Jego dwunastoletni syn, Igor, wydawał się na początku po prostu wycofany i smutny po rozwodzie rodziców. Współczułam mu. Chciałam być dla niego wsparciem, starszą koleżanką, kimkolwiek, kogo by zaakceptował.

Trzy lata później mój dom przypomina strefę wojenną. Igor nie jest już smutnym dzieckiem – jest nastolatkiem, który każdą minutę mojego życia zamienia w piekło, a jego ojciec, zaślepiony poczuciem winy, udaje, że nie widzi problemu.

Zaczęło się od drobnych złośliwości. „Zapomniane” prośby, niszczenie moich rzeczy „przez przypadek”, ignorowanie moich pytań. Teraz to już otwarta agresja. Igor potrafi wejść do kuchni, spojrzeć na obiad, nad którym stałam dwie godziny, i ostentacyjnie wyrzucić go do kosza, zamawiając pizzę za pieniądze ojca.

– To nie jest twoja matka, nie musisz jej słuchać – te słowa, które kiedyś usłyszałam, jak szepcze mu do ucha jego biologiczna matka przez telefon, stały się jego życiowym mottem.

Ale najgorsze jest to, co dzieje się, gdy Adama nie ma w domu. Igor potrafi stanąć nade mną, gdy siedzę na kanapie, i cedzić przez zęby: „Jesteś tu tylko tymczasowo. Prędzej czy później i tak cię wywalimy, tak jak poprzednią”.

Wczoraj doszło do ostatecznego starcia. Znalazłam w pokoju Igora pocięte zdjęcia z mojego ślubu z Adamem. Moja twarz była systematycznie wydrapana nożem. Kiedy pokazałam to mężowi, licząc na jakąkolwiek reakcję, usłyszałam to, co zawsze:

– Daj spokój, on przechodzi trudny okres. To tylko bunt nastolatka. Musisz być bardziej wyrozumiała, Ewa. On stracił dom, musisz mu to wynagrodzić cierpliwością.

– A kto wynagrodzi mi zmarnowane nerwy?! – krzyknęłam. – On mnie nienawidzi, a ty mu na to pozwalasz! Czuję się we własnym domu jak intruz, jak służąca, którą można obrażać bez kary!

Adam wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami, a ja zobaczyłam w progu uśmiechniętą twarz Igora. On wygrał. Kolejny raz wbił klin między nas, a jego ojciec mu w tym pomógł.

Dziś rano spakowałam małą walizkę. Nie odeszłam jeszcze na stałe, ale siedzę w hotelu i po raz pierwszy od trzech lat nie czuję ścisku w żołądku na samą myśl o powrocie do domu. Mam dosyć bycia workiem treningowym dla pasierba, który nie zna granic, i dla męża, który w imię „świętego spokoju” poświęca moją godność.

Kocham Adama, ale zrozumiałam, że w tym związku zawsze będę trzecia. Igor nie szuka miłości – on szuka odwetu za rozpad rodziny swoich rodziców, a ja stałam się najłatwiejszym celem. Pytanie tylko, jak długo można spalać się dla kogoś, kto tylko czeka, aż całkiem znikniesz.

To też może cię zainteresować: Tak wyglądała Bożena Dykiel podczas ostatniego wystąpienia. Symboliczne zdjęcia

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Dzieci oddały mnie do domu opieki": Powiedziałam, że tak będzie lepiej, by nie widziały moich łez