Chodzi o 8-letniego Kamilka, który po długotrwałej przemocy domowej trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami i zmarł po 35 dniach walki o życie. Ojczym chłopca, Dawid B., został skazany łącznie na 25 lat więzienia, a jego matka, Magdalena B., na 16 lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny.

Decyzja sądu nie zakończyła jednak emocji wokół sprawy. Przyrodnia siostra chłopca, Magdalena Mazurek, zapowiedziała możliwość zaskarżenia wyroku. W rozmowie z mediami podkreślała, że liczyła na dożywocie dla Dawida B. i surowszą karę dla matki dziecka.

Sąd wydał wyrok po procesie za zamkniętymi drzwiami

Proces rozpoczął się 30 czerwca 2025 roku i ze względu na dobro małoletnich oraz drastyczny charakter sprawy toczył się przy drzwiach zamkniętych. Na ławie oskarżonych zasiedli ojczym i matka Kamilka, a także członkowie rodziny, którym zarzucono nieudzielenie pomocy dziecku.

Prokuratura Regionalna w Gdańsku oskarżyła Dawida B. o zabójstwo 8-letniego pasierba, popełnione w warunkach recydywy, ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. W akcie oskarżenia wskazywano również na przemoc wobec innych dzieci.

Według relacji z ogłoszenia wyroku sąd zmienił jednak kwalifikację prawną głównego czynu. RMF FM podało, że Dawid B. został skazany za psychiczne i fizyczne znęcanie się oraz spowodowanie ciężkich obrażeń, które doprowadziły do śmierci dziecka.

Ojczym skazany na 25 lat więzienia

Dawid B. usłyszał karę 25 lat pozbawienia wolności. Polska Agencja Prasowa podała, że sąd skazał go m.in. za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, które doprowadziło do śmierci dziecka. Mężczyzna odpowiadał także za przemoc wobec innych dzieci przebywających w domu.

Sprawa Kamilka od początku budziła w Polsce ogromne emocje. Chłopiec w marcu 2023 roku trafił do szpitala z rozległymi obrażeniami. Lekarze przez ponad miesiąc walczyli o jego życie, ale 8 maja 2023 roku dziecko zmarło.

Matka Kamilka usłyszała wyrok 16 lat więzienia

Magdalena B., matka chłopca, została skazana na 16 lat pozbawienia wolności. Według PAP sąd uznał ją winną pomocy ojczymowi oraz znęcania się. Interia podała, że wyrok wobec matki, podobnie jak wobec Dawida B., jest nieprawomocny.

W tej sprawie szczególnie mocno wybrzmiewał zarzut braku reakcji osoby, która miała obowiązek chronić dziecko. To właśnie ten aspekt od początku wywoływał pytania nie tylko o odpowiedzialność karną najbliższych, lecz także o to, dlaczego dramat chłopca nie został zatrzymany wcześniej.

Skazano także członków rodziny

Na ławie oskarżonych znaleźli się również krewni matki dziecka. Według wcześniejszych informacji procesowych Aneta J. i Wojciech J. odpowiadali za nieudzielenie pomocy Kamilowi, choć mieszkali razem z rodziną. Groziła im kara do trzech lat więzienia.

Z przekazanych informacji wynika, że sąd wymierzył im kary pozbawienia wolności w zawieszeniu. Ten fragment wyroku również może być analizowany w dalszym toku postępowania, jeśli strony zdecydują się na apelację.

Siostra Kamilka zapowiada dalszą walkę

Po ogłoszeniu wyroku głos zabrała przyrodnia siostra chłopca, Magdalena Mazurek. Nie ukrywała rozczarowania decyzją sądu. W rozmowie z „Super Expressem” mówiła, że liczyła na dożywotnie więzienie dla ojczyma. Zapowiedziała też, że z pomocą prawników będzie rozważała apelację.

Podobnie w wypowiedzi dla PAP wskazywała, że kara nie jest — jej zdaniem — adekwatna do winy. Według niej Dawid B. powinien otrzymać dożywocie, a Magdalena B. 25 lat więzienia.

Wyrok nie kończy pytań po sprawie Kamilka

Choć sąd wydał wyrok wobec najbliższych osób z otoczenia chłopca, sprawa Kamilka od początku miała także szerszy wymiar. Po jego śmierci pojawiły się pytania o reakcję instytucji, które mogły wcześniej zetknąć się z sygnałami przemocy.

W styczniu 2026 roku Sąd Rejonowy w Kielcach zdecydował, że prokuratura ma ponownie zająć się kwestią odpowiedzialności części instytucji za brak ochrony dziecka. Chodziło m.in. o działania sądów, prokuratury, policji i pracowników socjalnych.

Dlatego środowy wyrok jest ważnym etapem, ale nie zamyka wszystkich wątków. Ponieważ orzeczenie nie jest prawomocne, sprawa może trafić do sądu drugiej instancji. A pytanie, które po dramacie Kamilka wraca najmocniej, nadal pozostaje aktualne: dlaczego tak długo nikt skutecznie nie ochronił dziecka?

To też może cię zainteresować: Z życia wzięte. "Gdy mąż odszedł po 20 latach, teściowa się cieszyła": Dziś błaga o spotkanie z wnukiem

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Z życia wzięte. "Zaczęłam spotykać się ze swoją chrześnicą": Ludzie mówią, że to nienormalne, ale ona ma już 25 lat