, kiedy wyjęłam telefon. To było jak odruch.

Przez kilka dni żyłam z tym obrazem w głowie. Ona przy świątecznym stole. Ona tuląca męża. Ona mówiąca mi, że „trzeba dbać o relację”.

A ja miałam dowód.

Pierwszy raz w życiu czułam, że mam nad nią władzę.

Mogłam jednym kliknięciem wysłać zdjęcie jej mężowi. Rodzicom. Całej rodzinie.

Mogłam zobaczyć, jak jej perfekcyjny świat pęka.

Zaprosiłam ją na kawę.

– Wszystko w porządku? – zapytałam niewinnie.

– Oczywiście – uśmiechnęła się. – Czemu pytasz?

Patrzyłam jej w oczy i widziałam strach. Czy wiedziała, że wiem?

– Byłaś ostatnio w hotelu przy wylotówce? – rzuciłam lekko.

Zbladła.

Cisza między nami była ciężka jak beton.

– To nie tak, jak myślisz – wyszeptała.

Te same słowa, które słyszy się zawsze.

– Jak więc? – zapytałam.

Opowiedziała mi o pustce. O mężu, który od miesięcy jest nieobecny. O samotności w pięknym domu. O potrzebie, by ktoś ją zobaczył naprawdę.

Słuchałam, ale w środku miałam tylko jedno: „Teraz jesteś taka jak ja. Niedoskonała.”

Kiedy wróciłam do domu, wyjęłam telefon. Zdjęcie wciąż tam było.

Mogłam to zrobić.

Mogłam w końcu przestać być tą gorszą.

Wystarczył jeden ruch palca.

I wtedy zrozumiałam coś przerażającego.

Nie chciałam jej sprawiedliwości.

Chciałam jej upadku.

To nie była moralność. To była zemsta.

Usiadłam na podłodze i rozpłakałam się jak dziecko. Bo w tej chwili byłam gorsza niż ona kiedykolwiek była.

Nie wiem jeszcze, co zrobię.

Wiem tylko, że pierwszy raz w życiu mam w rękach coś, co może zniszczyć jej życie.

I to przeraża mnie bardziej niż wszystkie lata bycia „tą drugą”.

To też może cię zainteresować: Najlepsze sanatoria w Polsce. Sztuczna inteligencja nie miała wątpliwości

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Jolanta Kwaśniewska jasno o wywiadzie Marty Nawrockiej w TVN24. Takich słów nikt się nie spodziewał