Zenon Martyniuk, niekwestionowany lider zespołu Akcent, po raz kolejny stanął w świetle jupiterów „Sylwestrowej Mocy Przebojów” Polsatu. Choć na tej samej scenie gościły światowe legendy, to właśnie występ króla disco polo stał się najbardziej komentowanym wydarzeniem wieczoru w mediach społecznościowych, wywołując prawdziwą lawinę sprzecznych emocji.
Muzyczny pomost między pokoleniami
Dla Zenona Martyniuka czas wydaje się nie istnieć. Od lat 90. konsekwentnie buduje on imperium gatunku, który – choć bywa krytykowany przez muzycznych purystów – niezmiennie wypełnia polskie stadiony i rynki miast. Podczas tegorocznego występu w Katowicach, Martyniuk postawił na sprawdzoną broń. Publiczność pod Spodkiem i miliony przed telewizorami usłyszały „Życie to są chwile” oraz „Mandacik”.
Prawdziwe apogeum nastąpiło jednak tuż przed północą. Kiedy wybrzmiały pierwsze nuty „Przez twe oczy zielone”, stało się jasne, że dla dużej części odbiorców to właśnie ten utwór jest nieoficjalnym hymnem wejścia w nowy rok. Siła przebojów Zenona tkwi w ich prostocie i zdolności do łączenia pokoleń – pod sceną bawili się zarówno seniorzy pamiętający początki disco polo, jak i najmłodsi słuchacze, dla których Martyniuk jest ikoną współczesności.
Burza w sieci: playback czy „piękne chwile”?
Jak to zwykle bywa w przypadku tak wyrazistych postaci, internet natychmiast stał się areną starcia fanów i krytyków. Część internautów chwaliła artystę za energię i niezmienną charyzmę, dziękując za „piękne chwile” i pozdrawiając rodzinę przed ekranami. Pojawiły się głosy, że to właśnie Zenon jest gwarantem dobrej zabawy, którego słucha się z większą przyjemnością niż zagranicznych eksperymentów muzycznych.
Z drugiej strony, w sieci zawrzało od oskarżeń o korzystanie z playbacku. „Zeniu, postaraj się następnym razem” – pisali rozczarowani internauci, wytykając artyście brak śpiewu na żywo w niektórych partiach koncertu. Dyskusja o tym, czy na wielkich sylwestrowych scenach dopuszczalne jest wspomaganie się technologią, powraca co roku, jednak w przypadku Martyniuka emocje te wydają się być wyjątkowo skrajne.
Król jest tylko jeden?
Niezależnie od ocen technicznych i muzycznych preferencji, bilans sylwestrowej nocy jest dla lidera Akcentu korzystny. Zenon Martyniuk po raz kolejny udowodnił, że jest marką samą w sobie. W świecie, w którym trendy zmieniają się z tygodnia na tydzień, on pozostaje stałym punktem odniesienia w polskim show-biznesie.
Występ w Polsacie pokazał, że disco polo, mimo wielu „pogrzebów” ogłaszanych przez krytyków, ma się świetnie, a Zenon Martyniuk wciąż dzierży berło króla gatunku. Czy to dzięki sentymentowi, czy po prostu niespotykanej nigdzie indziej zdolności do porywania tłumów – król disco polo nie daje o sobie zapomnieć, sprawiając, że każde jego pojawienie się na scenie staje się narodową debatą o gustach Polaków.
To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Znalazłam testament męża w skrytce": Zapisał połowę majątku kobiecie, której nie znam
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Mój mąż nie tknie odgrzewanego jedzenia": Wszystko musi być ugotowane na świeżo