Urzędnicy odwiedzają przede wszystkim właścicieli domów jednorodzinnych, którzy zadeklarowali kompostowanie bioodpadów i dzięki temu płacą mniej za odbiór śmieci. Sam kompostownik stojący w ogrodzie może nie wystarczyć – trzeba jeszcze faktycznie z niego korzystać. W niektórych miejscowościach kontrole potrwają aż do 30 listopada. W przypadku nieprawidłowości można stracić ulgę, a przepisy przewidują również grzywnę.
Jesień to czas porządkowania ogrodów. Opadają liście, kończy się sezon koszenia trawy i pojawia się znacznie więcej odpadów roślinnych. To również okres, w którym część samorządów intensyfikuje kontrole osób korzystających z tzw. ulgi kompostownikowej.
Nie jest to jedna akcja prowadzona jednocześnie w całej Polsce według wspólnego harmonogramu. Kontrole organizują poszczególne gminy. Przykładowo w Szczecinku zaplanowano je od września do listopada, natomiast w Gdańsku trwają od września do końca października. WP Finanse wskazuje również miejscowości, w których działania mają być prowadzone do 30 listopada.
Nie chodzi o wszystkie ogródki
Tytuły mówiące o „kontrolach w ogródkach” mogą wprowadzać w błąd. Nie oznacza to, że urzędnicy chodzą od działki do działki i sprawdzają wszystkie przydomowe ogrody czy rodzinne ogrody działkowe.
W tym przypadku chodzi przede wszystkim o nieruchomości zabudowane domami jednorodzinnymi, których właściciele zadeklarowali kompostowanie bioodpadów i korzystają z tego tytułu z częściowego zwolnienia z opłaty za gospodarowanie odpadami. Taką możliwość przewiduje ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Wysokość samej ulgi zależy od zasad obowiązujących w konkretnej gminie.
Urzędnik sprawdzi dwie podstawowe rzeczy
Kontrola nie ogranicza się wyłącznie do sprawdzenia, czy w ogrodzie stoi skrzynia oznaczona jako kompostownik.
Kontrolerzy weryfikują przede wszystkim:
- czy przydomowy kompostownik rzeczywiście znajduje się na posesji,
- czy faktycznie trafiają do niego bioodpady komunalne.
W Szczecinku kontrolą objęto około 150 nieruchomości, których właściciele zadeklarowali kompostowanie. Tamtejszy urząd zapowiedział także wykonywanie dokumentacji fotograficznej podczas oględzin. Podobne zasady obowiązują w Gdańsku – kontrolerzy posiadają legitymację służbową i imienne upoważnienie, a stan kompostownika oraz znajdujące się w nim bioodpady mogą zostać sfotografowane.
Pusty kompostownik może oznaczać problem
Samo kupienie kompostownika tylko po to, aby uzyskać niższy rachunek za śmieci, nie spełnia warunków ulgi.
Przepisy jasno wskazują, że prawo do zwolnienia można stracić, jeśli właściciel:
nie posiada zadeklarowanego kompostownika, nie kompostuje w nim bioodpadów albo uniemożliwia upoważnionej osobie przeprowadzenie oględzin nieruchomości.
Dlatego kompostownik „na pokaz”, stojący pusty przez cały sezon, może zwrócić uwagę kontrolerów.
Ulgę można stracić od początku miesiąca
Konsekwencje nie zaczynają się dopiero od następnego rachunku.
Jeżeli kontrola wykaże jedną z wymienionych nieprawidłowości, wójt, burmistrz lub prezydent miasta wydaje decyzję o utracie prawa do zwolnienia. Utrata ulgi następuje od pierwszego dnia miesiąca, w którym stwierdzono naruszenie.
Na tym sprawa się nie kończy.
Ponownie można skorzystać ze zniżki dopiero po upływie co najmniej sześciu miesięcy od dnia, w którym decyzja o jej odebraniu stała się ostateczna. Trzeba też złożyć nową deklarację dotyczącą opłaty za gospodarowanie odpadami.
Za fałszywą deklarację może grozić również grzywna
Ustawa przewiduje także odpowiedzialność za sytuację, w której właściciel zadeklarował kompostowanie, ale wbrew tej informacji nie posiada kompostownika lub faktycznie nie kompostuje w nim bioodpadów.
Art. 10 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach przewiduje za takie zachowanie karę grzywny.
Kodeks wykroczeń określa natomiast ogólny przedział grzywny na od 20 do 5 tys. zł, o ile szczególny przepis nie przewiduje inaczej. Nie oznacza to więc, że brak kilku obierek w kompostowniku automatycznie skończy się karą 5 tys. zł – jest to górna granica grzywny, a konkretna wysokość zależy od okoliczności sprawy.
Nie chcesz wpuścić kontrolera – możesz stracić ulgę
Odmowa przeprowadzenia oględzin również ma konsekwencje.
Przepisy wprost wskazują, że uniemożliwienie upoważnionej osobie sprawdzenia nieruchomości może być podstawą do odebrania ulgi kompostownikowej.
Jednocześnie właściciel ma prawo upewnić się, kto pojawił się na posesji. Warto poprosić o okazanie legitymacji i upoważnienia do kontroli. Gdańsk w swoim oficjalnym komunikacie wyraźnie informuje, że osoby prowadzące oględziny będą posiadały oba dokumenty.
Nie wszędzie procedura wygląda identycznie. W Szczecinku właściciele mają wcześniej otrzymać pisemne zawiadomienie z terminem wizyty. Dlatego nie należy zakładać, że każda kontrola w Polsce odbywa się bez zapowiedzi.
Co właściwie powinno trafiać do kompostownika?
Do przydomowego kompostownika można kierować typowe biodegradowalne odpady z domu i ogrodu, m.in. obierki i resztki owoców oraz warzyw, fusy z kawy i herbaty, opadłe liście, skoszoną trawę czy rozdrobnione części roślin.
Najważniejsze z punktu widzenia kontroli jest jednak to, aby kompostowanie nie istniało wyłącznie w deklaracji.
Jeżeli właściciel korzysta z ulgi, kompostownik powinien rzeczywiście służyć do zagospodarowywania bioodpadów.
Kontrole mogą potrwać do końca listopada
Jesienna akcja będzie kontynuowana w kolejnych tygodniach. Terminy różnią się jednak między samorządami.
W części gmin kontrole zakończą się jeszcze w październiku. W innych będą prowadzone przez cały listopad. Nie oznacza to również, że po 30 listopada kompostowników nie wolno już kontrolować – jest to termin dotyczący konkretnych lokalnych harmonogramów, a nie ustawowa ogólnopolska data zakończenia wszystkich kontroli.
Jeżeli więc w deklaracji śmieciowej zaznaczyłeś kompostowanie i korzystasz dzięki temu z niższej opłaty, przed wizytą urzędników nie trzeba robić nic nadzwyczajnego. Kompostownik musi po prostu istnieć i być faktycznie używany. Problemy zaczynają się wtedy, gdy ulga funkcjonuje jedynie na papierze.
To też może cię zainteresować: Anna Przybylska skarżyła się na dwa niepozorne objawy. Później okazało się, że to rak
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Kontrolerzy pukają do drzwi Polaków. Za nieprawidłowości grozi nawet 5 tys. zł